W jedności siła

W dzisiejszej prasie można znaleźć wypowiedź świeżo upieczonego prezesa Śląska Piotra Mazura. Krytycznie ocenia on postawę drużyny w Łomży (z tym się zgodzę), jednak winą za porażkę zawodników grających w klubie jeszcze w rundzie jesiennej. „Najgorzej wypadli piłkarze ze starego składu, z poprzedniej rundy”, „niestety widać było, że piłkarze, którzy grali u nas jeszcze w poprzedniej rundzie, spisali się tak jak za czasów Lubosa Kubika”. Nowi są ponoć bez winy. Chciałbym bardzo przestrzec młodego pana Piotra przed wprowadzaniem takich podziałów.


 

Prowadzi to do skłócenia drużyny co może pociągnąć za sobą jeszcze gorsze wyniki. Drużyna powinna tworzyć zespół, jedność. Już mamy podziały na tych z pensjami 4 i 5 cyfrowymi. Teraz dochodzi, że ci nasi sprowadzeni przez nas to zawodnicy, a dotychczasowi to beztalencia. Kwestia gustu i prowadzenia. Jakbym miał być złośliwy, to większość nowych zawodników w ostatnim okresie nie odgrywała znaczących ról w swoich zespołach (poza Lasockim, Wójcikiem i Pajączkowskim), natomiast zawodnicy grający w Śląsku wcześniej przy innym trenerze, któremu zależało na jedności w drużynie omal w ubiegłym sezonie nie awansowali do I ligi. I to przy budżecie i warunkach o wiele gorszych niż dziś. Dlatego nie dzielmy panie prezesie zawodników na naszych i starych. Zwłaszcza, że analizując mecze z wiosny nie jest to tak oczywiste. W meczu z Miedzią, którzy ja wbrew opiniom optymistów określiłbym umiarkowanie pozytywnie, nowi gracze raczej nie zawiedli choć bezbarwnie zagrał Morales, nieźle, choć nie na miarę swoich możliwości Lasocki i Wójcik i nierówno (dobre zagrania przeplatał prostymi błędami) Cap. Pochwały należą się Kaczorowskiemu, Imehowi, Pokornemu. Ale też starzy zawodnicy jak Szewczuk, Wan, Janukiewicz nie zawiedli. W Łomży owszem słabo wypadł Ignasiak oraz Wan i Rosiński a także Wołczek, dla którego był to pierwszy mecz po kontuzji. Jednak jednym z jaśniejszych punktów zespołu byli Janukiewicz i Szewczuk. Pan prezes uważa, że nowi zawodnicy nie zawiedli. Poprawnie wypadł Kaczorowski. Pozostali? Znów bezbarwny występ Moralesa, Rusinek zapisał się tylko w protokole bo na boisku był niewidoczny, Imeh nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką rywala. Pan Mazur mówi o błędzie Wołczka a pomija fakt, że przy pierwszej bramce stratę zaliczył Cap a następnie Bzdęga strzelił gola przy biernej postawie Wójcika i Lasockiego. Ci dwaj gracze (przyznam, że na nich przy zimowych transferach liczyłem najbardziej więc mnie ma tu mowy o uprzedzeniach) popełniali katastrofalne błędy, a Lasocki biegał po boisku zostawiając lukę na lewej obronie. Dlatego nie można stwarzać prostych podziałów na zawodników panów Mazurów i dotychczasowych. Niech o ocenie przesądza postawa na boisku. Rzeczywista. Miejmy nadzieję, że tego typu uproszczone oceny nie doprowadzą do podziałów i że były one tylko wynikiem emocji młodego prezesa.

źródło: wlasne /SPGW

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.