''W Fiorentinie mialem nr 10'' - L. Kubik
W czwartek po raz pierwszy z zawodnikami spotkał się nowy szkoleniowiec Lubos Kubik. Oglądał on swoich podopiecznych z trybun i notował uwagi. Po zajęciach, gdy zawodnicy schodzili już do szatani udało nam się porozmawiać z trenerem. Okazało się, że Czech dobrze opanował język polski i bez problemów można się z nim porozumieć.Jak to się stało, że został Pan trenerem Śląska?
Skontaktował się ze mną mój znajomy Jurek Podbrożny, który był razem z Mirosławem Nowickim na obozie w Zieleńcu. Okazało się, że Śląsk szuka trenera na 5 miesięcy a ja byłem wolny i chciałem pracować. Prowadzenie zespołu w Polsce jest wyzwaniem.
Czemu tylko na niecałe pół roku ?
Być może po tym czasie będę pracować w Stanach. Tak zresztą było mówione, że później ma pojawić się szkoleniowiec, który na razie nie może pracować (Tadeusz Pawłowski – dop. Drom).
Jeśli jednak zespół pod Pana wodzą będzie osiągać dobre wyniki, to może zostanie Pan na dłużej?
Będziemy wtedy rozmawiali. Ja przychodząc tutaj nie wiem wiele o zawodnikach, klimacie tu panującym. Zobaczę, jak mi się będzie tutaj podobało, za pół roku także oceni moją pracę prezes i wtedy będziemy rozmawiać. Na pewno jak będą dobre wyniki to na trybunach będzie dużo kibiców, a jeśli będą przegrane to i atmosfera będzie gorsza.
Co Pan będzie robić po tych 5 miesiącach?
Planuje jechać do Stanów, ale wszystko może się zmienić. W grę wchodzi reprezentacja olimpijska, mam także kontakty w Chicago Fire.
To jednak dosyć krótki okres, nie żal będzie odchodzić, gdy już się z wszystkim zapozna, poukłada.
Będziemy o tym myśleć za 5 miesięcy
Zdaje Pan sobie sprawę, że jeśli chodzi o poziom organizacyjny, stadion, całe zaplecze to jest coś całkowicie innego, niż spotykał Pan w swojej karierze?
Ja jestem tutaj pierwszy dzień. Nie widziałem jeszcze wiele. Jestem tutaj po to, żeby pracować. Muszę przede wszystkim poznać piłkarzy, muszę z nimi pracować
Jakie ma Pan doświadczenie w pracy trenerskiej?
Długo byłem grającym asystentem, od 1990 roku. W Czechach mam szkółkę piłkarską w Pardubicach, trenuję tam jeden zespół 13-latków.
Zakończył Pan karierę w roku 2000?
Tak, w Dallas, potem byłem menadżerem w Czechach w Hradcu Kralove. Następnie byłem grającym asystentem trenera w Lazne Bohdanec.
Jest Pan znaną postacią, czemu nie chciał Pan działać w czeskiej piłce, tylko w Stanach, Polsce?
W ostatnim roku chciałem z kolegą zacząć działać w czeskim związku piłki nożnej, miałem być wiceprezesem, ale przegraliśmy wybory 2 głosami. Zobaczymy za jakiś czas. Nie podoba mi się tam polityka. Jest tam problem korupcji, nie działa wszystko tak jak powinno
Ale w Polsce teraz też mamy afery w piłce. Pytał Pan o to?
Tak, pytałem. Powiedziałem Panu Ptakowi, że nie chcę o tym słuchać, zobaczymy wszystko na boisku. Ja wierzę, że sędziowie będą gwizdać, jak należy.
Poza znajomością z Jerzym Podbrożnym jakie ma Pan kontakty z polską piłką?
Byłem 3 lata w Stanach w Chicago z Piotrkiem Nowakiem, Romanem Koseckim, Jurkiem Podbrożnym. Rozmawialiśmy o polskiej piłce. Widziałem reprezentacje na mistrzostwach, jest tutaj trener Panik, Caplar, Liczka, będę z nimi rozmawiać. Już wczoraj rozmawiałem z Caplarem i mam już pewne informacje.
Gdy już pozna Pan zespół planuje Pan szukać wzmocnień w Czechach?
Musze najpierw poznać drużynę, a jak będzie brakować piłkarza na jakąś pozycję, to będę szukać.
Ile będzie Pan potrzebował czasu, żeby poznać zespół?
Myślę, że jutro mamy 2 mecze, potem zobaczę jak zawodnicy pracują na treningach i po kolejnych spotkaniach w środę i sobotę już będę wiedzieć więcej. Musimy pracować szybko, bo liga rusza za 3 tygodnie.
Postawiono przed Panem jakieś cele do osiągnięcia na ten sezon?
Nie rozmawialiśmy o tym, ale wiem, że ostatnio Śląsk zajął 4 miejsce i chciałbym utrzymać tę pozycję. Nie znam jeszcze tej drużyny, nie wiem wiele o rywalach. Będę chciał pracować jak najlepiej, a co z tego wyjdzie zobaczymy.
Pana poprzednik trener Tarasiewicz potrafił bardzo zmobilizować zawodników, będzie Pan też potrafił do nich dotrzeć?
Zobaczymy. Ja jestem trenerem demokratycznym, chcę rozmawiać z chłopakami. Ja byłem niedawno takim samym piłkarzem jak oni.
Nie pograłby Pan jeszcze?
Oj, bardzo bym chciał. Jak widzę murawę, to bym chętnie zagrał. Ale już nie mogę ze względu na kontuzję.
Jest Pan finansowo niezależny, nie przychodzi Pan tutaj, żeby zarabiać duże pieniądze.
Nie przychodzę dla pieniędzy, to była taka szybka decyzja, gdy byłem w Zieleńcu znajomi powiedzieli, że szukają pierwszego trenera na 5 miesięcy. Powiedziałem OK, mogę pomóc, wolę pracować w Polsce, niż w Czechach. Pieniądze mam, nie chodzi mi o nie, tylko o pracę.
Rodzina została w Czechach?
Jest w Czechach, z Pardubic jest niedaleko, ale będę chciał tutaj mieszkać wraz z rodziną. Mam żonę Hanę i dwuletnią córeczkę 2-letnią Laurę, mam także syna z pierwszego małżeństwa – 13-letniego Lubosa, gra w Pardubicach jako prawy pomocnik.
Był Pan obrońcą, to oznacza, że Śląsk będzie grał defensywnie?
Nie, ja obrońcą byłem w ostatnich latach, wcześniej byłem ofensywnym pomocnikiem, w Fiorentinie miałem nr 10, jak odszedł Roberto Baggio. Lubię ofensywną piłkę, grę do przodu, ale wiadomo, że z tyłu musi być „na zero”.
Który z trenerów z Czech wg Pana osiągnął największe sukcesy w Polsce?
Ciężko powiedzieć, ale wszyscy mają dobry warsztat. Caplar, Liczka, Panik są dobrymi trenerami. Werner Liczka ma już sukcesy, był asystentem trenera na Euro, ma dużo doświadczenia. Caplar jest nowy, młody, z ambicjami, inteligentny i ma już sukcesy w Libercu i Slavii.
Bardzo dobrze mówi Pan po Polsku, gdzie się Pan uczył?
Nauczyłem się w Chicago, muszę porozmawiać jednak z chłopakami, żeby mi dali trochę czasu, bo mogą mnie nie zawsze rozumieć. Czasem brakuje mi słów, ale myślę, że się porozumiemy.
W ilu językach umie się Pan porozumieć?
Czeski, włoski, francuski, trochę niemiecki, angielski i trochę polski, ale nie rozmawiam perfekcyjnie, umiem się dogadać.
Słyszał Pan coś wcześniej o Śląsku?
Ja go już znam od dawna. Jak grałem jako junior w Hradcu, to często żeśmy się spotykali z klubami polskimi: Górnikiem Wałbrzych, Śląskiem, zespoły z Kłodzka, Dzierżoniowa. Wrocław był dużym miastem najbliżej granicy i patrzyłem czy grają w 1 lidze, czy nie. Myślę, ze takie wielkie miasto powinno mieć 1 ligę.
Gdyby jednak udałoby się Panu osiągnąć dobre wyniki, byłby Pan gotowy zrezygnować z pracy w Stanach?
Tak.
Pańskim asystentem będzie Jerzy Podbrożny?
Tak, to było moje życzenie. Potrzebuje takiej osoby, którą znam bardzo dobrze. Graliśmy ze sobą 2 lata w Chicago, spaliśmy w jednym pokoju. Wiem, czego mogę od niego oczekiwać.
źródło: własne
