Wilusz: Czuję się tu jak u siebie
Maciej Wilusz wrócił do Wrocławia po kilku latach spędzonych w Holandii, gdzie grał w Heerenveen i Sparcie Rotterdam. Teraz młody obrońca walczy o ponowny angaż w Śląsku.Trenujesz ze Śląskiem już od dłuższego czasu. Jak czujesz się w klubie?
Czuję się dobrze, jestem wychowankiem Śląska. Są tu ludzie, którzy mnie znają, czuję się jak u siebie, stąd się wybiłem, teraz nie było wyjścia, musiałem wracać skąd przyszedłem.
Jak wygląda sprawa Twojego kontraktu?
Na razie nic nie wiadomo, trenuję już piąty tydzień. Trener po prostu kazał mi być w treningu, nie było do tej pory żadnych konkretnych rozmów.
Jak porównałbyś poziom treningów w Polsce z tymi w Holandii?
Na pewno zagranicą jest większy wysiłek, więcej biegania, szybsza i dokładniejsza gra. Więcej podań, dwa kontakty, przede wszystkim szybkość.
Masz jakiś kontakt z reprezentacją?
Nie, z kadrą nie miałem więcej kontaktów. Kiedy przyjechałem do Holandii dostałem jeszcze powołanie na mecz z Rosją, mając 16 lat. Od tamtej pory nikt się nie odzywa.
Jak fizycznie czujesz się na tle zespołu? Myślisz, że mieściłbyś się w pierwszym składzie?
Z tego co widzę, w Śląsku linia obrony jest już wyklarowana. Trochę jeszcze brakuje mi do optymalnej formy, ale jeśli wrócę na dobry tor, to spokojnie będę mógł walczyć o miejsce w składzie
W klubie wiele się zmieniło od Twojego wyjazdu?
Oczywiście. Bardzo zmienił się sam budynek, pojawiły się pokoje odnowy biologicznej, organizacyjnie też jest o wiele lepiej. Bardzo dużo zmieniło się po tych pięciu latach.
Jak w Polsce w porównaniu z Holandią wyglądają grupy młodzieżowe w klubach?
Tutaj pierwsza drużyna jest odłączona od młodych piłkarzy, w Holandii jest tak, że chłopaki, grając na przykład w U-17 mają mocny kontakt z pierwszą drużyną. Na treningu było kilka boisk obok siebie i wszyscy się widzieliśmy. Mieliśmy nawet okazję od czasu do czasu zagrać z kolegami z pierwszego zespołu. Mogliśmy zobaczyć wtedy ile i czego brakuje nam do tych najlepszych.