Wrocławski Góral
Spotkanie PGE GKS Bełchatów – Śląsk Wrocław dobiegało powoli do końca, gdy przy linii bocznej stanął rezerwowy zawodnik drużyny gości. Po chwili osiemnastolatek wbiegł na murawę, zmieniając Janusza Gancarczyka. – To duży sukces, że tak szybko dostałem się do pierwszego zespołu. Jeśli trener Tarasiewicz uzna, że mam wejść na boisko, to dam z siebie wszystko – mówił kilka dni przed meczem młody piłkarz. Wtedy jeszcze Dariusz Góral nie wiedział, że jego marzenie o debiucie w Ekstraklasie spełni się tak szybko. Koledzy nie z Lubina, a z Oporowskiej
Trener Andrzej Ignasiak wypatrzył Górala podczas meczu juniorów Polaru Wrocław. Przebojowy piłkarz musiał opiekunowi Młodego Śląska wpaść w oko, bo już wkrótce otrzymał od WKS-u zaproszenie na testy. Na Oporowską trafił w przerwie zimowej sezonu 2008/09 na zasadzie półrocznego wypożyczenia. – Od zawsze chciałem grać w Śląsku Wrocław. Miałem też propozycję z Zagłębia. Początkowo chciałem iść do Lubina, ale gdy pojawiła się oferta ze Śląska, który wrócił do Ekstraklasy, postanowiłem przejść na Oporowską – wspomina Góral. Młody zawodnik musiał po transferze odnaleźć się w nowym otoczeniu. – Na samym początku było mi ciężko się zaaklimatyzować, ale dogadałem się z chłopakami – opowiada piłkarz.
– W Młodej Ekstraklasie dobrze rozumiem się z Kamilem Suppanem, z którym znałem się już z kadry Dolnego Śląska. Kilku chłopaków kojarzyłem też z pojedynków ligowych Polaru ze Śląskiem, np. Marka Milczarka i Jacka Bąka – wymienia Góral. Oprócz zaadoptowania się w nowej grupie, gra i treningi przy Oporowskiej wiązały się ze zmianą trybu nauki i koniecznością dalekich dojazdów. Teraz Góral, który w kwietniu zdaje maturę, uczy się w szkole wieczorowej. Na zajęcia uczęszcza trzy dni w tygodniu. Z Psiego Pola, gdzie mieszka, dojeżdża do klubu autobusem. – Robię prawo jazdy, ale trochę brakuje na to czasu – żali się młody gracz WKS-u.
Szybki awans
Przez prawie całą rundę jesienną poprzedniego sezonu wchodził na boiska ME z ławki rezerwowych. – Dawałem z siebie sto procent, walczyłem i zaciskałem zęby – wspomina początki w Śląsku ME. Dobra dyspozycja Górala sprawiła jednak, że trener Ignasiak odważniej postawił na wychowanka Polaru. Utalentowany gracz w trzech ostatnich meczach wystąpił już w pierwszej jedenastce, a w spotkaniu z Piastem ME strzelił bramkę. W czerwcu Śląsk porozumiał się z Polarem i Góral związał się z zielono-biało-czerwonymi pięcioletnim kontraktem.
Od początku obecnych rozgrywek stał się liderem drużyny. – Wyróżniał się aktywnością w Młodej Ekstraklasie, a my idziemy w tym kierunku, żeby budować zespół perspektywiczny – mówi trener Ryszard Tarasiewicz. Dlatego też sztab szkoleniowy Śląska zdecydował, że Góral rozpocznie treningi z kadrą pierwszego zespołu. Na początku października osiemnastolatek niespodziewanie znalazł się w osiemnastce meczowej na spotkanie z Wisłą Kraków. – To jest dla niego nagroda i pokazanie młodym zawodnikom, że każdy, kto będzie konsekwentnie i systematycznie pracował oraz dobrze się prezentował w ME, po konsultacji z trenerem Ignasiakiem ma szansę dołączyć do pierwszego zespołu – wyjaśnia szkoleniowiec WKS-u.
Bez sodówki, ale...
Rozpoczęcie treningów z zawodnikami ekstraklasy to kolejne ważne wydarzenie w życiu młodego zawodnika. – Na początku byłem trochę przestraszony, ale chłopaki dobrze mnie przyjęli – cieszy się Góral. – Fajnie, że do Śląska ściąga się młodych zawodników, którzy mają możliwość trenowania z nami – zauważa na wstępie lider WKS-u Sebastian Mila. – Jest lubiany przez drużynę. Nikomu nie podpada. Starsi zawodnicy, w tym ja, lubimy go i darzymy sympatią – mówi z życzliwością „Roger”.
Górala nie omijają jednak obowiązki. – Zna swoje miejsce w szeregu. Wie, że jest młodszym kolegą i musi robić wiele pozaboiskowych rzeczy, np. odnosić sprzęt. U niego nie ma jednak żadnego gwiazdorstwa. Wie, że jak będzie starszy, to kto inny będzie to robił – tłumaczy Mila. - Starsi koledzy też pomagają, więc nie ma problemu – ucina temat sam Góral. W pierwszej drużynie trzyma się głównie z tymi najmłodszymi, czyli Bilińskim, Tymińskim i Krzysztofem Kaczmarkiem. Ale nie tylko. Ceni sobie także kontakty z Patrykiem Klofikiem i Wojciechem Kaczmarkiem. – W drużynie jest miła atmosfera i można sobie pożartować, ale gdy jest trening, to ostro zasuwamy. Pracuję na zajęciach jak mogę, daję z siebie sto procent – mówi ambitny gracz.
...głowa gorąca
Praca, jaką wykonuje na treningach nie idzie w las. – Góral to zawodnik, który ma potencjał ofensywny. Jest dynamiczny i szybki – mówi o nim trener Tarasiewicz. Te same zalety dostrzega także Mila, który również zauważa, że Góral z treningu na trening czyni spore postępy. – Walczy z nami jak równy z równym. Umie się przepchnąć i zastawić. Jak będzie sumiennie pracował na treningach z pierwszą drużyną, to w przyszłości Śląsk będzie miał z niego duży pożytek – dodaje pomocnik WKS-u. Aby tak się stało, Góral musi nabrać doświadczenia i wyeliminować wady, których także mu nie brakuje. Ambitny młodzian zdaje sobie z nich sprawę. –W Ekstraklasie trzeba mieć więcej rutyny. Muszę popracować nad spokojem w grze i szybciej zagrywać piłkę – wylicza. – Holowanie jej, minięcie jednego, drugiego i trzeciego rywala to są nawyki juniorskie. Tutaj tego nie ma – dodaje. Brak spokoju w grze Górala dostrzega także Mila. – Jest młody i ma gorącą głowę. Każdy piłkarz przez to przechodził w jego wieku – mówi „Roger”.
A co sądzi szkoleniowiec Śląska? – Nie prowadzi się piłki, jeśli ma się partnera do zagrania, ale nieraz nie ma komu podać, a jest wolne pole i trzeba piłkę wprowadzić samemu, zdobyć wolne strefy na boisku, żeby zrobić przewagę – tłumaczy Tarasiewicz. – W jego wieku nie ma jeszcze regularności. Mecze dobre są przeplatane słabymi. W prostych sytuacjach traci łatwo piłkę poprzez złe przyjęcie lub złe pierwsze podanie. Nawet jeśli zrobił coś wcześniej dobrze, to taki prosty błąd obniża mu notę. Ale ma dużo energii, entuzjazmu i to też jest ważne. Od niego zależy, czy przeskoczy następny pułap, czy się zatrzyma – twierdzi trener.
Spojrzenie w przyszłość
Szkoleniowcy Śląska starają się pomóc młodemu zawodnikowi w zrobieniu kolejnego kroku naprzód. – Trenerzy Tarasiewicz i Barylski podpowiadają mi na treningach jak mam się ustawiać i wychodzić do piłki – tłumaczy Góral. Jakie postępy może jeszcze poczynić Dariusz? Czy ma potencjał na gwiazdę, ligowego wyrobnika, czy też droga przed nim daleka, aby w ogóle w futbolu zaistnieć? Ryszard Tarasiewicz jest zdania, że trudno to określić, lecz zarazem podkreśla, że Góral posiada dynamikę i szybkość, a więc walory, które we współczesnym futbolu są dla zawodników ofensywnych kluczowym elementem. – Jeżeli ktoś potrafi jeszcze swoją energię dobrze skanalizować i dokonywać trafnych wyborów, to jest to duży atut – kończy szkoleniowiec Śląska. Przyszłość pokaże, jakich wyborów Dariusz Góral będzie dokonywał na boisku piłkarskim i w życiu.
Fotografie pochodzą z serwisu slaskwroclaw.pl