Wiosna, ach to ty! (ANALIZA)

Wiosna, ach to ty! (ANALIZA)

fot.:

Ostatnio na naszej stronie mogliście przeczytać analizę meczów Śląska, które otwierały rundę wiosenną w ubiegłych latach. Warto spojrzeć także na wyniki pierwszych pięciu meczów wiosennych z 2019 i 2020 roku – czyli pod wodzą Vitezslava Lavicki. Może być to dobry punkt odniesienia w ocenie naszego zespołu i dalszej dyskusji w temacie jego rozwoju.



 

Do sprawdzenia wybrałem zawodników, którzy spędzili największą ilość minut na murawie w pierwszych pięciu meczach wiosny oraz jak w nich punktowaliśmy. Będziemy mogli spojrzeć, jak personalnie zmienił się Śląsk oraz poszukać tendencji w punktowaniu i stref, gdzie możemy się poprawić – a to jest cel na ten sezon według informacji wychodzących z klubu, czyli poprawa wyniku punktowego oraz w tabeli.

Wiosna 2019

Słowik - Celeban, Tarasovs, Golla, Cholewiak - Mączyński, Łabojko - Pich, Radecki, Musonda - Robak

Bilans: 3-0-2 (6:3)

Warto porównać ten skład z drużyną, która zamykała rok 2018 rok. Wojciech Golla występował w parze z Mariuszem Pawelecem, po bokach uzupełniani przez Djordje Cotre i Łukasza Brozia. Igors Tarasows jako defensywny pomocnik był uzupełniany przez Łabojkę, Radeckiego albo Pałaszewskiego. Na skrzydłach grali Robert Pich z Farshadem Ahmadzadehem, natomiast na szpicy występował Marcin Robak z Mateuszem Radeckim za plecami.

Trener musiał znaleźć zastępstwo dla Cotry, dlatego cofnął Mateusza Cholewiaka, także Igor Tarasovs został wycofany z linii pomocy, gdzie z marszu podstawowym zawodnikiem stał się Krzysztof Mączyński. Cofnięcie Cholewiaka zrobiło przestrzeń dla sprowadzonego Musondy, a Radecki został ustawiony wyżej.

Pierwsze mecze pod wodzą Vitezslava Lavicki wyglądały ciekawie, poza 1:0 z Wisłą w Krakowie, każdy mecz kończył się wynikiem 2:0, co dla Śląska oznaczało zdobycie 9 punktów. Wygrywaliśmy na Stadionie Wrocław z Zagłębiem Sosnowiec, Zagłębiem Lubin oraz Jagiellonią. Bez punktów wróciliśmy także z Gliwic.

Wymieniony wyżej skład spędził najwięcej minut na boisku, natomiast na uwagę zasługują także Michał Chrapek, który regularnie zmieniał Jakuba Łabojkę oraz Arkadiusz Piech, który rozpoczął rundę w podstawowym składzie w wyniku niedyspozycji Robaka i przyczynił się do wygranej w debiucie trenera z Zagłębiem Sosnowiec. Z Jagiellonią zadebiutował Mateusz Hołownia, który (poza Legią) wystąpił w kolejnych 6 meczach w maksymalnym wymiarze czasu. Marginalne role odegrali Farshad Ahmadzadeh oraz Damian Gąska.

Wiosna 2020

Putnocky - Musonda, Zivulic, Puerto, Stiglec - Łabojko, Mączyński - Pich, Chrapek, Płacheta - Raicević

Bilans: 2-2-1 (7:7)

Do rundy wiosennej w ubiegłym roku przystąpiliśmy w znacznie lepszych nastrojach, bo po jesieni byliśmy tuż za podium. Zimą WKS wzmocnił Filip Raicević, który miał naciskać na Erika Exposito. Dodatkowo drużynę wzmocnili Guilermo Cotugno oraz już w trakcie rundy Mark Tamas, który zadebiutował dopiero w piątym meczu od wznowienia rozgrywek.

Bilans pierwszych meczów jest niewiele gorszy od tego z 2019 roku. Zapewne każdy kibic pamięta fatalnie wykonany rzut karny Erika Exposito w meczu z Pogonią, który mogliśmy wygrać. A tak, podobnie jak z Lechią, musieliśmy podzielić się punktami. Pokonaliśmy Górnik Zabrze oraz Koronę Kielce, a porażkę ponieśliśmy w derbach Dolnego Śląska.

Ze względu na kontuzję Wojciecha Golli, początek rundy należał w obronie do duetu Puerto-Zivulić. Wspomniany wcześniej Exposito po meczu z Pogonią stracił miejsce w podstawowym składzie na rzecz Filipa Raicevicia. Poza Czarnogórcem, dużo minut na boisku spędzili Marković oraz Gąska.

Ostatecznie Śląsk utrzymał się blisko podium, a chwilę później przyszła przerwa wywołana przez pandemię.

Wiosna 2021

Można sobie zadać pytanie, pod jakim kątem analizować początek rundy? Cel 10 punktów powinien być dobrym punktem odniesienia. W najbliższych spotkaniach zmierzymy się z będącymi w dolnej części tabeli Stalą Mielec, Wisłą Kraków, oraz odbudowującym się po słabej jesieni Piastem. Nie można ich bagatelizować, dwie pierwsze drużyny będą chciały się dodatkowo wykazać po pierwszym obozie pod pod wodzą nowych szkoleniowców. Znamy warsztat prowadzącego Stal Leszka Ojrzyńskiego, mecze przeciwko jego drużynom nie są łatwe. Natomiast nie wiemy, czego się spodziewać po Wiśle prowadzonej przez Petera Hyballę, czy będzie ona w stanie grać wysokim pressingiem tak, jak wynika to z filozofii Niemca.

Terminarz uzupełniają mające podobne ambicje Pogoń oraz Lech. Jeśli mamy osiągnąć cel, jakim jest poprawa wyniku z ubiegłego roku, to musimy zagrać lepiej na wyjazdach – czyli w Mielcu, Gliwicach i Poznaniu.

Poza wynikiem punktowym, te mecze pokażą nam także, czy skład personalny się poprawił. O ile mamy pewność w bramce niezależnie, czy pojawi się Matus Putnocky czy Michał Szromnik, znaki zapytania pojawiają się przy obsadzie prawej obrony oraz środka pola. Nie wiemy, kto wygrał rywalizację z duetu Cotugno-Janasik oraz jak spisze się duet Sobota-Pałaszewski, bo raczej takiego możemy się spodziewać na początku meczu w Mielcu. Warto także przypatrywać się formie Dino Stigleca, który oczywiście nadal jest bardzo solidnym obrońcą jak na warunki naszej ligi, jednak zdaje się, że jesienią jego forma była niższa, niż miało to miejsce przed pandemią.

Pozytywów możemy doszukiwać się w naszym ofensywnym kwartecie. Robert Pich gwarantuje jakość i liczby, Mateusz Praszelik jest odkryciem jesieni, a Bartłomiej Pawłowski w Turcji pokazał, że dużo bliżej mu do dobrej dyspozycji z końcówki ubiegłej rundy. Jeśli będą oni dobrze współpracowali z Erikiem Exposito, to ofensywa powinna być naszą mocną stroną.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.