W 3 minuty łyknęli Piasta

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Wrocławianie zgarnęli komplet punktów, jednak o poziomie gry w pierwszej połowie powinni jak najszybciej zapomnieć. Już pierwsza groźna akcja Piasta przyniosła im prowadzenie. Po kontrze Hliwa odegrał piłkę do Zielińskiego, defensorzy WKS-u sygnalizowali pozycję spaloną, jednak sędzia nie zareagował , a kapitan zespołu ze Żmigrodu nie zwykł marnować takich sytuacji i skierował futbolówkę do siatki.


 

Wrocławianie próbowali szybko odpowiedzieć, jednak odrobiny szczęścia zabrakło Kaźmierczakowi. Okazję na wyrównanie miał także Kosztowniak i Biliński. Jednak dużo działo się także pod bramka strzeżoną przez Hruńczuka, m.in. w 26 minucie zimnej krwi zabrakło Zielińskiemu. Podczas przerwy w szatani Śląska musiały paść ostre słowa. Trener Jedynak dokonał jednej zmiany, wynikającej raczej z przedmeczowych ustaleń niż z sytuacji boiskowej, bowiem aktywny Kaźmierczak z pewnością nie był najsłabszym graczem na murawie. Jego miejsce zajął Wróbel i trzeba przyznać, że nie okazał się gorszy. Już w kilka minut po wejściu na boisko oddał dwa groźne strzały na bramkę. Jednak znów to goście byli bliscy trafienia do siatki. Najpierw po uderzeniu Rajna fantastyczną interwencją popisał się Hryńczuk, a następnie sparował dobitkę Hliwy. Dwie minuty później znów oko w oko z wrocławskim golkiperem stanął Zieliński, jednak i tym razem górą był Hryńczuk. Po raz kolejny okazało się, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Strzał Kosztowniaka w 59 minucie okazał się jeszcze za słaby, jednak minutę później napastnik Śląska spróbował uderzyć po raz kolejny, został zablokowany, ale futbolówka trafiła do Wilusza, który uderzył bez namysłu, na szczęście dla wrocławian piłka odbiła się od obrońcy i wpadła „za kołnierz” Bilakiewiczow i. Wyrównujący gol dodał WKS-owi skrzydeł. Na murawie pojawił się Szataniak, który zmienił Wilusza. W 70 minucie dobrze grający Hryńczuk popełnił błąd, gdy po rzucie rożnym minął się z piłką, jednak na szczęście rywale nie wykorzystali prezentu. Za to w 75 minucie Hajdamowicz dośrodkował po ziemi w pole karne, piłkę piętą odegrał Wróbel, a Bilińskiemu nie pozostało nic innego, jak trafić do siatki. Chwilę później Bilakiewicz ponownie musiał wyjmować piłkę z bramki. Rozpędzony Pędzich mijał rywali niczym slalomowe tyczki, wbiegł w pole karne i płaskim strzałem podwyższył wynik na 3:1. To nie był jednak koniec koncertowego fragmentu meczu w wykonaniu Śląska. Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Kosztowniak dograł z prawej strony piłkę do Szataniaka , a ten silnym strzałem pod poprzeczkę ustalił wynik meczu.



Śląsk II – Piast Żmigród 4:1 (0: 1)

0:1 – Zieliński 10’

1:1 – Wilusz 65’

2:1- Biliński 75’

3:1 – Pędzich 77’

4:1 – Szataniak 78’



Śląsk: Hryńczuk - Galuś, Tarasiewicz, Danek , Pędzich - Biliński, Wilusz (65' Szataniak), Mróz, Hajdamowicz - Kaźmierczak (46' Wróbel), Kosztowniak.



Piast: Bilakiewicz – Pedryc , Bednarski, Kaniewski, Gałecki, Górnicki (81’ Zagórski), Hliwa (68’ Zagoórski), Zieliński, Pacierz, Tabak , Rajn (Koczałko).

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.