Upragnione 3 punkty!!! Szczakowianka - Śląsk 0:1 (0:0)

Kibice Szczakowianki na zwycięstwo swoich pupili na stadionie w Jaworznie czekają już od 5 listopada. Wtedy to dzięki golom Sikory i Chudego Szczakowianka ograła 2:1 zespół Heko. Drużyna pod wodzą trenera Góralczyka, a na boisku kierowana przez doświadczonego Ryszarda Czerwca, potrzebuje punktów niczym kania dżdżu, bowiem widmo degradacji coraz głębiej zagląda zespołowi z Jaworzna w oczy. Śląsk nie zamierzał jednak dzielić się z rywalami punktami, bowiem w przypadku nie wywalczenia 3 punktów szanse WKS-u na awans do ekstraklasy znacznie by zmalały. Autokar z drużyną wyjechał z Wrocławia już we wtorek. Żaden z graczy nie narzekał na urazy, także nikt nie musiał pauzować za kartki. Zabrakło jedynie Kamila Witkowskiego, który wyjechał na zgrupowanie kadry U-19, znalazło się natomiast po raz pierwszy w tym sezonie miejsce dla Tomasza Kosztowniaka. Trener Tarasiewicz nie eksperymentował z wyjściową jedenastką, nie miał zresztą wielkiego pola manewru. Na murawę wybiegł Rafał Naskręt, który musiał odpoczywać za nadmiar żółtych kartek w meczu z ŁKS-em, natomiast na ławce rezerwowych usiadł Marek Kowal.
Wrocławianie od pierwszych minut przejęli inicjatywę, ale trudno było spodziewać się, by gospodarze rozpoczęli spotkanie od huraganowych ataków. Zawodnicy Śląska mając problemy z przedostaniem się w pole karne rywali, zaczęli ostrzeliwać z dalszej odległości bramkę strzeżoną przez Macieja Budkę. Piłkarze Szczakowianki skupiali się głównie na defensywie, starając się zagęścić przedpole, od czasu do czasu próbując szybkich kontr. Czujni defensorzy WKS-u nie pozwalali rywalom na wiele, jednak kilka razy pod bramką Janukiewicza było gorąco (m.in. strzał z ostrego kąta Zięby w 32 minucie, główka Dziółki w 37 minucie). Dużo więcej pracy miał za to golkiper z Jaworzna, który co rusz musiał interweniować. Wrocławianie w pierwszej połowie oddali na jego bramkę 10 strzałów z dystansu, co było dużym zaskoczeniem w porównaniu do ostatnich występów wrocławian. Do gwizdka Mariusza Górskiego (wbrew obawom arbiter z Łodzi spisywał się poprawnie) kończącego pierwsze 45 minut gry nie dotrwał kapitan gospodarzy – Ryszard Czerwiec, który doznał urazu i został zmieniony.
Schodzących z murawy żegnał grad wyzwisk. Trzeba przyznać, że publiczność w Jaworznie jest dosyć specyficzna. Oberwało się Arturowi Bugajowi (za ogromny grymas bólu po faulu), Rafałowi Naskrętowi (za rzekomy faul, który miał spowodować kontuzję Czerwca), sędziom (którzy niby mieli sprzyjać Śląskowi), a nawet trenerowi Tarasiewiczowi.
Początek drugiej polowy nie przyniósł zmiany obrazu gry. Optyczną przewagę posiadali wrocławianie, ale defensywnie nastawieni rywale skutecznie ryglowali dostęp do bramki. Receptą na to miały być uderzenia z dystansu, jednak piłkarzom Śląska brakowało siły i precyzji... aż do 64 minuty. Wtedy to dobrze przymierzył Robert Rosiński i Budka zmuszony był do wyjęcia piłki z siatki. W odpowiedzi w dobrej sytuacji znalazł się Cygnar, ale strzelił niecelnie. Trener gospodarzy desygnował do gry zmienników, jednak niewiele to dało. Śląsk prowadząc kontrolował sytuację, piłkarze Szczakowianki nie byli tego dnia w stanie wiele zdziałać. W 89 minucie Rosiński mógł ustrzelić drugiego gola, jednak piłka po jego zaskakującym strzale z dalszej odległości z rzutu wolnego trafiła w poprzeczkę.
Zwycięstwo w tym meczu było niezwykle ważne, bowiem dzięki temu Śląsk nadal liczy się w walce o awans. Na uwagę zasługuje występ Tomasza Kosztowniaka, który być może okaże się receptą na ostatnią niemoc strzelecką napastników WKS-u. Ostatni raz gracz pierwszej linii trafił do siatki 22 kwietnia (Egharevba w Chorzowie)! Teraz wrocławianie mają tydzień czasu na zebranie sił na decydujące mecze (wszystkie trzy we Wrocławiu).
Szczakowianka Jaworzno - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
0:1 - 64' Rosiński
Szczakowianka: Budka - Antczak, Adamus, Rączka, Dziółka
, Cygnar, Czerwiec (45' Drewniak), Borowczyk (70' Boś
), Zięba (70' Podgórski
), Jarzynka, Chudy.
Śląsk: Janukiewicz - Celeban, Ignasiak, Sztylka, Naskręt - Budka, Dudek (90' Mróz), Ostrowski, Rosiński - Bugaj (71' Kosztowniak) , Ulatowski.
Sędziował: Mariusz Górski (Łódz)
Widzów: 1000+500.
źródło: własne
