Wypowiedzi zawodników

Poniżej prezentujemy wypowiedzi Wojciecha Kaczmarka oraz Łukasza Madeja. Wojciech Kaczmarek (Śląsk Wrocław): Przez cały mecz próbowaliśmy strzelić gola i na szczęście udało się to zrobić w ostatniej minucie. Nie stwarzaliśmy dziś zbyt wiele akcji bramkowych. Być może za bardzo chcemy strzelić bramkę i popełniamy przez to za wiele błędów. To dobre podsumowanie rundy jesiennej. Szkoda, że na wyjazdach nie zdobyliśmy zbyt wiele punktów, ale postaramy się to nadrobić wiosną. Dochodzą do mnie wieści, że w zespole może się pojawić nowy bramkarz. Ale przyznam szczerze, że tyle już w tym klubie przeżyłem, że nie mam czego się obawiać.
Łukasz Madej (Śląsk Wrocław): Wydaje mi się, że w ostatniej minucie meczu byłem faulowany w polu karnym. To chyba Piotr Dziewicki lub Łukasz Skrzyński mnie powalił na murawę. Powtórki mówią, że był faul? Cóż mogę dodać. Sędzia boczny w pierwszym odruchu też wskazał na "jedenastkę". A potem sędzia główny popełnił dwa błędy. Ani nie podyktował karnego, ani nie kazał wzmowić gry od bramki. Na szczęście chwilę później zdobyliśmy bramkę, więc nie ma co żałować tego karnego.
Ciężko mi ocenić tę rundę w swoim wykonaniu. Dołączyłem późno do zespołu, miałem zaległości fizyczne. Trochę czasu zajęło mi to, by dojść do pełni formy. Ale z każdym meczem byłem coraz lepiej przygotowany fizycznie, dzięki temu mogłem odważniej decydować się na akcje indywidualne. W ostatnich meczach grałem sporo, w pierwszym składzie. Trudno mi na gorąco podsumować te kilka miesięcy w moim wykonaniu. Teraz przede mną okres przygotowawczy i zobaczymy, co będzie wiosną. Słyszałem, że obozy zimowe u trenera Tarasiewicza należą do ciężkich (śmiech). Ale tak musi być - żeby wiosna i lato były dobre, w zimie trzeba ciężko popracować.
Wiosną do gry wróci Marek Gancarczyk, mają też dość nowi piłkarze. Ale nie boję się rywalizacji. Jestem uniwersalnym piłkarzem, mogę grać na kilku pozycjach. Poza tym, walka o miejsce w drużynie jest potrzebna, więc nie ma co się bać, że zespół się wzmocni.
