WKS - MOSiR 36:26 (18:12)
Mecz rozpoczął się minutą ciszy. W ten sposób oddano cześć, tragicznie zmarłemu Ryszardowi Antczakowi, graczowi, który był symbolem Śląska Wrocław. Pierwsza bramkę meczu zdobył w 25 sekundzie Rafał Gliński, a chwilę później ten sam zawodnik podwyższył na 2:0.
Od pierwszych minut z dobrej strony pokazał się Artur Banisz, który nie dawał się łatwo pokonać zawodnikom gości. Początek meczu zwiastował , jaki będzie jego cały przebieg. Oba zespoły przeprowadzały długie akcje i wypracowały sobie dogodne sytuacje do rzutu. Różnica była taka, że gospodarze mieli lepiej wyregulowane celowniki i dobrze dysponowanego Banisza.
W 8 minucie goście doprowadzili do jedynego w meczu remisu (po 3), jednak Śląsk szybko odpowiedział i zdobył trzybramkową przewagę, która potem systematycznie była powiększana. Po bramce Jacka Wardzińskiego WKS prowadził 10:7 w 18 minucie. Gościom nie udało się dogonić Śląska nawet, gdy grali w przewadze. Natomiast gospodarze przeprowadzali efektowne akcje i z łatwością znajdowali drogę do bramki strzeżonej przez Winklera.
Na 5 sekund przez syreną kończącą pierwszą połowę bramkarza Śląska pokonał Remigiusz Lasoń i ustalił wynik tej części na 18:12.
Gracze z Zabrza ambitnie walczyli, jednak szybko opadli z sił, a wrocławianie powiększali przewagę. W 45 minucie sięgnęła ona 12 bramek i było wiadomo, że dwa punkty muszą pozostać w stolicy Dolnego Śląska.
Trener Karpiński dał w tym spotkaniu pograć powracającemu po kontuzji Tomaszowi Rosińskiemu. Dużo minut na parkiecie spędził także Michał Salami. Cały mecz bramki strzegł Artur Banisz i spisywał się wyśmienicie. Szkoleniowiec wypuszczał też na parkiet młodego Michała Osmolę.
Pewna wygrana gospodarzy, którzy kontrolowali od pierwszej do staniej minuty przebieg gry. Mecz rozegrano nie w hali Orbita, ale w małej hali AWFu, którą zdecydowała się odwiedzić garstka kibiców, około 100 osób.
Ten mecz zakończył rundę zasadniczą walki o Mistrzostwo Polski. Kolejny mecz wrocławianie rozegrają w środę w ramach Pucharu Polski, a rywalem Śląska będzie zespół DGT AZS AWFiS Gdańsk, z którym niedawno niezmiernie się Śląsk męczył w meczu ligowym.
źródło: własne
