Wulkan Wrocław - Śląsk II Wrocław 2:1(2:1)
Niestety rezerwy Śląska z Łoziny powróciły na tarczy, a o porażce zadecydowały pierwsze minuty meczu, podczas których Wojciech Kaczmarek dwukrotnie został zmuszony do wyciągania piłki z siatki. Zespół trenera Wiesława Urycza na derby z Wulkanem dostał wsparcie z pierwszej drużyny w postaci Rudolfa, Wana, Sochy, Marka Gncarczyka i wcześniej już wspomnianego Kaczmarka. Niestety nie każdy z nich okazał się znaczącym wzmocnieniem, chyba jeszcze myślami przy 62 minucie meczu ze Stalą był M. Gancarczyk… Wrocławianie przegrali drugi mecz z rzędu i spadli na 11. miejsce w tabeli IV ligi. Rezerwy WKS-u mają teraz 10 dni czasu na przygotowania do kolejnego pojedynku, bowiem wrocławianie będą pauzować podczas 6. kolejki. Zespół Wulkana, który pojedynki w roli gospodarza rozgrywa w Łozinie, rozpoczął mecz wyśmienicie. W 12 minucie piłkę dośrodkowaną z prawej strony z woleja odegrał Kołodziej, a nadbiegający Stasiak silnym uderzeniem skierował futbolówkę do siatki. W odpowiedzi z dystansu uderzył pochodzący z Łoziny Ilków-Gołąb, dla którego z pewnością był to szczególny mecz, a Pilarski z największym trudem odbił piłkę. Po chwili było jednak już 2:0, gdy po rzucie rożnym dobrze głową przymierzył Kozimor. Piłkarze Śląska po takim obrocie sprawy musieli zacząć grac bardziej ofensywnie i w 25 minucie udało im się zmniejszyć straty, gdy z dystansu przymierzył Gul, a golkiper pośliznął się i nie zdołał sięgnąć wpadającej do siatki piłki. Piłkarze rezerw Śląska przejęli inicjatywę, a gracze trenera Mamrota skupili się na uważnej grze w defensywie i wyczekiwaniu na kontry. W 29 minucie bliski szczęścia był Gawron, ale i tym razem czujny Pilarski nie dał się zaskoczyć. W 39 minucie po dośrodkowaniu Wana przed szansą stanął Rudolf, ale nie zdołał z kilku metrów posłać piłki głową do siatki.
Po zmianie stron zespół WKS-u starali się przedrzeć pod bramkę rywali, jednak mieli z tym spore kłopoty. W 65 minucie Ilków-Gołąb trafił tylko w boczną siatkę, a w 71 minucie po prostopadłym zagraniu Woźniaka strzał Gancarczyka zdołał sparować golkiper. Chwilę później Mróz z 5 metrów trafił w bramkarza, a piłka po dobitce Woźniaka z kilkunastu metrów poszybowała obok słupka. W 75 minucie Mróz zaatakował w polu karnym bramkarza Wulkana i Pilarski na noszach musiał opuścić murawę. Na szczęście dla gospodarzy trener Mamrot nie wykorzystał limitu zmian i na boisko mógł wbiec Osiński. Szukający wyrównania piłkarze Śląska w końcówce nadziewali się na kontry, które mogły ostatecznie rozwiać marzenia o punktach w tym meczu. W 85 minucie dalekim wybiegiem z bramki sytuację ratował Kaczmarek, a chwilę później Miziniak w dobrej sytuacji trafił tylko w boczną siatkę. W doliczonym czasie gry swój wyczyn z pierwszej połowy próbował skopiować Gul, ale z 25 metrów nie trafił w bramkę.
Wulkan Wrocław – Śląsk Wrocław 2:1 (2:1) – w Łozinie
Bramki: Stasiak 12’, Koziomor 16’ – Gul 25’
Wulkan: Pilarski (78’ Osiński) - Pisarski (74’ Kulesza), Horwat, Gajowy, Alama - Kasprzycki, Sarniak, Kozimor (62 Kuszyk), Kołodziej - Stasiak (57 Mróz), Miziniak.
Śląsk: W. Kaczmarek - Gawron, Socha, Rudolf, Pedzich - Tarasiewicz, Gul, Mróz, Wan (66’ Woźniak) – Ilków-Gołąb, M. Gancarczyk.
