Wasiluk: Chciałem się godnie pożegnać
Trzy punkty zdobyte z ŁKS-em liczą się tak samo jak te zdobyte przeciwko Legii czy Lechowi, a ŁKS wcale nie jest outsiderem tej ligi. To było bardzo trudne spotkanie, do końca musieliśmy walczyć o zwycięstwo. W polskiej lidze rzadko zdarzają się mecze, kiedy na boisku wyraźnie widać, która drużyny zajmuje wysoką lokatę, a która jest gdzieś niżej. ŁKS w tych spotkaniach, które przegrywał, prezentował się dobrze, potrafił stwarzać sobie groźne sytuacje pod bramką przeciwnika, ale my o tym wiedzieliśmy i byliśmy przygotowany na trudną przeprawę. Nie czuję się dzisiaj bohaterem, ja tylko dołożyłem małą cegiełkę do tej wygranej. Prawdopodobnie to był mój ostatni mecz w Śląsku, bo nie dostałem żadnego sygnału, że będę we Wrocławiu jeszcze potrzebny, więc chciałem się godnie pożegnać i podziękować ze te pół roku w odpowiedni sposób. Być może ŁKS nie zasłużył na porażkę, ale trzeba przyznać, że trener Lenczyk znowu miał nosa i w odpowiednim momencie wpuścił na boisko mnie i Przemka Kaźmierczaka. To czy zostanę we Wrocławiu zależy przede wszystkim od tego, czy Śląsk będzie mnie chciał. Na razie nie było żadnych informacji na ten temat, ja jestem otwarty na wszelkie propozycje, zostało mi tylko pół roku kontraktu z Cracovią, więc nie wiem jeszcze jaka będzie moja przyszłość.
