Wypowiedzi po meczu Jagiellonia - Ślask
R. Tarasiewicz(trener Śląska): - Gratuluję trenerowi Nawałce tego zwycięstwa i myślę, że nie jest to żaden wstyd przegrać z Jagiellonią, szczególnie po tym, jak ten zespół awizuje swój powrót do ekstraklasy. Myślę, że moi chłopcy zagrali poprawny mecz, a w pierwszej połowie to my byliśmy zespołem dominującym. Pierwsza bramka ustawiła mecz, a po stracie drugiej zagraliśmy trzema napastnikami. Myślę, że mało zespołów by się pokusiło o taką decyzję. Mogliśmy stracić w ten sposób trzecią, a nawet czwartą bramkę, ale to i tak w naszym wypadku nic nie zmieniało, bowiem już nie przyznają jak kiedyś punktów minusowych. Jeszcze raz gratuluję zwycięstwa. To jest dopiero druga kolejka i nie można wyciągać wniosków, aczkolwiek każdy punkt zdobyty na wyjeździe czy też u siebie jest bardzo ważny i na końcu sezonu będzie cenny.
Śląsk nie stwarzał wielkiego zagrożenia pod bramką Olszewskiego, czym to wytłumaczyć?
A. Ignasiak: - Była sytuacja w ostatnich minutach, gdzie można było strzelić gola i zaraz potem kolejna. Ciężko zanalizować ten mecz tak na gorąco. Może zagraliśmy za mało agresywnie, niepotrzebnie się cofnęliśmy na początku meczu?
Jak Pan oceni ten mecz w wykonaniu Śląska?
K. Wołczek: - Pierwsza połowa była nawet niezła w naszym wykonaniu. Tak mi się wydaje z pozycji boiska. Jagiellonia nie stwarzała wielu sytuacji i nie „siadła” na nas, a spodziewaliśmy się tego. A druga połowa bardzo słaba, nie wiem co się stało. Byliśmy zmobilizowani, jednak nie mieliśmy za dużo do powiedzenia i źle to wyglądało.
Jak wyglądały te sytuacje, po których musiał Pan wyjmować piłkę z siatki?
R.Janukiewicz: - Przy pierwszej bramce, to nie wiem, czy tam nie było spalonego, ale trudno mi to ocenić. Natomiast druga to po stałym fragmencie gry dobrze dograna piłka na długi słupek. Udało się wygrać Jagiellonii z nami 2:0 i mają powody do radości. My się na pewno nie cieszymy.
Co było najgroźniejszą bronią gospodarzy?
- Wydaje mi się, że kolektyw. Ogólnie jako zespół są nieźle poukładani i to przyniosło im trzy punkty.
Spodziewaliśmy się, że w drugiej połowie śmielej zaatakujecie, żeby odrobić straty.
- Na pewno chcieliśmy, ale gra się tak jak przeciwnik pozwala. Oni nie pozwolili nam na zbyt wiele i dlatego tak to wyglądało.
Adam Nawałka (trener Jagiellonii) - Dziękuję Ci Ryszard za gratulacje i życzę powodzenia przy okazji następnych meczów. Przekonaliśmy się już w Gdańsku, że z beniaminkami wygrać jest bardzo trudno, a dziś było tego potwierdzenie. Pomimo tego, że szybko strzeliliśmy bramkę, nie poszliśmy za ciosem i spotkanie do końca pierwszej połowy nie wyglądało tak, jak byśmy tego oczekiwali. Zabrakło spokoju w rozegraniu piłki, a środek pomocy nie spisywał się tak, jak było to w założeniach i nie przeprowadzaliśmy szybkich ataków. Śląsk zaatakował, a nam trzeba było pójść za ciosem i ich w odpowiedni sposób skontrować. Niestety, każde wyprowadzenie piłki kończyło się niedokładnym podaniem i nie funkcjonował wobec tego atak pozycyjny. Do przerwy więc nasza gra nie wyglądała niestety najlepiej. Po przerwie już był inny obraz gry. To my zaczęliśmy dyktować warunki i opanowaliśmy środek pola. Sytuacji bramkowych było coraz więcej, jednak musimy dokładnie przeanalizować jeszcze ten mecz. Zawodnicy popełniają dużo błędów w grze defensywnej, cały zespół też nie funkcjonuje tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Nad tym właśnie musimy jeszcze popracować.
Dariusz Łatka: - Wynik był dla nas najważniejszy i dobrze, że wygraliśmy. Wiadomo, że do awansu bardzo są nam potrzebne punkty. Śląsk był dobrym przeciwnikiem a mecz mógł się podobać i był ciekawym widowiskiem. Cieszymy się, że wygraliśmy.
Paweł Sobolewski: - Śląsk to bardzo dobra drużyna, ale my szybko strzeliliśmy bramkę, która „ustawiła” ten mecz. Po przerwie, szybko podwyższyliśmy wynik i było już praktycznie po meczu. Mieliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji podbramkowych, których nie wykorzystaliśmy, ale ogólnie uważam, że mecz był na niezłym poziomie, a Śląsk postawił nam trudne warunki.
źródło: własne/jagiellonia.net
