W jakim stylu wrócił Piasecki?

W jakim stylu wrócił Piasecki?

fot.:

Powrót Fabiana Piaseckiego do gry w barwach Śląska był jednym z najważniejszych wydarzeń sobotniego spotkania w Gdańsku. Wypożyczony jesienią napastnik ofensywy swojego zespołu jednak nie zbawił, a dysproporcja między formą z poprzedniej rundy była wyjątkowo widoczna. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Miejsca Fabiana Piaseckiego w wyjściowej jedenastce Śląska na pierwszy ligowy mecz w 2022 roku można było spodziewać się praktycznie od początku stycznia, gdy pozytywny wynik testu na koronawirusa uniemożliwił wyjazd na zgrupowanie Erikowi Exposito. Piasecki co prawda musiał wrócić z Turcji przedwcześnie z powodu pilnych spraw rodzinnych, jednak tuż przed wyjazdem do Gdańska z Oporowskiej nie napływały żadne niepokojące informacje i wreszcie otrzymał szansę, na którą liczył. Gdy Piasecki pod koniec sierpnia decydował się na wypożyczenie do Stali Mielec, był sfrustrowany przegrywaniem rywalizacji o miejsce w składzie z Exposito, a na Podkarpaciu chciał udowodnić, że stać go na pełnienie centralnej roli w ofensywie swojego zespołu. Udowodnił – cztery gole i pięć asyst w trzynastu meczach Stali stanowiły dobrą cenzurkę.

CAYE PRZYPOMINA

Tym bardziej boli, że przynajmniej w pierwszym występie po powrocie do Śląska nie wysłał choćby najmniejszego sygnału swojego rozwoju, a wracając do Wrocławia znalazł się przecież w sytuacji niemal wymarzonej. Prawdopodobnie nie będzie miał już za rywala do gry Exposito, a jego partnerem został głodny gry i wypracowywania sytuacji Dennis Jastrzembski, jednak w Gdańsku w ofensywie zespołu trenera Jacka Magiery zgadzało się niepokojąco niewiele. Napastnik zielono-biało-czerwonych stworzył sobie tylko jedną sytuację, gdy w końcówce pierwszej połowy zmusił do interwencji Dusana Kuciaka. Poza tym był przewidywalny, uwikłany w walkę z obrońcami Lechii i jakby nie nadążał za dobrymi pomysłami przede wszystkim wspomnianego Jastrzembskiego. Można się dziwić, dlaczego trener Magiera pozwolił mu grać aż przez 86 minut, a ożywienie, jakie wejściem po godzinie gry wniósł Caye Quintana powinno stanowić poważne przypomnienie, że nie jest przecież jedynym wyborem w kwestii obsady pozycji napastnika.

FALSTART

- Dobrze znany nam zawodnik, trenował od poniedziałku, bo wcześniej przez siedem dni nie było go na obozie. Jesteśmy w takim momencie, gdzie będziemy go wprowadzać, cały czas potrzebujemy gry, intensywności, aby zaczął grać na miarę swoich możliwości -

- dyplomatycznie oceniał grę Piaseckiego na konferencji prasowej po sobotnim meczu w Gdańsku (0:2) trener Jacek Magiera.

W pełni oddająca występ Piaseckiego słabiutka nota 192 w raporcie InStat to poważny falstart jego drugiej przygody ze Śląskiem, jednak niewykluczone, że lepiej będzie w piątkowym meczu przeciwko Górnikowi Łęczna. Urodzony we Wrocławiu napastnik w tym sezonie już dwukrotnie miał okazję grać przeciwko beniaminkowi ekstraklasy i dwukrotnie o jego występie sporo się mówiło. W połowie sierpnia na Pilczycach wydawało się, że gol Piaseckiego zapewni gospodarzom komplet punktów, jednak po długiej analizie VAR sędzia Tomasz Musiał podjął bardzo kontrowersyjną decyzję o anulowaniu trafienia i skończyło się bezbramkowym remisem. Niespełna dwa tygodnie później Piasecki zadebiutował w barwach Stali właśnie w spotkaniu z łęcznianami, a jego trafienie w 4. minucie spotkania przy Solskiego otworzyło drogę drużynie trenera Adama Majewskiego do wygranej 2:0.

Początek meczu 21. kolejki ekstraklasy Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław zaplanowano na piątek o godzinie 18:00.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.