W wyrównanych meczach liczą się indywidualności
Zapraszamy do lektury wywiadu z Markiem Wleciałowskim, drugim trenerem Śląska. Rozmowa została przeprowadzona jeszcze przed przyjazdem na zgrupowanie WKS-u Johana Voskampa.Śląsk wygrywa z klasowymi rywalami, to chyba cieszy trenerów?
To prawda, że konfrontacja z dobrymi zespołami zawsze czegoś uczy i pokazuje w jakim się jest miejscu. To jest ważne zwłaszcza w okresie przygotowawczym, aczkolwiek nie należy tego przeceniać, ale również nie można nie doceniać. Z jednej strony to jest tylko okres przygotowawczy, gdzie każdy zespół jest w innym momencie przygotowań, z drugiej widać, że dyspozycja dnia i skuteczność była po naszej stronie, a to cieszy.
Obserwujący mecz z Dinamem drugi trener Dundee United był zaskoczony, że Śląsk jest w stanie wystawić dwie równorzędne jedenastki. Będzie ból głowy z ustawieniem pierwszego składu?
Nie ma co ukrywać, że to forma poszczególnych zawodników decyduje o składzie, bo to nie jest tak, że jest 11 zawodników, którzy grają bez względu na dyspozycję w danym momencie. Co ważne, zespół dobrze współpracuje, nie ma w nim żadnych tarć i wszyscy zmierzają w jednym kierunku. Każdy z zawodników chce się jak najlepiej przygotowywać, by być w optymalnej dyspozycji, a wychodząc na boisko daje z siebie wszystko.
Kadra jest jednak liczna i dla wszystkich nie znajdzie się miejsca na liście A. Śląskowi brakuje chyba wychowanków, bo jest tylko Socha.
Trzeba będzie usiąść i się głębiej zastanowić dlaczego tak się stało, bo Śląsk stać na to by mieć więcej wychowanków. Nie jest to dobra sytuacja, musimy usiąść i się zastanowić, jak ta kadra ma wyglądać.
Jaka będzie przyszłość Staszewskiego?
Mamy przed sobą jeszcze trochę treningów. Jest sama rywalizacja w drużynie o to, żeby w ogóle grać w sparingach. On jako młody zawodnik musi się uzbroić w cierpliwość. Decyzje zapadną po zakończeniu obozu.
A co z graczami z Młodej Ekstraklasy – Perońskim i Szuszkiewiczem?
Sam fakt, że grają i nie dają sygnałów, że odstają to dobry prognostyk. Warto im się przyjrzeć i popracować dłużej. Jednak ta kwestia skompletowania kadry powoduje, że ich przyszłość jest pod znakiem zapytania. Abstrahując jednak od tego, są zawodnikami, z którymi warto dalej pracować.
Czy trenerzy są zadowoleni z dotychczasowych wzmocnień kadrowych?
Trudno w tym momencie się wypowiadać, bo cały czas wszystko jest w toku i wiele spraw nie jest prostych. Wiele rzeczy zależy od „wyższych instancji”. Cały czas szukamy, sprawy się toczą. Poszukujemy zawodników ofensywnych o odpowiedniej jakości. Zespół wykonuje dużą pracę pod względem taktycznym, ale w wyrównanych meczach liczą się indywidualności, które dodadzą coś do tej solidności.
Na warunki w czasie obozu w Chorwacji nie można chyba narzekać?
Warunki mamy bardzo dobre, zarówno do treningów jak i gier, bo przeciwnicy są bardzo wymagający. To też kwestia tego, że z nami chcą takie zespoły się mierzyć. Osiągnięcie pewnego wyniku, jakim dla nas jest wicemistrzostwo Polski, sprawia, że klub jest inaczej postrzegany.
W sparingach zespół jest ustawiany w systemie 1-4-4-1-1. Czy to będzie schemat gry Śląska w najbliższym sezonie?
Popracowaliśmy w Spale nad elementami taktycznymi, teraz trochę również na treningach, ale najważniejsze będzie funkcjonowanie zespołu w czasie meczów. Przygotowujemy drużynę na kilka wariantów, szczególnie że cały czas są zmiany w składzie z różnych względów i to właśnie taktyka powinna być dopasowana do zawodników, a nie odwrotnie. Można przecież zagrać nawet trzema napastnikami, jeżeli tylko zapewnią nam taką jakość w ofensywie, że można zaryzykować grę mniejszą liczbą graczy defensywnych.
Czy dla trenerów skrócenie okresu przygotowawczego i konieczność budowania szczytu formy już na sam start rozgrywek, to duże wyzwanie?
Ze szczytem formy to jest zawsze pułapka, bo po szczycie jest szybki jej spadek. Najlepiej, żeby forma była w miarę równa i cały czas wysoka. Jest to duże wyróżnienie dla klubu, że może zagrać w pucharach i przygotowujemy się tak, żeby się nie dać. Będziemy walczyć i pokażemy, że chcemy przejść do następnej rundy.
Jak trener oceni zespół Dundee United na tle polskiej ligi?
To jest zespół dobry, ale mecze pucharowe zawsze są trudne. Nawet w Pucharze Polski, gdy jedzie się do niżej notowanego zespołu to nie jest łatwo o zwycięstwo. Dundee to przeciwnik, z którym można jednak powalczyć.
Czy nowi zawodnicy, którzy nie przepracowali całego okresu przygotowawczego będą gotowi na mecz ze Szkotami?
To jest zagadka. Naszą rolą jest obserwowanie i ewentualne korygowanie. Późniejsze rozpoczęcie przygotowań może spowodować, że negatywne efekty pokażą się później, w dalszej fazie rozgrywek. Musimy być czujni i cały czas monitorować sytuację.
