Wyjaśnienia Janukiewicza

Zgodnie z zapowiedzią prezentujemy komentarz Radosława Janukiewicza do całego zamieszania, związanego z brakiem porozumienia w sprawie nowego kontraktu. Jak to wygląda z punktu widzenia samego zawodnika? Widać, że Janukiewicz odczuwa żal, że został tak potraktowany, szczególnie przez klub którego jest wychowankiem. Dla niego Śląsk wiele znaczy, broniąc jego barw zostawił na boisku duże zdrowia. Golkiper czuje także żal do kibiców, że przez część z nich został uznany za materialistę, dla którego najważniejsze są pieniądze. Bramkarz wyjaśnia, że nie było mowy latem o żadnej propozycji nowego kontraktu z klauzulą umożliwiającą odejście w przypadku braku awansu, dodaje także że to właśnie ta sprawa, a nie wygórowane żądania finansowe są powodem braku porozumienia. Piłkarz stwierdza, że mimo wszystko chce być lojalny wobec klubu z Oporowskiej, bo od ręki mógłby podpisać obowiązujący od czerwca kontrakt z jednym z dwóch klubów z polskiej ekstraklasy, ale chce by klub zyskał coś z jego odejścia, dlatego pilnie trenuje i spróbuje już teraz znaleźć nowego pracodawcę zagranicą.

Po takim piątkowym indywidualnym treningu futbolista przedstawił za pośrednictwem ŚLĄSKnetu swój punkt widzenia:

– Czy spodziewałem się takiego obrotu sprawy? Byłem na to przygotowany, po ostatnich wydarzeniach, nie było to wielkim zaskoczeniem. Mogłem już teraz podpisać kontrakt z dwoma klubami z polskiej ekstraklasy, w czerwcu zmienić barwy klubowe i mieć spokój, a Śląsk by nic na mnie nie zarobił. Chciałem być jednak lojalny, w końcu spędziłem na Oporowskiej całą moją karierę. To nie jest dla mnie zwyczajny klub, Śląska zawsze będzie dla mnie najważniejszy
– mówi wychowanek WKS-u, który odczuwa żal do osób, które krytycznie oceniają jego postawę. – Jest mi przykro, że wypowiadają się na temat całej sytuacji ludzie, którzy nie znają realiów rozmów, które były prowadzone. Czytam różne komentarze, w których jestem posądzany, że wszystko rozbija się o moje wymagania finansowe, a to jest wielka nieprawda. Chciałem to wszystko zdementować. Chodzi tylko i wyłącznie o tą klauzulę umożliwiającą odejście w przypadku braku awansu. Oczywiście wierzę, ze uda się Śląskowi wywalczyć promocję, ale muszę się jakoś zabezpieczyć. A tak jak mówiłem, już teraz mógłbym związać się z nowym pracodawcą, ale chciałem być lojalny. Jak widać nie zawsze ta lojalność popłaca. Co do wymagań finansowych, to są dużo niższe niż miał kontrakt chociażby Paweł Kaczorowski. W klubie z ekstraklasy mógłbym liczyć na zarobki o 10 tysięcy złotych większe. Teraz chodziło tylko o niewielką podwyżkę, ale nawet mogłoby nie być tej podwyżki, problemem jest ta klauzula. A ci, którzy mówią, że rozbiło się o moje wygórowane żądania finansowe, to są w grubym błędzie.


 

Owszem były drobne różnice, ale nie ma mowy o żadnych kominach płacowych. Na pewno nie byłbym krezusem finansowym. Nie ma mowy o tym, że latem miałem możliwość podpisania nowej umowy z klauzulą, nikt mi nie proponował takiego rozwiązania, nie dostałem żadnej oficjalnej propozycji. Owszem były luźne rozmowy i podczas nich to ja zaproponowałem taką klauzulę. Nie wiem czemu teraz pojawiają się nieprawdziwe informacje odnośnie tego faktu, nie rozumiem tego – stwierdza Janukiewicz, który chyba jednak powoli traci nadzieję, że wiosną zagra w pierwszej drużynie Śląska. - Ciężko mi powiedzieć, jak się to wszystko potoczy, na razie trenuję indywidualnie, żeby być gotowym do testów w zagranicznym klubie. Negocjacje w sprawie kontraktu trwają, choć trener Tarasiewicz stwierdził, że umieszczenie klauzuli o możliwości odejścia w przypadku braku awansu nie wchodzi w grę. Jestem przygotowany na różny rozwój sytuacji, także na taki, że spędzę wiosnę w czwartoligowych rezerwach. W takim przypadku na pewno Śląsk nie dostanie za mnie ani grosza, bo w czerwcu odejdę za darmo. Bolą mnie komentarze pojawiające się w Internecie, oceniające moje postępowanie. Owszem każdy może krytycznie oceniać moją grę, postawę na boisku, ale nie chcę, by szargano moje nazwisko. Jak ktoś może się wypowiadać, nie znając faktów, nie będą uczestnikiem rozmów? Gdyby mi zależało na pieniądzach, to bym już podpisał kontrakt z którymś z klubów z ekstraklasy, ale chcę by Śląsk też zarobił coś na mojej sprzedaży. Tylko, że teraz może być ciężko o oferty, by za pół roku będę wolny i nikt nie chce wydawać pieniędzy. Ja w każdym razie trenuję i liczę, że wyjadę na testy zagranicą – mówi golkiper, w którego głosie można wyczuć duże rozgoryczenie. - Trochę żal, że doszło do takiej sytuacji, bo trochę zdrowia oddałem temu klubowi. Po meczu z Piastem Gliwice (maj 2006 – dop. Drom) miałem wstrząs mózgu i okłamałem nawet żonę, żeby kilka dni później zagrać w Bytomiu w kolejnym meczu. Teraz też narzekałem na uraz kolana, ale grałem do końca tegorocznych rozgrywek. Dla tego klubu zrobiłby prawie wszystko, dlatego jest mi przykro z powodu komentarzy jakie pojawiają się na mój temat. Teraz będę przez 5 dni szlifować formę i zobaczymy, co będzie dalej. Czy ta cała sytuacja wpłynie na atmosferę w drużynie? Mam nadzieję, że nie wpłynie to negatywnie i nadal Śląsk będzie krok po kroku zbliżać się do ekstraklasy. Jeśli chodzi o komentarze innych piłkarzy, to większość zajęta jest swoimi sprawami, ale na pewno mam kilku przyjaciół w drużynie. Wiadomo mam taki, a nie inny charakter - nie każdy musi mnie lubić – ale na pewno będę utrzymywać kontakty z osobami, na których się nie zawiodłem – kończy piłkarz. Ciąg dalszy tej historii powinien nastąpić już wkrótce.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.