Wypowiedzi zawodników

Prezentujemy pomeczowe wypowiedzi Dariusza Sztylki , Tadeusza Sochy oraz Adama Stachowiaka po meczu Odra Wodzisław Śl. - Śląsk Wrocław.
Dariusz Sztylka: - Chłopacy rozegrali bardzo dobry mecz i po tylu latach Śląska zdobył kolejne trofeum do kolekcji. Wszyscy się z tego cieszymy – zarówno drużyna, jak i kibice. Jak dla beniaminka to ten sezon można uznać za bardzo udany – w lidze mamy szóste miejsce, teraz dołożyliśmy do tego puchar. Mam nadzieję, że przyszły sezon będzie dla nas jeszcze bardziej udany. Koledzy dużo zdrowia zostawili dzisiaj na boisku i zagrali bardzo dobry mecz. Jestem z nich bardzo dumny. Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł powrócić na boisko, a dziś serce mi mocno biło siedząc obok ławki rezerwowych.
Tadeusz Socha: - To moje pierwsze trofeum ze Śląskiem, nie licząc sukcesu jakim był awans do ekstraklasy. Był to ciężki mecz, ale wygraliśmy zasłużenie. Kluczowym momentem spotkania była bramka, objęliśmy prowadzenie po trafieniu Krzyśka Ulatowskiego i grało nam się łatwiej. Zagraliśmy agresywnie, nie odstawialiśmy nogi i dużo zdrowia zostawiliśmy na boisku. Odra praktycznie stworzyła sobie tylko jedną sytuację, a my w przekroju całego spotkania mieliśmy ich zdecydowanie więcej i zasłużenie wygraliśmy. Do każdego meczu podchodzimy poważnie, gramy na sto procent – tak samo traktujemy grę w Pucharze Ekstraklasy, jak w lidze. Z takim samym nastawieniem jak dzisiaj wyjdziemy na murawę w niedzielnym meczu z Piastem Gliwice. Niektóre zespoły lekceważą Puchar Ekstraklasy, ale przecież w Polsce rozgrywa się mało meczów i spokojnie można grać na maksimum na wszystkich frontach. Szybko odpadliśmy z Pucharu Polski, dlatego chcieliśmy odkuć się w Pucharze Ekstraklasy i zrealizowaliśmy ten cel. Chcieliśmy walczyć o wyższe lokaty w lidze, ale nie wszystko wyszło, tak jak oczekiwaliśmy, liczymy, że kolejny sezon będzie dla nas lepszy – na pewno będziemy chcieli walczyć o najwyższe cele.
Adam Stachowiak: - Mecz był wyrównany – na pewno ani Śląsk, ani my nie chcieliśmy stracić pierwsi bramki. Po świetnym uderzeniu Ulatowskiego padła bramka i wrocławianie nastawili się później na grę z kontry. Próbowaliśmy atakować bramkę Kaczmarka i do pola karnego, czy też do narożników jakoś nam się udawało przedrzeć, ale później większość dośrodkowań padało łupem rywali. Środek defensywy Śląska grał bardzo dobrze i to był chyba klucz do ich zwycięstwa. Wyprowadzali też groźne kontry, ale w miarę udawało nam się je przerywać. Jedno uderzenie zakończyło się bramką i zaważyło o wyniku meczu. Ciężko mi ocenić, czy można było ten strzał obronić. Na pewno gra na własnym stadionie była dla nas dużą szansą, trudno, przegraliśmy. Zaszliśmy tak daleko i chcieliśmy to wykorzystać, ale się nie udało. Śląsk wygrał i trzeba im pogratulować.