V. Sotirović: Pozytywne podejście dobrze mi służy
Zachęcamy do lektury wywiadu z Vukiem Sotiroviciem, w którym napastnik zdradza między innymi na jakim etapie są jego rozmowy z klubem o nowym kontrakcie. Tym razem na początku roku nie biegacie w Zieleńcu. Jak ocenisz zmianę sposobu przygotowań?
Myślę, że większość z nas po raz pierwszy spotyka się z takim planem treningowym, a czy to dobra droga okaże się w meczach ligowych. Trener na pewno wie co robi. Wcześniej był Zieleniec, gdzie było bieganie, choć tak w zasadzie nie było go tak dużo. Teraz też mamy trochę biegania, ale na razie większość czasu spędzamy na sali, gdzie mamy różne ćwiczenia. Z tego co pamiętam, to trener Tarasiewicz planował pierwszy obóz w Hiszpanii i pewnie wolelibyśmy cały czas ćwiczyć z piłką na zielonych murawach, ale te ćwiczenia na pewno nam się przydadzą. Nie ma co narzekać, trzeba trenować.
Treningi w sali wyglądają na urozmaicone
Treningi na pewno nie są nudne, są elementy zabawowe, jest dużo rywalizacji między sobą. Trenujemy dwa razy dziennie i trenerzy starają się, żeby nam się nie nudziło.
Szkoleniowcy przeprowadzają również różne testy. Jak w nich wypadasz?
Mieliśmy wcześniej w Czechach testy, gdy wyjechaliśmy na zgrupowanie po zmianie trenera, a teraz wykonujemy je ponownie i trenerzy sprawdzają wyniki. Rzucaliśmy piłkami, będziemy mieć wkrótce test z podnoszenia ciężarów. U niektórych wyniki są gorsze, u innych lepsze. Ja akurat mam lepsze, więc trenerzy mogą być chyba zadowoleni, że udało się coś u mnie poprawić.
W przerwach między ćwiczeniami w sali bierzesz piłkę i rzucasz do kosza
Lubię grać w koszykówkę, jak jest przerwa, to zawsze rzucamy. Trzeba też czasami pograć w coś innego, niż futbol
A piłką ręczną także się interesujesz?
Wszystkie mecze Polski oglądałem, tylko jeden Serbii, ale teraz na pewno następne mecze rodaków będę oglądać, bo wcześniej nie wiedziałem, że potyczki innych reprezentacji są również transmitowane i można oglądać je w hotelu. W wieku kilkunastu lat trenowałem piłkę ręczną i w przerwach od kopania piłki grałem właśnie w ręczną na pozycji obrotowego. Nie wychodziło mi to chyba źle, bo namawiano mnie nawet na przerzucenie się na stałe na szczypiorniaka, jednak granie w futbol bardziej mi się podobało.
W kontekście wzmocnień nie wspomina się o napastnikach. To chyba cieszy, że jesteście wysoko oceniani?
Ja chciałbym, żeby do drużyny doszło kilku zawodników, którzy by nas wzmocnili, a czy to byłby napastnik, pomocnik, czy obrońca, to bez znaczenia, grunt, żebyśmy mieli mocniejszy skład i ławka była mocniejsza. By w przypadku, gdy ktoś wypada, wskakiwał drugi i nie było widać różnicy. To powinno być siłą zespołu, że jest 20 równorzędnych zawodników i gdy są kartki, czy słabsza forma, to zastępuje go inny zawodnik i podnosi poziom gry.
Jak wygląda kwestia nowego kontraktu ze Śląskiem?
Rozmowy były prowadzone, są rozbieżności, ale myślę, że niektóre rzeczy można dogadać. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Na pewno dopóki mam kontrakt to jestem cały czas zawodnikiem Śląska. Nie ukrywam, że są propozycje, ale WKS jest na pierwszym miejscu. Chcę dojśc do porozumienia i jeżeli nie wyjdą rozmowy, to dopiero wtedy będę kontaktować się z innymi klubami. Na pewno planuję zostać w Śląsku do czerwca, ale chciałby dalej też tu być, a jak wyjdzie, to zobaczymy.
Ostatnimi czasy kontuzje trochę przeszkadzały Ci kontuzje. Jak wygląda obecnie Twoja sytuacja zdrowotna?
Ogólnie czuję się bardzo dobrze, bo tych poważnych urazów już nie miałem rok czasu. Wiadomo, że czasem kontuzje się zdarzają, to jest normalne w życiu piłkarza. Chciałem jak najszybciej wrócić na boisko i czasami ten pośpiech powodował, że one się odnawiały i było potem jeszcze gorzej. Najważniejsze, że teraz jest wszystko dobrze i staram się nawet nie myśleć o kontuzjach. Szczerze, to czasami jak w mojej głowi pojawi się jakaś myśl związana z kontuzją, to od razu sobie mówię – nie, nie może mi się to przytrafić, żebym był kontuzjowany. Na razie takie pozytywne podejście dobrze mi służy. Dodatkowo pracuję nad sobą i dzięki temu zmniejszam ryzyko odniesienia urazu. Choć teraz zdarzył się mały wypadek. Graliśmy w piłkę na hali na bosaka w piłkę na czworakach i przy próbie strzału się zderzyłem i mam mały problem z palcem, dlatego ominął mnie trening na dużym boisku. Ćwiczę na tyle, na ile mogę, bo jest to bolesne, ale nie poważne i problem jest przy bieganiu.
