Wybudować swój pomnik (FELIETON)

Wybudować swój pomnik (FELIETON)

fot.: Szycha

Zaduma, rozważania związane z okolicznościami Dnia Wszystkich Świętych mimowolnie skręciły w kierunku piłki nożnej. Dla wielu nas futbol to emocje, radości i smutki, ale też wspomnienia. A obecność w życiu tego wyjątkowego klubu pozwala w małym stopniu nadać naszej codzienności odrobiny wieczności.



 

W codziennym pośpiechu związanym z pracą, rodziną, bliskimi i wszystkimi tymi sprawami, które zajmują nam głowę, futbol pozwala patrzeć w szerszej perspektywie. Nadaje tej głębi, rytmu. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie rok rozkłada się według tego, co się dzieje w Śląsku. Gdy trwa zima, żyję przygotowaniami do rundy wiosennej, potem przychodzi wyjście z letargu przez powrót ligi i tak do końca sezonu. Lato to wiadomy okres kolejnych transferów, ale i emocji związanych (oby częściej) z eliminacjami do pucharów i kolejnych rozgrywek. Przychodzi jesień, a z nią szarówka, a w tym roku jak z pogodą za oknem - przeciętne dni mijają się rozbłyskami złotej aury. Tak samo WKS zalicza mecze chłodne, by ucieszyć popisem jak z Wisłą. A potem zima i od nowa.

EXEGI MONUMENTUM

Nigdy nie uda się osiągnąć tego, co Horacemu, trzeba twardo stąpać po ziemi. Ale to, co uwielbiam w sporcie, a zwłaszcza masowości futbolu, że pozwala wydłużyć swój byt tutaj. Nie tylko w momencie, gdy wspominamy różne ważne postacie 1. listopada. Ci, którzy kiedyś budowali tę drużynę żyją w opowieściach między kibicami. We wspomnieniach pierwszych sezonów na poziomie centralnym, pierwszych sukcesach, ale także i ciężkich latach, gdy daleko było do blasku sukcesu.

I nie dotyczy to tylko piłkarzy, trenerów, ale i kibiców, osoby pośrednio związane ze Śląskiem. Wiem, jak niektórzy zauważają brak kibica, który przez lata siedział obok, albo kilka krzesełek dalej. Przez lata będziemy wspominać kibiców, którzy dzielnie walczyli o zdrowie do ostatnich chwil. Z niektórymi kolegami z redakcji rozmawialiśmy o dziennikarzach, który już są nieobecni. Może tych wszystkich osób z nami nie ma, ale ta obecność w pamięci pozwala na swój sposób kontynuować byt. Jakby nic nas nie rozdzieliło. Bo tak długo, jak zachowane jest wspomnienie, tak długo żyjemy. Nawet jeśli nie tak wiecznie, jak Horacy.

MISJA

To jest nasze zadanie, coś, co możemy zrobić dla każdej wyjątkowej osoby poznanej na drodze kibicowskiej czy sportowej. To jest też zadanie dla klubu. Bo przecież Śląsk to twój klub. A twój klub też pamięta. Czekam z niecierpliwością, aż powstanie muzeum, które będzie kolejnym elementem tej misji. Znów wrócimy do dawnych lat, a przy okazji do wszystkich osób, z którymi przeżywaliśmy te wspólne chwile.

Mam nadzieję, że mi, jako osobie z zewnątrz będzie dane porozmawiać przy okazji ze starszymi, z tymi, którzy widzieli więcej. Tak, aby też ciągnąć tę nić wspomnień. Może to idealistyczne, może to naiwne, ale patrzę na piłkę nożną w ten sposób. A może lekko zarazicie się tą nostalgią, aurą ostatnich dni i podzielicie się jakimiś wspomnieniami poniżej, w komentarzu. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.