Wypowiedzi trenerów

Zachęcamy do lektury zapisu pomeczowej konferencji prasowej i wypowiedzi trenerów: Tomasza Kafarskiego (Lechia Gdańsk) i Ryszarda Tarasiewicza (Śląsk Wrocław):


 

Tomasz Kafarski (trener Lechii Gdańsk): Jestem dumny z moich chłopaków. To zwycięstwo kosztowało nas wiele sił i zdrowia. Zagraliśmy dobrze w bardzo ważnym dla układu tabeli meczu, z silnym i rozdrażnionym porażką w poprzednim spotkaniu Śląskiem. Z przebiegu meczu byliśmy o bramkę lepsi. Założyliśmy sobie przed meczem, ze musimy szybko przejąć inicjatywę. Udało nam się dobrze zareagować po szybko straconym golu. Szybko wyrównaliśmy wynik i zostaliśmy w grze. Powtórzę, że jestem dumny z moich zawodników.

Pytania od dziennikarzy:

Jak Pan oceni postawę Tomasza Dawidowskiego?
Zagraliśmy wiosną trzy mecze i w każdym Dawidowski wychodził w pierwszej jedenastce. To oznacza, że spełnia pokładane w nim nadzieje. Dziś przy drugim golu dla naszego zespołu pokazał dużą klasę.

Miał Pan na początku trochę obaw o postawę Pawła Kapsy? Bo początek meczu miał dość niepewny.
W szatni powiedziałem Kapsie, że po to mamy bramkarza, by takie sytuacje bronić. Mieliśmy dziś duży problem z Sotiroviciem, Kapsa wybronił parę trudnych jego strzałów. Ale ogólnie spisał się bez zarzutu, widać w jego grze pewien komfort po tym, gdy odszedł od nas podstawowy jesienią bramkarz, Mateusz Bąk.

Uważa Pan, że po dzisiejszej wygranej możecie być pewni utrzymania w Ekstraklasie?
Nie będę tego komentował. Mamy swoje ambitne cele, w tym zestawie nie ma gry o utrzymania. I tego będziemy się trzymać w kolejnych meczach. Przed sezonem założyliśmy sobie, że zajmiemy miejsce w pierwszej ósemce ligowej stawki. Jeśli uda się ugrać coś więcej, będziemy zadowoleni. Szóste miejsce odpowiada naszemu potencjałowi i zaangażowanym środkom. Ale powtórzę, że będziemy walczyli o każdy punkt i starali się zająć jak najwyższą lokatę.

Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska Wrocław): Nie mogę przyznać racji trenerowi Kafarskiemu, że Lechia zasłużyła dziś na wygraną. Zagraliśmy na tyle, na ile mogliśmy, stworzyliśmy sobie więcej sytuacji bramowych. Problem w tym, że nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Moi piłkarze przez cały mecz utrzymywali dobry rytm gry, spisali się lepiej niż w meczu z Jagiellonią Białystok. Można uderzyć pięścią w stół, jeśli zawodnicy przechodzą obok gry. Ale dziś dali z siebie wszystko. Druga bramka dla Lechii padła ze spalonego, z tego wzięła się dalsza część akcji, która zakończyła się rzutem karnym dla gdańszczan i żółtą kartką dla Pawelca. Staram się unikać oceniania pracy sędziów. Ale musze przyznać, że potwierdziły się moje wcześniejsze zastrzeżenia do sędziego Jarzębaka i optowałbym za tym, by nie sędziował więcej naszych meczów, jeśli władze klubu się na to zgodzą. Takie jest moje zdanie. Mamy 24 punkty, nie wiem, co dzieje się na dole i w górze tabeli, bo mam swój zespół. Mamy przed sobą następne mecze i będziemy walczyć o punkty.

Pytania od dziennikarzy:
Skoro nie ma Pan zastrzeżeń do piłkarzy i ich postawy, to może trzeba większość z nich wymienić?
Będziemy się starali stale wzmacniać naszą ekipę. Zimą nie szukaliśmy na siłę nowych zawodników, bo i sytuacja w tabeli nas do tego nie zmuszała. Ale wiadomo – i mówię o tym od dawna – że musimy pozyskać dwóch zawodników ofensywnych. Możemy grać z większym szczęściem, jeśli chodzi o sytuacje bramkowe, ale to będzie trochę w kratkę i trudno będzie liczyć na regularność. To by nas lokowało w strefie między 5 i 11 miejscem. A mierzymy znacznie wyżej. Ten zespół nie oszukuje na boisku, oni dają z siebie wszystko. Grają na tyle, na ile mają możliwości. Może ta nerwowość w ich grze bierze się właśnie z tego, że chcą dać z siebie jeszcze więcej. Nie tylko my mamy ten problem, inne zespoły też mają – w większym czy mniejszym stopniu – taki problem.

Powiedział Pan kiedyś, że nie zaangażuje piłkarzy, którzy nie będą lepsi od tych, których ma Pan w zespole? Czy nie warto od czasu do czasu jednak wziąć piłkarzy, którzy nieco ustępują klasą, równego poziomem z tymi, którzy obecnie tworzą kadrę Śląska?
Może tak być, ale nie ma w naszej lidze wielu piłkarzy na takim poziomie. Może źle mecze oglądam, ale nie widzę jakoś zbyt wielu takich piłkarzy. W ciągu 2 lat Śląsk ma się ścierać, walczyć o najwyższe cele. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że tu wiele się poprawiło, nasz cel awansu z 3 do 2 i z 2 do 1 osiągnęliśmy, teraz nie wymagajmy zbyt dużo. Nie chodzi o minimalizm, nie będziemy budować silnego zespołu w 2015 czy 2016 roku. Mam pewną wizję, podobną wyznają władze klubu i wiem, co chcę zrobić. W sezonie 2012/2013 mamy walczyć o mistrzostwo Polski i pod tym się podpisuję. Nie powiem, że będziemy szli na mistrza w 2017 czy 2018 r., bo wtedy będę miał 60 lat i może już nie będę widział.

Czy coś przez chwilę przeszła Panu przez głowę myśl, że będziemy walczyć o utrzymanie?
Nie wiem, co odpowiedzieć. Zupełnie o tym nie myślę. Gdybyśmy mieli 17 czy 18 punktów, to może taka myśl przemknęłaby mi przez głowę. Ale wiem, że mam dobrze przygotowany zespół, mamy swój dorobek ligowy i sporo czasu przed sobą. To nie 27. czy 28. kolejka i jesteśmy „na styku” z innymi zespołami, a czekają nas mecze, które musimy wygrać – wtedy mógłbym tak pomyśleć. Moja filozofia piłki nożnej jest taka, że trzeba wygrywać mecz, które musimy wygrać. W tym kierunku powinniśmy iść. Taką filozofią kierowaliśmy się w Pucharze Ekstraklasy i wygraliśmy go, co było dużą sprawą.

Wie Pan już, co ze zdrowiem Sebastiana Mili?
Sebastian miał wczoraj opuchnięte ścięgno Achillesa i to go dziś nieco przyhamowało. Ale mam nadzieję, że to nie będzie nic poważnego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.