W pogoni za utraconą formą
Po stracie Janusza Gancarczyka obsada lewej pomocy we wrocławskim zespole wciąż pozostaje niewiadomą. Śląsk negocjuje wykupienie z Wisły Piotra Ćwielonga, który mógłby uzupełnić powstałą lukę, ale w obecnej kadrze WKS-u także są zawodnicy z doświadczeniem gry w tym sektorze boiska. Jednym z nich jest Patryk Klofik, który ma nadzieję, że wraz z nowym rokiem powróci do dawnej dyspozycji. 23-latek pytany o możliwość zastąpienia Gancarczyka lekko się uśmiecha. - Poprzedni rok, który tutaj spędziłem, okazał się dla mnie stracony – mówi po chwili. - Nie składam jednak broni i zrobię wszystko, żeby było lepiej niż dotychczas – dodaje.
Kilka dni temu wrocławski klub zdecydował się wypożyczyć do pierwszoligowego Znicza Pruszków Kamila Bilińskiego, który podobnie jak Klofik jesienią grał w Ekstraklasie niewiele. „Kilof” na temat wypożyczenia z Ryszardem Tarasiewiczem jednak nie rozmawiał. - Z tego co wiem, trener chce bym został i liczy na to, że się odbuduję – wyjaśnia pomocnik. - Chciałbym wrócić do formy, którą kiedyś prezentowałem. Wiem, że stać mnie na to – mówi pewny siebie Klofik. Widać, że wierzy w swoje umiejętności.
A że je posiada pokazał w sezonie 2007/08, kiedy był czołowym graczem wrocławskiej drużyny, z którą awansował do Ekstraklasy. Po zakończeniu rozgrywek wrócił do Zagłębia Lubin, z którego był do Wrocławia tylko wypożyczony. Ryszard Tarasiewicz pamiętał jednak o zdolnym zawodniku i pół roku później ściągnął go nad Odrę ponownie, tym razem z miedziowego klubu wykupując.
Transfer póki co się nie spłaca, gdyż Klofik wyraźnie obniżył loty i rzadko łapał się do składu. W całym 2009 roku wystąpił w siedmiu ligowych spotkaniach, tylko trzykrotnie wychodząc w pierwszej jedenastce. Piłkarz ma jednak rację twierdząc, że Tarasiewicz wciąż na niego liczy. W grudniowym wywiadzie dla ŚląskNetu szkoleniowiec Śląska mówił: - To młody zawodnik, może jeszcze potrzebuje czasu. On ma duży potencjał techniczny i mam nadzieję, że dojdzie do siebie.