Wypowiedzi pomeczowe

     Prezentujemy poniżej wypowiedzi Przemysława Łudzińskiego, Sebastiana Mili oraz Jana Wosia po meczu Odra Wodzisław Śl. - Śląsk Wrocław.

- Czego zabrakło, by wygrać?
Przemysław Łudziński: Zabrakło nam trochę szczęścia, może zimnej krwi. Taka jest piłka nożna.

- Teren w Wodzisławiu był trudny?
- Wszędzie gra się ciężko, bez znaczenia czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. Dzisiaj przyjechało dużo kibiców, którzy starali się nam pomóc w tym meczu.

- Była szansa na zbliżenie się do czołówki.
- Wyniki innych meczów znaliśmy, ale nie miało to żadnego znaczenia. Nie interesuje nas czy inni wygrywają, czy przegrywają, musimy się patrzeć na siebie, na nasz styl gry. Chcemy wygrywać w każdym spotkaniu, strzelać bramki. Nie wpatrujemy się co dzieje się w tabeli przed nami, czy za nami.

- Mogłeś być bohaterem meczu i zdobyć zwycięską bramkę.
- Oczywiście, że można było strzelić bramkę, ale rywale też mieli szanse. Mecz się tak ułożył, że zakończył się bez bramek, ale równie dobrze mogliśmy przegrać, bo rywale mieli rzut karny, którego na szczęście nie wykorzystali.


 

- Ten mecz kosztował was wiele wysiłku i nerwów?
Sebastian Mila: Dzisiaj był rzeczywiście ciężki mecz, graliśmy nie do końca swoją piłkę. Były ciężkie warunki, żeby to spotkanie wygrać, bo Odra grała agresywnie, stosowali pressing. A gdy nie można wygrać, to takie mecze trzeba remisować. To nam się udało i mamy jeden punkt.

- Bohaterem meczu chyba był Wojciech Kaczmarek?
- Jest bohaterem bez wątpienia, stanął na wysokości zadania przy rzucie karnym i zasługuje na pochwały.

- Inne zespoły w piątek przegrały, była dobra sytuacja do odrobienia strat.
- To prawda, wczorajsze wyniki były korzystne dla nas i zbliżyliśmy się o jeden punkt do Polonii i Legii. Niby to mało, ale jednak dużo, bo na wyjazdach nikomu nie gra się łatwo.

Jan Woś: Trudno mi powiedzieć czego zabrakło, by wygrać. Mieliśmy sytuacje do zdobycia bramki, był rzut karny. Możemy czuć się rozczarowani tym wynikiem, ale są symptomy poprawy naszej gry, która momentami wyglądała dobrze, tworzyliśmy też sytuacje bramkowe. Przy tym rzucie karnym jako kapitan wziąłem ten ciężar na siebie, no i przykra sprawa, ale ktoś musiał to zrobić. Wypadło na mnie, źle to strzeliłem, bramkarz odbił.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.