W jedności siła czyli Śląsk i Inkopax

W najbliższy czwartek, 26.09.2002 o godzinie 17 odbędzie się demonstracja kibiców Śląska oraz osób sympatyzujących z Inkopaxem Wrocław (całe zdarzenie jest z inicjatywy prezesa Inkopaxu Pawła Pałysa). Celem jest protest przeciwko obojętności władz miasta wobec problemów piłki nożnej we Wrocławiu. O problemach Śląska wiedzą wszyscy - prezydent miasta oficjalnie mówi, że nie interesuje go piłka, utożsamia kibiców z chuliganami i nie udziela wsparcia. Bierność władz miasta w zakresie nowego stadionu dla Śląska, spowodowała, że kilku potencjalnych sponsorów nie chciało pakować się w niepewne i zrezygnowało z zamiaru inwestowania w nasz klub. Podobne problemy ma także Inkopax.


 

Aby uzmysłowić kibicom istotę problemu i fakt, jak problemy tego klubu są ważne dla Śląska, krótka historia.
Inkopax jest jednym z młodszych klubów Wrocławskich – nie ma nawet 10 lat, niemniej jest od paru sezonów „trzecią siłą” we Wrocławiu. W błyskawicznym tempie awansował z klasy B do III ligi, gdzie grał ostatnie 2 lata. Spadek z tej klasy rozgrywkowej w ub. sezonie był efektem tego, że z III ligi spadało aż 9 drużyn. Trenerzy i szefowie klubu od lat mieli talent do wyławiania młodych, zdolnych zawodników. Tu rozwijały się talenty obecnych ulubieńców kibiców Śląska Krzysztofów Ostrowskiego i Ulatowskiego, ogrywali się też Adam Samiec i Grzegorz Dorobek, a także Andrzej Ignasiak i Rafał Lis. Ci zawodnicy trafili w przerwie letniej do Śląska. Szef Inkopaxu Paweł Pałys był gotów nawet odstąpić tych graczy za darmo dla dobra wrocławskiej piłki. Była także szansa że do Śląska trafią i inni gracze (Jakub Rejmer – talent tyle duży co trudny charakter, były reprezentant młodzieżówki Radosław Flejterski czy też Radosław Iwan, obecnie czołowy obrońca Miedzi). Z kolei w Inkopaxie grali młodzi gracze ze Śląska (m.in. Piotr Piszcz, Rafał Binda i Paweł Antoniewicz) a także gracze z przeszłością w pierwszej drużynie Śląska (Jacek Chodorowski, Marcin Małecki, Marcin Buczkowski oraz zawodnicy znani zarówno z występów na boisku jak i w młynie Śląska – Daniel Sieczka i Radek Żabski). Trenerem Inkopaxu jest Grzegorz Kowalski – koordynator ds. spraw Inkopax udanie współpracował także z innymi wrocławskimi klubami – Polarem, Parasolem i Ślęzą, a także klubami z regionu.
Nie wszystkim to było jednak na rękę. Od 6 lat Inkopax grał na stadionie Polonii przy Niskich Łąkach. Przez pewien okres nawet jako Inkopax – Polonia. Sielanka jednak trwała krótko. Działaczom Polonii zamiast na sporcie zależało na szybkim interesie. Żądali kosmicznych kwot za udostępnianie stadionu, potem nawet za pralnie (gdzie stała pralka ... Inkopaxu). Co pół roku powtarzała się sytuacja – Polonia wyrzucała Inkopax ze stadionu. Klub będący „trzecią siłą” we Wrocławiu stawał się bezdomny. Władze miasta milczały i dopiero gdy sprawa robiła się głośna, załatwiały sprawę na krótką metę. Sytuacja powtarzała się do znudzenia aż tego lata. Inkopax stał się „bezdomny” a nasi radni nic. Pretekstem było reaktywowanie drużyny seniorów w B klasie. I jakkolwiek należy się cieszyć, że odradza się jeden z najbardziej zasłużonych klubów to pewne podteksty sa aż nadto wyraźne. W przyszłym roku Polonii kończy się dzierżawa stadionu. Dla klubu lepiej, żeby nie było wtedy na stadionie 2 drużyn. Po drugie Polonia woli czerpać zyski z giełdy, niż ze współpracy z Inkopaxem. . Gdyby nie pomoc Ślęzy, podopieczni trenera Kowalskiego nie mieliby gdzie grać. Ale jest to rozwiązanie tymczasowe – przyszłość stadionu przy ul. Wróblewskiego jest niepewna, a płyta nie wytrzyma takiego obciążenia (wszytstkie zespoły młodzieżowe Ślęzy, seniorzy, 2 drużyny oldboyów, Inkopax i C – klasowy Intakus. Konieczna jest interwencja miasta, a takiej nie ma. Na podobną od dłuższego czasu czeka Śląsk. W myśl zasady „W jedności siła” spotkajmy się wszyscy w czwartek o godz. 17 na rynku i zademonstrujmy swoje racje. Jednocześnie apeluje ze swej strony o rzeczową i konkretną argumentację, bez chamskich tekstów, aby nikt z wielmożów miejskich nie mógł odwrócić kota ogonem. Bez współpracy z klubami z regionu nie ma szans Śląsk i odwrotnie. Dlatego bądźmy wszyscy razem!!!

źródło: własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.