Vademecum Kibica: Podbeskidzie Bielsko-Biała
fot.: tspodbeskidzie.pl / Jakub Ziemianin
Przed rozpoczęciem rundy wiosennej przedstawiamy rywali Śląska Wrocław. Tonący brzytwy się chwyta - beniaminek spod Klimczoka jest na prostej drodze do spadku, ale sięga po trenera, który zna Podbeskidzie, jak nikt inny.
Trudno było spodziewać się, że zespół tak organizacyjnie i sportowo przygotowany na ekstraklasę, jak Podbeskidzie, przeżyje równie bolesne zderzenie z elitą. Awans Górali w żadnej mierze nie był szczęśliwym zbiegiem okoliczności, jesienne mecze w wykonaniu Górali najczęściej przypominały jednak spotkania przypadkowej grupy ludzi, która nie do końca wiedziała, o co chodzi w tym sporcie.
Jakże symboliczna dla dalszych losów Podbeskidzia okazała się pierwsza stracona bramka, już w 45. sekundzie inauguracyjnego meczu w Zabrzu (2:4). Zaczęło się źle, a potem było tylko gorzej, bo przyjęcie czterech ciosów w jednym spotkaniu nie było dla Podbeskidzia żadnym wypadkiem przy pracy. W 4. kolejce w Bielsku zafundował im to Raków (i to tylko w pierwszej połowie, skończyło się 1:4), a tydzień później w Gdańsku Lechia (0:4).
Drużyna Krzysztofa Brede na początku sezonu miała jeszcze co prawda niezłe momenty, jak w zremisowanym meczu z Cracovią (2:2) czy pierwszym wygranym ze Stalą (1:0) na początku października. Problem polegał jednak na tym, że kiedy cokolwiek ułożyło się nie po myśli Podbeskidzia, na przykład mecz zaczął się od straconej bramki, wówczas wszystko sypało się na całego. A Górale akurat jesienią uwielbiali rywalom pomagać.
Pamiętacie ile było śmiechów z nieporadności dowodzonej przez biedaczka Jana Sobocińskiego defensywy ŁKS w poprzednim sezonie? Oni stracili 68 bramek w 37 meczach, Podbeskidzie wpuściło 38 już w 14 jesiennych kolejkach. Szczególnie niewytłumaczalne jest, co się stało z bielszczanami w ostatnim miesiącu ubiegłorocznego grania. Wygrana w zaległym meczu z Zagłębiem (2:1) pod koniec listopada była obarczona pewną dozą szczęścia, ale raczej bez wątpliwości był to najlepszy występ beniaminka w tym sezonie.
Później sprawy potoczyły się jednak bardzo szybko i fatalnie dla kibiców spod Klimczoka - 0:2 ze Śląskiem, 0:4 w Poznaniu, 0:5 z Piastem i spodziewana dymisja trenera Brede. Prowadzone w ostatniej kolejce przez dotychczasowego asystenta Huberta Kościukiewicza Podbeskidzie było okrętem bez kapitana, a co gorsza bez pomysłu, więc klęska 1:4 w Płocku jako puenta słodko-gorzkich dwunastu miesięcy, specjalnie nie dziwiła. Górale dokonali niemałej sztuki tak mocno utrudniając sobie walkę o utrzymanie w sezonie z tylko jednym spadkowiczem.
Dzielący ich od bezpiecznej lokaty dystans czterech punktów będzie się starał nadrobić Robert Kasperczyk. Pozostający ostatnio z dala od trenerskiej karuzeli twórca największych sukcesów w historii klubu wraca na Rychlińskiego po ponad ośmiu latach. Kasperczyk w 2011 roku najpierw dotarł do półfinału Pucharu Polski, a chwilę później wywalczył pierwszy awans do ekstraklasy. Największe wyzwanie w dotychczasowej karierze czekać go będzie jednak dopiero tej wiosny.
NA NIEGO LICZĄ W BIELSKU-BIAŁEJ...
...JAKUB HORA
Kiedy w sierpniu 2012 roku jako 21-letni zawodnik faworyzowanej Viktorii Pilzno wychodził w pierwszym składzie na mecz kwalifikacji Ligi Europy przeciwko Ruchowi w Chorzowie, nie spodziewał się pewnie, że już niedługo wróci do Polski, by walczyć o utrzymanie. Hora to ofensywny pomocnik, były reprezentant Czech U-19 i U-21, a do zespołu beniaminka trafia po wywalczeniu mistrzostwa grającej systemem wiosna - jesień ligi łotewskiej w barwach FC Riga. W 24 meczach zdobył trzy bramki, a w Podbeskidziu mocno liczą, że da oczekiwaną jakość w walce o przetrwanie. Jego macierzystym klubem jest FK Teplice, to z tego zespołu był wypożyczony na Łotwę, a teraz na podobnej zasadzie przenosi się na pół roku z opcją pierwokupu pod Klimczok. To pierwszy wymierny efekt pracy nowego doradcy zarządu ds. sportowych Jana Nezmara, który w przeszłości pracował w Slavii Praga i Slovanie Liberec.
PRZYBYLI RÓWNIEŻ...
Rafał Janicki (O - Wisła Kraków)
Petar Mamić (O - Raków Częstochowa)
JEGO NIEOBECNOŚĆ MOŻE ZABOLEĆ W BIELSKU-BIAŁEJ...
...RAFAŁ FIGIEL
Skomplikowane jest życie tego zawodnika w ekstraklasowych realiach. Na jej zapleczu był pierwszoplanowym zawodnikiem Rakowa Częstochowa, po awansie usłyszał jednak od Marka Papszuna, że elita to już inne wymagania i musiał szukać sobie nowego pracodawcy. Latem 2019 roku trafił do Podbeskidzia, awansował, a... historia się powtórzyła. Figiel w poprzedniej rundzie przynajmniej dostał szansę debiutu w ekstraklasie, rozegrał osiem meczów, głównie w pierwszej części jesieni, ale w nowym roku pod Klimczokiem już go nie zobaczymy. W połowie stycznia rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i przeniósł się do drugoligowego GKS Katowice.
ODESZLI RÓWNIEŻ...
Bartosz Jaroch (O - Resovia)
Aleksander Komor (O - GKS Jastrzębie)
Filip Laskowski (P - GKS Bełchatów)
Ivan Martin (N - Real Balompedica Linense)
TRENER: ROBERT KASPERCZYK
STADION MIEJSKI W BIELSKU-BIAŁEJ,
POJEMNOŚĆ: 15 316
TOP 3 MECZÓW JESIEŃ 2020:
1. Podbeskidzie - Zagłębie 2:1, 24.11.2020, 18:00
2. Podbeskidzie - Stal 1:0, 03.10.2020, 15:00
3. Podbeskidzie - Cracovia 2:2, 30.08.2020, 15:00
ZIMOWE SPARINGI:
Slezsky Opawa (Czechy) 1:0
MKS Żilina (Słowacja) 2:1
Olimpija Ljubljana (Słowenia) 2:0
Lewski Sofia (Bułgaria) 0:1
BILANS: 3-0-1, bramki: 5:1
POCZĄTEK LIGOWEGO ROKU:
15. kolejka: Podbeskidzie - Legia 31.01, 17:30
16. kolejka: Podbeskidzie - Górnik 07.02, 15:00
17. kolejka: Cracovia - Podbeskidzie 13.02, 15:00