Wypowiedzi pomeczowe
Przegrywaliśmy praktycznie wszystkie pojedynki waleczne jeden na jeden. Zagłębie łapało wiatr i było niesione zachowaniem obu grup kibiców i zdecydowanie lepiej przystosowało się do tych warunków, z czym my nie mogliśmy sobie poradzić. W pucharowym dwumeczu jest remis, ale niestety nie są to puchary i pozostaje mi pogratulować Zagłębie za całokształt tego, co dotychczas zrobili i wydaje mi się, że jeśli chodzi o awans, to sprawa jest już wyjaśniona. Ja bym sobie tego życzył, żebyśmy się spotkali w II lidze i teraz będziemy dużo więcej myśleć o barażach. Baraże to niepewność, powiem, że jest to dla nas obojętne, na kogo wpadniemy. Trochę przekalkulowałem, poszedłem w stronę doświadczenia, a to doświadczenie nie wytrzymało walki fizycznej. W dzisiejszym meczu większą rolę miała grać rozwaga, niż serce do gry. Czas niektórych zawodników się pozwoli kończy. Kuba Małecki nie zagrał od pierwszych minut, bo od pewnego czasu był w słabszej formie. On jest uczuciowo niezwykle mocno związany ze Śląskiem i nieraz emocje brały u niego górę na rozsądkiem - tłumaczył się Kowalski.
Waldemar Tęsiorowski. - Tak świetnie bawiących się kibiców nie widziałem już. Nie mam wątpliwości, sprawa awansu jest już rozstrzygnięta. My musimy pilnować drugiego miejsca, które da nam prawo gry w barażach -
Krzysztof Ulatowski: - Mieliśmy na początku zagrać ostro, agresywnie i strzelić bramkę, ale nic z tego nie wyszło. Graliśmy długie piłki na Tomka Kosztowniaka, który miał je strącać głową do mnie i Marcina Wielgusa. Ale nic z tego nie wynikało.
Radosław Flejterski - Założenia były zupełnie inne niż to, co zagraliśmy. Mieliśmy wyjść i ostro zaatakować Zagłębie w pierwszych 15 minutach, a wyszło zupełnie coś innego. Zagraliśmy jak frajerzy. Nie podjęliśmy walki, wyglądało to tak, jakby Zagłębiu bardziej zależało na zwycięstwie niż nam. Może trochę przerosła nas ranga tego spotkania. Dopiero jak przegrywaliśmy już 3:0, zaczęliśmy grać lepiej.
Paweł Sasin - W szatni przed wyjściem na mecz mówiliśmy sobie, że zaczynamy ostro od początku. Nie wiem dlaczego, ale zaprezentowaliśmy zupełnie coś innego. Brakowało nam zaangażowania, woli walki. To Zagłębie nas przycisnęło i w pierwszej połowie ani razu nie zagroziliśmy ich bramce. Do zakończenia sezonu jeszcze dużo meczów, ale już teraz musimy myśleć o barażach. Najważniejsze, aby teraz grać dalej i się nie załamywać, choć zdaję sobie sprawę że najbliższe dni będą ciężkie.
Krzysztof Szewczyk: - Tacy trochę wystraszeni rozpoczęliśmy ten mecz. Po zmianach nasza gra wyglądała już lepiej, ale Zagłębie grało zbyt mądrze, żeby strzelić mu bramkę. Nie mam złudzeń, została nam tylko walka o baraże.
Tomasz Kosztowniak - Przegrywaliśmy większość pojedynków jeden na jednego i stąd wynikały nasze błędy i zdecydowana przewaga Zagłębia.
Jakub Małecki: - Nie zagraliśmy tego, co zakładaliśmy. Trudno, taka jest piłka. Wygrywa ten, kto strzela bramki.
Krzysztof Tochel - Nie byłby tak pewien, jak trener Kowalski, że sprawa już jest wyjaśniona. Przed meczem powiedziałem Grzegorzowi, że popełnił jeden błąd, jak byliśmy razem w Szkole Trenerskiej. Ja siedziałem w drugiej łąwce, a on w trzeciej i miałem tę ławkę przewagi i mogłem coś więcej się nauczyć. Obaj już wcześniej byliśmy zwolennikami grania czwórką w linii i grania ofensywnego i drużyny to dzisiaj udowodniły. Mimo tego, że wygraliśmy 3:0, niektóre fragemnty gry były bardzo dobre ze strony Śląska, którey też stworzył sytuacje. Zagłębie pokazało, że ma charakter. Prowadzi 3:0 i mimo tego nadal atakuje, chce wygrać wyżej. Niektórzy mówili, że w poprzednich meczach wygraliśmy 3:0, 4:0, ale albo przeciwnik był za słaby, albo się nie wysilał. Dzisiaj przeciwnik był bardzo mocny, a Zagłębie grało do końca i chciało wygrać jeszcze wyżej. Mecz na dobrym poziomie. Wczoraj było porównanie z meczem na szczycie w I lidze i myślę, że emocji u nas nie zabrakło i jak na III ligę był to bardzo przyzwoity mecz. W końcówce zawodnicy opadli z sił i zakazałem im grać na spalone, nie można więc mówić o niefrasobliwości. Gdy się prowadzi 3:0 i widzi fetę na trybunach, to nieraz się tak zdarza. Pressing kosztował dużo sił. Prosiłbym Panów, żeby wspomnieć o tym, że mecz się odbył w sportowej atmosferze. Jak się źle dzieje na trybunach, to się o tym pisze, ale jak jest dobrze, to też trzeba napisać, że jest dobrze. Kibice i wspaniała atmosfera dały zawodnikom energię do grania przez 90 minut.
Mariusz Ujek - To jeszcze matematycznie nie jest potwierdzone, jeśli matematyka pokaże, że na ileś kolejek przed końcem zapewniliśmy sobie awans, to wówczas będziemy świętować. Dzisiaj zrobiliśmy ogromny krok do tego, żeby tym kibicom, tak fantastycznie nas dopingującym, nie tylko dziś, ale przez cały sezon, zagwarantować zabawę w wyższej klasie rozgrywkowej. Zanim strzeliłem bramkę, miałem dwie sytuacje, które powinienem wykorzystać. Strzał nożycami zazwyczaj mi wchodzi na treningach, wykorzystuje przynajmniej 8 na 10, a dzisiaj piłka "przelała" mi się po bucie, i po fantastycznym zagraniu Dawida Skrzypka, gdy źle przyjąłem piłkę na klatkę piersiową. A takich bramek, jak ta na 1:0 strzeliłem już kilka. Udział przy bramkach mieliśmy wszyscy. Do dzisiaj, powiem kolokwialnie, koledzy ciągnęli wózek, a ja po przeciętnych, by nie powiedzieć słabych występach do tej pory, musiałem pokazać, co jestem wart.
Jarosław Rak - Podobną bramkę już kiedyś strzeliłem w II lidze. Teraz nawet nie myślałem, widziałem, że bramkarz jest wysunięty, bo wybijał piłkę. Udało się przelobować obrońców i bramkarza. Była to ważna bramka, bo na 3:0, a we Wrocławiu przegraliśmy przecież 0:3. Myślę, że spokojnie teraz awansujemy. Zagraliśmy podobny mecz, jak z Polonią Bytom. W meczu z Rozwojem nie było tyle agresywności, więcej graliśmy taktycznie. Dzisiaj był mecz o wszystko i od początku musieliśmy zagrać agresywnie. Myślę, że taktyka zdała egzamin. Zresztą wynik mówi sam na siebie, pewne zwycięstwo. Śląsk nas niczym taktycznie nie zaskoczył. Z tego, co było widać grali wszystko na tego wysokiego napastnika [Kosztowniaka], który był dobrze przykryty. To my zagraliśmy bardzo dobrze. Po przerwie myśmy się bardziej cofnęli i czekaliśmy na kontrę. Bo wiadomo, Śląsk nie miał już nic do stracenia. Myśmy zaczęli kontrować i było sporo sytuacji. Wydaje mi się, że 3:0 to odpowiedni wynik. Grałem kiedyś w II lidze w barwach Włókniarza Kietrz w meczu w Poznaniu przy trochę większej publiczności, ale to jest coś wspaniałego zagrać przy takiej publiczności na Ludowym. Trener nas nie musiał mobilizować. Wystarczyło wyjść na rozgrzewkę i już się chciało grać!
Konrad Koźmiński - Przed moim wejściem na boisko trener Tochel mówił, żebym grał swoje. Do końca zostało jeszcze trochę spotkań, ale twierdzę, że już jesteśmy w drugiej lidze. Myślę, że gdyby stadion był większy, na trybunach byłoby jeszcze więcej ludzi. Fajnie grać dla tak licznej publiczności.
Wojciech Rudy (dyrektor Zagłębia): - Braki mi słów, żeby wyrazić to, co czuję. Dobry mecz, wspaniała atmosfera na trybunach. Przypomniały mi się czasy, gdy sam grałem w Zagłębiu. Za zwycięstwo ze Śląskiem nie ma przewidzianych ekstrapremii. Naszym celem jest awans, a nie pojedyncze zwycięstwa. Szkoda, że nasz stadion jest taki mały... Są jednak szanse, że już wkrótce się to zmieni. Na meczu byli włodarze Sosnowca i też podkreślali, że remont obiektu jest konieczny.
źródło: własne/Prasa
