Właściciele szukają porozumienia
Jak już informowaliśmy w poprzednim tygodniu doszło do spotkania prezydenta Rafała Dutkiewicza z Zygmuntem Solorzem-Żakiem. W dzisiejszym wydaniu „Przeglądu Sportowego” można znaleźć wypowiedzi przedstawicieli obu stron, a kością niezgody jak zawsze są pieniądze. - Uważamy, że warunki proponowane klubowi są korzystne. Tymczasem Śląsk stawia nas pod ścianą, dając wręcz do zrozumienia, że jeśli się nie dogadamy, to drużyna dalej będzie występowała przy Oporowskiej. Są pewne koszty, poniżej których nie można schodzić. A oni chcieliby wynajmować stadion za półdarmo. Płacąc około 200 tysięcy złotych rocznie - mówi dziennikowi jeden z miejskich urzędników.
Zupełnie inaczej sytuację widzi Józef Birka. - Pozbawiono Śląsk Wrocław możliwości zarabiania na lożach, które generują milionowe wpływy. Dano nam tylko jedną lożę na otarcie łez. Mamy dokładać się do remontów murawy, chociaż nie tylko Śląsk będzie miał wpływ na to, w jakim tempie ona będzie eksploatowana. Przypomnę, że na tym obiekcie mają się odbywać także koncerty. Mamy płacić dodatkowo również za wynajem kiosków na terenie stadionu. A chcielibyśmy w nich sprzedawać klubowe gadżety. Czy Śląsk ma postawić blaszane budy gdzieś w polu, pod obiektem, żeby móc zarabiać na pamiątkach? Chcemy partycypować w kosztach utrzymania obiektu, ale w takim stopniu, żeby klubowi zostawały pieniądze na transfery i na budowę lepszej drużyny – mówi mecenas.
źródło: P. Sportowy
