Wypowiedzi po meczu w Gliwicach

Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska): - Każda porażka boli. Jak by ktoś popatrzył na suchy wynik, to mógłby pomyśleć, że Śląsk przeszedł obok meczu. Ja nie mam pretensji do zawodników, myślę, że do momentu straty pierwszego gola graliśmy poprawny futbol. Po błędach indywidualnych, nazwisk nie będą wymieniał, tak jak nigdy tego nie robiłem, straciliśmy bramki.


 

Uważam, że brak Ignasiaka i Ostrowskiego, o Wołczku nie wspomnę, był odczuwalny. Blok defensywny nie zagrał tak jak bym tego oczekiwał. Defensywa nam się sypie, ale wiedzieliśmy od początku sezonu, że mamy trudną sytuację kadrową. Nie będę się tutaj tym bronił, bo po to jesteśmy, żeby jak najlepiej zespół poustawiać. W przerwie zdecydowałem się na przejście na trójkę w obronie, żeby wzmocnić siłę ofensywną. Jest sześć meczów, osiemnaście punktów do ugrania. Potrenujemy w tygodniu i w niedzielę zagramy kolejny mecz, ja jestem optymistą. Nie ma żadnego kryzysu. Nie wracajmy znów do tego, co było w trzeciej lidze po jakichś remisach. Nie ma żadnego kryzysu, jakby był to bym powiedział.



Jacek Zieliński (trener Piasta): - Były dwie różne połowy, ale liczy się efekt końcowy. Nasz zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone, chociaż Śląsk to jest niezły zespól i szczególnie w drugiej połowie napsuł nam trochę krwi, ale to wynikało też z faktu niepotrzebnego cofnięcia się i oddania środka pola. Po takim meczu trzeba jednak podziękować zawodnikom, bo naprawdę było to dobre widowisko, było dużo akcji, strzałów. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo nie ukrywam, że obawiałem się tego pojedynku. Wiedzieliśmy, że Śląsk ma problemy z blokiem defensywnym i to musiało się odbić na grze tej drużyny, a my to wykorzystaliśmy. Gratuluję moim zawodnikom, bo rozegraliśmy dobre spotkanie i cieszymy się z trzech punktów. Ryśkowi gratuluję dobrej drużyny, bo to jest zespół grający futbol „na tak” i myślę, ze jeszcze wielu zespołom sprawi wielkie problemy. Przez cały czas swoim zawodnikom tłumaczyłem, że drużynie Śląska należy się szacunek, choć jest to beniaminek, to są tam zawodnicy, którzy umieją grać w piłkę. Trzeba ich szanować, ale nie znaczy to, że trzeba się ich lękać.



Krzysztof Ulatowsk i (Śląsk): - Raczej nie można mówić o kryzysie, po prostu nie poszły nam ostatnie dwa mecze. Teraz zagramy w niedzielę z Polonią Bytom i zrobimy wszystko, by ten mecz wygrać. Dziś Brakowało trochę Andrzeja Ignasiaka, który trzyma obronę.



Stanisław Wróbel (Piast): - Tak się złożyło, że Jarek Zadylak dobrze do mnie zagrał. Troszkę zabrakło mi szczęścia, bo powinienem to sam wykończyć, ale dobrze się stało, że Jarek Kaszowski strzelił. Mnie zabrakło centymetrów. Mijałem bramkarza w lewą stronę, ale nie dałem rady sięgnąć piłki. Dobrze, że Jarek nabiegał i ulokował piłkę w siatce. Cieszymy się ze zwycięstwa. Ta bramka uspokoiła nasza grę, bo lekką przewagę na początku drugiej połowy miał Śląsk. Udało im się zdobyć gola, ale w całym spotkaniu to my byliśmy lepsi i zasłużenie wygraliśmy.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.