Tylko zwycięstwo!

To miał być historyczny rok dla Śląska, ale wrocławianie w dwóch pierwszych kolejkach Ekstraklasy zdobyli tylko jeden punkt. Podopieczni Oresta Lenczyka obydwa spotkania rozegrali przed własną publicznością – w niedzielę zielono-biało-czerwoni po raz pierwszy po wznowieniu rozgrywek zagrają na wyjeździe. Paradoksalnie Śląsk zdecydowanie więcej punktów zdobywa poza Wrocławiem, liczymy więc na pierwsze trzy oczka! Przeciwnikiem drużyny trenera Lenczyka będzie Widzew Łódź, który łatwym kąskiem na pewno nie będzie. Pojedynek 20. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Widzewem a Śląskiem rozpocznie się w niedzielę 4. marca o godzinie 14:30.


 

Król jest nagi?
Startując z pozycji lidera Śląsk powinien być ligowym postrachem, ale po dwóch noworocznych kolejkach piłkarze Widzewa mogą wierzyć w to, że po raz drugi w tym sezonie pokonają faworyta z Wrocławia. W rundzie jesiennej łodzianie wygrali przy Oporowskiej 2:1, a ostatnia wizyta Śląska na stadionie Widzewa zakończyła się sromotną porażką 2:5. Przewaga mentalna jest więc zdecydowanie po stronie gospodarzy niedzielnego pojedynku, tym bardziej, że to Widzew lepiej zaczął nowy rok. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego po porażce przed własną publicznością z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0:1, przed tygodniem pokonali przy Konwiktorskiej Polonię Warszawa 2:1 i byli bardzo chwaleni za skuteczną grę. Ostatni raz Śląsk pokonał Widzew 6 lat temu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że przez kilka sezonów oba kluby występowały na różnych szczeblach rozgrywek.

Laboratorium Lenczyka
Runda jesienna była chyba najlepszym okresem Śląska w historii. Wrocławianie w siedemnastu meczach zdobyli 37 punktów i będąc najrówniej grającym zespołem zasłużenie przewodzą w Ekstraklasie do dziś. Mimo wszystko styl gry drużyny Lenczyka pozostawiał wiele do życzenia, co nie uszło uwadze szkoleniowca, który postanowił ten styl naprawić. W meczach przeciwko Ruchowi Chorzów (1:1) i Legii Warszawa (0:4) wrocławianie zaprezentowali nową taktykę, która miała pomóc w zdobyciu złotych medali. Falstart – tak delikatnie można ocenić roszady trenera Lenczyka. Poza dobrą pierwszą połową przeciwko Niebieskim, WKS zagrał jeszcze gorzej niż na jesieni. Wrocławskie wróbelki ćwierkają, że Lenczyk zaniecha prób reform i przeciwko Widzewowi w składzie Śląska znajdzie się miejsce dla skrzydłowych.

Chłodnym okiem
Zeszłotygodniowe lanie od Legii nie może jednak zaciemniać obrazu Śląska, który przez fachowców jest oceniany jako zespół zgrany i solidny. Co by było gdyby – to ponoć ulubione słowa Polaków, ale gdyby Dariusz Pietrasiak nie popełnił w pierwszej minucie fatalnego błędu, kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie. Dalsze losy pojedynku zostały szybko rozstrzygnięte i do oceny Śląska trzeba podejść z dystansem. To tak, jakby krytykować boksera, który w pierwszej rundzie trzykrotnie padł na deski i od pewnego momentu walczył tylko jedną ręką. Po czerwonej kartce dla Pietrasiaka wrocławianie nie mieli prawa się już podnieść i mogli liczyć tylko na litość przeciwnika. Piłka nożna to sport zespołowy, ale zespół składa się z indywidualności, które czasami zawodzą. Pietrasiak wiele razy pokazał, że jest pewnym punktem obrony, był przymierzany do kadry, ale tym razem zawiódł. Szkoda, że w tak ważnym meczu. Były piłkarz warszawskiej Polonii został zawieszony przez Komisję Ligi na jedno spotkanie, więc przeciwko Widzewowi nie zagra. Szansę na rehabilitację dostaną więc inni – oby nogi piłkarzy nie były spętane, a szczęście ponownie sprzyjało Śląskowi, bo Widzew łatwo skóry nie sprzeda.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.