''Wynik remisowy jest sprawiedliwy''


Prezentujemy zapis wypowiedzi trenerów Bogusława Baniaka i Ryszarda Tarasiewicza z pomeczowej konferencji prasowej. Bogusław Baniak (trener Warty): Jechałem z duszą na ramieniu do Wrocławia, bo wynik 10:1 z Lublinem i bardzo dobre opinie po meczu z Lechią Gdańsk powodowały, że mój biedny zespolik był na lekko straconej pozycji. Jednak w piłce wszystko jest możliwe. Trzy zwycięstwa mojego zespołu i minimalna porażka z GKS-em Katowice dawały nadzieję, że być może uda się nam z tego trudnego terenu wywieźć co najmniej punkt lub pokusić się nawet o trzy. Myślę, że razem z trenerem Tarasiewicz możemy być zgodni, że gdyby w pierwszej połowie Magdziarz i Ekwueme wykorzystali swoje sytuacje, to Śląsk miałby poprzeczkę postawioną jeszcze wyżej. Moją rolą nie jest ocena gry Śląska. Jestem wdzięczny moim chłopakom, bo sędzia stworzył nerwową końcówkę, ale oni to wytrzymali. Myślę, że stworzyliśmy fajne widowisko. Mecz był szybki, było sporo interwencji bramkarzy. Nie nastawiłem zespołu defensywnie, bo Warta nie ma czasu, żeby się bronić i szukać kontr. Jeszcze raz powtórzę, że szkoda sytuacji z pierwszej połowy, mam mały niedosyt, ale gratuluję również trenerowi Tarasiewiczowi jednego punktu. Nie mówię tego z przekąsem, ale z pełną odpowiedzialnością. Cieszę się z woli walki, ambicji i z taktyki, którą Śląskowi trochę skomplikowaliśmy grę i sami stwarzaliśmy dobre akcje. Odnośnie tej sytuacji po końcowym gwizdku myślę, że przede wszystkim Jankowski pomylił ławki trenerskie. Zamiast podbiec do naszej i się cieszyć, pobiegł do ławki Śląska. Ja w szatni nie śpiewałem, bo mam duży niedosyt, ale z Jankowskim będę musiał porozmawiać. Nie chcę komentować czerwonych kartek, z oboma zawodnikami na pewno porozmawiam, czy ferwor walki nie mąci im w głowie. Do każdego meczu podchodzimy osłabieni. Stan murawy być może nam trochę pomógł, bo po prostu w Poznaniu gramy właśnie na takim boisku.
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska): - Zgadzam się, że mecz był ciekawy, prowadzony w bardzo dobrym rytmie. Słabsza gra Warty w końcówce nie była spowodowana tym, że grała ona w osłabieniu. Narzuciliśmy wysoki rytm i zepchnęliśmy Wartę do obrony. Jeżeli stracilibyśmy jeszcze dwie bramki do przerwy, to w drugiej połowie strzelilibyśmy także jeszcze dwie i mecz i tak zakończyłby się remisem. Szkoda straconych punktów, bo nie ukrywam, że liczyliśmy na zwycięstwo w tym meczu. Miałem wcześniej sygnały, że od momentu jak trener Baniak objął funkcję szkoleniowca Warty, to ten zespół odzyskał charakter, zaangażowanie i jest dobrze ustawiony. Z przebiegu spotkania uważam, że wynik remisowy jest sprawiedliwy, ale w końcówce mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Zostały jeszcze dwa mecze, później jest jeszcze runda wiosenna i najważniejsze, żebyśmy utrzymali kontakt z górą tabeli. Takie mecze, jak dzisiaj się zdarzają, po prostu Warta postawiła nam trudne warunki i taka jest prawda. Niektóre błędy techniczne moich graczy można wytłumaczyć nie tylko zmęczeniem, ale także złym stanem murawy, ale to nie jest usprawiedliwienie. Trzeba po prostu trochę więcej zimnej krwi w sytuacjach podbramkowych i więcej cierpliwości. Nadgorliwość często przeradza się w nerwowość. Chciałbym pochwalić swoich zawodników, bo od początku sezonu gramy naprawdę w bardzo dobrym rytmie i nie jest przypadkiem tak wysokie miejsce Śląska w lidze. Na pewno nie zlekceważyliśmy przeciwnika, temu służyła odprawa przedmeczowa. Trzeba hamować swoje zapędy i nad tym musimy popracować. Klofik i Łudziński mają predyspozycje do oddawania strzałów dystansu, ja ich w tym kierunku nie muszę szkolić.
