''W Pogoni trwa Kosta Time'' (OPINIA EKSPERTA)

''W Pogoni trwa Kosta Time'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

W pierwszym meczu po listopadowej przerwie na kadrę Śląsk Wrocław zagra na wyjeździe z Pogonią Szczecin. O świetnych wynikach z ostatnich tygodni, problemach z napastnikami i efektach czteroletniej pracy trenera Kosty Runjaicia rozmawiamy z Arturem Dyczewskim, dziennikarzem Radia Szczecin.



 

Pogoń przed przerwą na kadrę zremisowała 0:0 w Częstochowie, a wcześniej wygrała 2:0 w Warszawie i 4:1 u siebie z Jagiellonią. Portowcy niewątpliwie są w formie, to chyba mało przyjemny moment na mecz przeciwko nim?

Na pewno tak, zresztą ta druga połowa października i listopad to już od kilku sezonów taki czas, w których Pogoń trenera Kosty Runjaicia prezentuje najlepszy futbol, a do tego osiąga bardzo dobre wyniki. To czas zwany potocznie „Kosta Time”, Portowcy prezentują się naprawdę solidnie i można powiedzieć, że przerwę na reprezentację przyjęto wręcz z pewnym niezadowoleniem. Wszyscy w Szczecinie mają jednak nadzieję, że te dwa tygodnie oczekiwania na mecz ze Śląskiem nie wybiją z uderzenia brązowego medalisty poprzedniego sezonu, tylko sprawi, by do pełni sił wrócili ci wszyscy zawodnicy, którzy w ostatnim czasie mieli problemy zdrowotne. Kontuzjowani byli przecież Kamil Grosicki czy Luis Mata, a w tym tygodniu do treningów wrócili również zakażeni koronawirusem, wśród których należy podkreślić nazwisko Luki Zahovicia. Słoweniec pod koniec października odżył, wreszcie zaczął zdobywać bramki i pokazywał się z naprawdę dobrej strony.

W poprzedniej kolejce z Rakowem nie było Zahovicia, ale był Piotr Parzyszek, który w doliczonym czasie zamiast zdobyć zwycięską bramkę, spektakularnie spudłował. Zawodnik, który poprowadził Piasta do mistrzostwa Polski, miał być remedium na wielomiesięczne kłopoty Pogoni z obsadą pozycji napastnika, jednak i on ciągle nie może się wstrzelić. Na czym polega ten problem w Szczecinie?

Gdyby trener Runjaić znał odpowiedź na to pytanie, jego zespół już dawno zapewniłaby sobie 1. miejsce. Bez wątpienia w Pogoni jest problem, jeśli chodzi o napastników i to najlepiej pokazują transfery z kilku poprzednich sezonów. Morten Rasmussen, Nadir Ciftci, Soufian Benyamina, mógłbym wymienić jeszcze dwa – trzy nazwiska zawodników, którzy byli sprowadzani, żeby zdobywać bramki, a regularnie zawodzili. Tak naprawdę poza Adamem Buksą i jeszcze wcześniej Marcinem Robakiem, takiego snajpera nie znaleziono, albo kiedy już wydawało się, że Pogoń kogoś takiego, jak Adrian Benedyczak, już ma, to on skorzystał z pierwszej nadarzającej się okazji i od pół roku gra we włoskiej Parmie. Wydawało się, że to problemy mogło rozwiązać sprowadzenie Zahovicia, jednak ze względu na warunki fizyczne to inny typ dziewiątki niż te, które lubi trener Runjaić.

Nie jest zbyt rosły.

Niemiecki szkoleniowiec Pogoni woli, żeby ten napastnik był słusznego wzrostu, gabarytów i potrafił rozbijać obrońców rywala. Słoweniec taki nie jest i potrzebował trochę czasu, by dobrze poznać system gry zespołu z Pomorza Zachodniego, a jednocześnie, żeby przekonali się do niego koledzy, bo umiejętności techniczne Zahović bez wątpienia ma. Piotr Parzyszek trafił też do Pogoni dosyć późno na zasadzie wypożyczenia z Frosinone, więc też nie do końca przepracował okres przygotowawczy. A przygotowania z Kostą Runjaiciem to zupełnie coś innego niż w większości polskich klubów, mówimy o naprawdę mocnych, wyczerpujących treningach. Później zdarza się, że Pogoń w pierwszych kolejkach sezonu nie punktuje tak dobrze, jak życzyliby sobie tego kibice, pamiętamy też sezon 2018/2019, w którym Pogoń nie wygrała żadnego z pierwszych ośmiu meczów w sezonie i była na samym dole tabeli, ale potem ruszyła z kopyta. Parzyszek do końca nie przekonuje szkoleniowca Portowców, co obrazowała też wyjściowa jedenastka z ostatniego spotkania przeciwko Rakowowi, gdy w miejsce zakażonego Zahovicia nie wybiegł on, tylko Michał Kucharczyk jako fałszywa dziewiątka. To z drugiej strony był też pewien pomysł taktyczny na wyciąganie ze strefy rosłych obrońców wicemistrza Polski Andrzeja Niewulisa czy Tomasa Petraska, natomiast Parzyszek swoim pudłem na pewno nie ułatwił sobie powrotu do podstawowego składu.

W kontekście Zahovicia po przejściu koronawirusa aktualne jest pytanie o formę fizyczną, natomiast chciałbym poruszyć również wątek formy sportowej. Podobny błysk Słoweniec miał już przecież w końcówce ubiegłego roku, jednak właśnie po przerwie, wtedy zimowej, nie umiał już nawiązać do wcześniejszej dyspozycji. Teraz może być inaczej?

Mam nadzieję, że tak, a jednocześnie liczę, że Pogoń zareaguje tak, jak wtedy, gdy w klubie była pierwsza fala pandemii. Pamiętamy, jak rok temu cały zespół znalazł się na kwarantannie i wrócił po miesięcznej przerwie w środku sezonu na wyjazdowy mecz z Lechią w Gdańsku, który wygrał 1:0. Trudno przewidzieć jak Luka będzie wyglądał po tym zakażeniu, jednak były sygnały, że wszyscy zakażeni zawodnicy, a chodziło jeszcze o Macieja Żurawskiego i Mariusza Fornalczyka, jednak przechodzili to wszystko łagodnie. Mam nadzieję, że Słoweniec nie straci formy, którą prezentował w ostatnich meczach, załapał już, jak się gra oraz jak się zdobywa bramki dla Pogoni i będzie mógł to pokazać w niedzielne popołudnie przeciwko Śląskowi. Jednocześnie, znając trenera Runjaicia, ciężko też powiedzieć, czy zdecyduje się od razu na wystawienie go w podstawowym składzie, czy jednak przewidzi dla niego miejsce na ławce rezerwowych i wejście na przykład dopiero w drugiej połowie. Przed Pogonią bardzo trudny mecz z wymagającym przeciwnikiem.

Czy na wcześniejszym etapie trwającej rundy w Szczecinie nie pojawiło się przekonanie, że projekt trenera Runjaicia osiągnął swój szczyt i wyżej podskoczyć już się nie da? Po odpadnięciu z Pucharu Polski z drugoligowym KKS Kalisz (1:2) oraz ligowej porażce z Wisłą w Płocku (0:1) niezadowolenie było bardzo duże, teraz jest pozytywne odbicie i ciągle może być lepiej?

Może być, bo jednak kadra Pogoni jest mocna. Głosy nawołujące do zmiany szkoleniowca, mówiące o tym, że projekt Runjaicia już się wyczerpał, mogły wypowiadać tylko osoby bardzo niecierpliwe i niepotrafiące spojrzeć nieco szerzej. Jeśli popatrzy się, jak Portowcy funkcjonują za kadencji niemieckiego trenera, to jest ciągły postęp. W tygodniu poprzedzającym mecz ze Śląskiem minęły cztery lata od debiutu Runjaicia na ławce Pogoni i co sezon jego drużyna zajmuje wyższe miejsce w końcowej tabeli ekstraklasy, to są fakty, więc nie ma co polemizować. Niezwykle istotnym punktem dla klubu, na który może nie zawsze zerkają kibice, jest również to, że on rozwija umiejętności poszczególnych zawodników i stąd też liczba transferów za niespotykane wcześniej w Pogoni kwoty. Jakub Piotrowski czy wspomniany już Adam Buksa, który był już w Lechii i Zagłębiu Lubin, ale to właśnie w Szczecinie wypłynął na szersze wody, a cztery miliony euro zainkasowane przy okazji jego transferu do MLS nie wzięły się znikąd. Teraz szlifuje talent Kacpra Kozłowskiego, rozwija się Sebastian Kowalczyk, który był nawet w kadrze reprezentacji Polski w trakcie marcowego zgrupowania i w kręgu zainteresowań selekcjonera Paulo Sousy cały czas jest. Oczywiście, to wszystko trwa, natomiast piłkarze Pogoni za kadencji Runjaicia czynią ten rozwój, idą do przodu.

Kontuzje czy choroby również nie wytrącają zespołu z równowagi.

Bo szczecinianie mają na tyle mocne zaplecze, a i sami piłkarze, którzy w poprzednich sezonach cieszyli się po prostu z miejsca w czołówce, pierwszej piątce, teraz zaczynają już coraz częściej mówić, że walczą o mistrzostwo Polski, to jest ich cel. Wrześniowa porażka w Kaliszu na pewno była rzeczą wstydliwą, późniejszy mecz w Płocku też był fatalny i tutaj nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia, nawet fakt, że Nafciarze w tym sezonie wyglądają przed własną publicznością rewelacyjnie. Być może tak katastrofalny występ, jak przeciwko Wiśle był też na swój sposób potrzebny, by odbić się, wstrząsnąć zespołem i przekonać, co jeszcze jest do poprawy. Po tamtym meczu była też odpowiednia reakcja – seria dobrych wyników przeciwko Jagiellonii, Legii i Rakowowi, od której zaczęliśmy naszą rozmowę, wystartowała przecież tydzień po 0:1 w Płocku. Ja jestem wśród zwolenników trenera Runjaicia, uważam, że absolutnie nic lepszego cztery lata temu nie mogło się Pogoni trafić. Moim zdaniem to jeszcze zdecydowanie nie czas, by rezygnować z tego szkoleniowca i oby on pracował jak najdłużej, chyba że on sam zrezygnuje, albo zwyczajnie otrzyma ciekawszą propozycję.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.