Wypowiedzi pomeczowe

Prezentujemy wypowiedzi pomeczowe bohaterów sobotniego widowiska, golkipera Śląska Mariana Kelemena oraz strzelców bramek dla Jagiellonii Jarosława Laty i Remigiusza Jezierskiego.


 

Jarosław Lato (Jagiellonia Białystok): Strzeliliśmy dwie bramki po stałych fragmentach. To strasznie cieszy, bo temu elementowi poświęcamy wiele czasu na treningach. Nawiązując do tego, że wszyscy nam liczyli, jak dawno Jaga nie wygrała na wyjeździe, powiem krótko - dzisiejszy sukces smakuje 32 razy lepiej, niż zwykle. Mojego gola oglądała rodzina. Byli rodzice, brat, teściowie. Im dedykuję tą bramkę. Dzięki tej wygranej będzie się nam grało łatwiej na wyjazdach. Nie będzie już tego ciśnienia.

Remigiusz Jezierski (Jagiellonia Białystok): Do tej pory nie miałem szczęścia w meczach przeciwko Śląskowi, granych przy Oporowskiej. Jak byłem w Ruchu, to raz zebraliśmy tu baty w lidze, a jak w Pucharze Ekstraklasy udało się w końcu zwyciężyć, to przyznano wrocławianom walkowera za nadmierną ilość zmian w naszej drużynie. To ważne punkty, wreszcie nikt nie będzie nam liczył meczów na wyjeździe bez zwycięstwa. Dobrze się czuję na prawej pomocy. To nie jest dla mnie nowa pozycja. Grywałem tak w Ruchu, a wcześniej zdarzyło mi się występować w tej roli, kiedy byłem w izraelskim Hapoelu Beer Szewa. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby strzelać gole dla Śląska, ale takie jest życie - grasz tam gdzie cię chcą. Z Wrocławiem jestem jednak do dzisiaj związany, mam tu mieszkanie przy rynku. Nawet wynajmowałem je kiedyś Przemkowi Łudzińskiemu. Ale zostawił po sobie taki syf, że obiecałem sobie, że już nigdy nie wpuszczę tam żadnego
piłkarza (śmiech).

Marian Kelemen (Śląsk Wrocław): Moje dobre interwencje wcale mnie nie cieszą, bo nie zdobyliśmy żadnego punktu. W pierwszej połowie graliśmy źle. Gdyby drużyna od początku spisywała się tak, jak w ostatnich 20 minutach, trzy punkty byłyby we Wrocławiu. Przy pierwszym golu piłka przeszła przez gąszcz obrońców i zobaczyłem ją zbyt późno, żebym miał szanse na skuteczną interwencję. Przy drugiej bramce też byłem bez szans, bo zawodnik gości strzelił bardzo precyzyjnie. Jeśli chodzi o sytuację sam na sam z Grosickim, to on chyba był już zbyt pewny, że nikt mu nie przeszkodzi. Dlatego zdążyłem złapać piłkę. Już kilka razy w karierze zdarzyło mi się bronić w podobnych sytuacjach.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.