Wypowiedzi pomeczowe

Krzysztof Ulatowski: -Chcieliśmy bardzo wygrać ten mecz. Mielimy parę dogodnych sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Rywale głownie skupiali się na przeszkadzaniu nam w grze. Zabrakło nam ostatniego, końcowego podania. Remis jest naszą porażką.

Czy zespół przeżywa kryzys?

-Nie ma żadnego kryzysu. Jesteśmy dobrze przygotowanie. Po prostu gra się nie klei, nie wszystko wychodzi tak jak byśmy tego chcieli.

Mecz wyglądał zupełnie inaczej niż z Lechem, czy Promieniem. Czemu ?

-W tamtych meczach były płynne akcje, w tym zabrakło ostatniego podania. Myślę, ze gdybyśmy strzelili bramkę, to potem padłyby kolejne.


 

Marek Kowlaczyk: - Przynajmniej jedna sytuacje powinienem zamienić na bramkę. Wiadomo, że napastników rozlicza się z bramek, a gdyby udało nam się zdobyć gola w 1 połowie to Ruch nie byłby w stanie nam nic zrobić. Przyjechali tu ewidentnie, żeby zremisować i udało im się cel osiągnąć. Głownie dlatego, że sam nie wykorzystałem tych kilku sytuacji. Biorę tą winę na siebie, tym bardziej, że jestem kapitanem tego zespołu. Trudno powiedzieć, czemu nasza gra nie wyglądał tak jak byśmy wszyscy sobie życzyli. Na pewno trener będzie to analizować. Dzisiaj morale zespołu zostało nadszarpnięte. Wydaje mi się, że szybko się podniesiemy i zaczniemy wygrywać.




Jan Pietryga (trener Ruchu Radzionków): - Spotkały się dwie równorzędne drezyny. Zakończyło się to remisem, bo obydwa zespoły chciały wygrać i tu trzeba przyklasnąć, ze nie było murowania bramki. Myśmy przyjechali, żeby powalczyć o coś więcej niż tylko punkt. Wywalczyliśmy remis i jesteśmy nadal zespołem niepokonanym i z tego się cieszymy. Było sporo walki, za to niewiele sytuacji bramkowych. Tak jednak często bywa, gdy dochodzi do meczu „na szczycie”. W ciągu tygodnia 7 zawodników było wyłączonych z treningu. Dwóch kluczowych młodzieżowców wypadło mi ze składu. Cieszę się z wyniku, bo każdy punkt wywieziony z tak gorącego terenu jest sukcesem.



Grzegorz Kowalski (trener Śląska Wrocław):– To był trudny dla nas mecz. Po ostatnich spotkaniach, gdzie zespól nie grał najlepiej, próbowaliśmy się sprężyć na ten mecz. Rzeczywiście w początkowej fazie wyglądało to dobrze. Do 30 minuty powinniśmy strzelić przynajmniej jedną bramkę, bo były ku temu sytuacje. Później straciliśmy kontrolę nad przebiegiem meczu. Zespól z Radzionkowa pokazał, że jest mocy w tej lidze, momentami przejmował kontrolę. Druga połowa to więcej emocji i chęci, niż szukania sposobu na granie w naszym wykonaniu. Więcej było szarpania, niż płynnych akcji .Zakończyło się tak, jak się zakończyło, dzisiaj straciliśmy kolejne punkty. Pracujemy nad odzyskaniem świeżości. Chłopcy momentami wyglądają nieźle, w pierwszej połowie wydawało się, że już to złapaliśmy. Jednak w drugiej znów sytuacja wyglądała nienajlepiej. Będziemy nad tym pracować.

źródło: wlasne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.