Wypowiedzi zawodników

Prezentujemy wypowiedzi zawodników po meczu Śląsk - Arka. Redakcja przeprasza Dariusza Sztylkę, za błąd, który wkradł się przy spisywaniu jego pomeczowej wypowiedzi. Zgodnie z nagraniem kapitan WKS-u stwierdził: "Nie ma się co oszukiwać, stracona bramka to ewidentny błąd mój i Mariusza Pawelca." Za pomyłkę, która wypaczyła wypowiedź zawodnika PRZEPRASZAMY.
Maciej Szmatiuk: Cieszymy się z utrzymania, ale w takich okolicznościach, że wypada podziękować Cracovii za to, że grała ambitnie, do końca, chyba tylko temu zawdzięczamy to utrzymanie. Prawda jest taka, że gdyby nie to, to sami byśmy sobie zapieprzyli tę ekstraklasę. Prowadziliśmy 1:0, Śląsk nie miał za wielu sytuacji, bramka ze stałego fragmentu, potem druga, naprawdę możemy się tylko kłaniać przed drużyną Cracovii. Nie jest to pierwsza sytuacja w tej rundzie gdy prowadzimy, po czym dostajemy kilka bramek i schodzimy pokonani i niewiele brakowało, żeby nas nie było tam gdzie jesteśmy.
Bartosz Ława: Przyjechaliśmy tutaj wygrać, by się utrzymać. Nie udało się zdobyć trzech punktów i dlatego nasłuchiwaliśmy wyniku z Gliwic. Wiedzieliśmy, ze jesteśmy blisko zwycięstwa, które daje utrzymanie. To nas zablokowało w drugiej połowie. Po straconej bramce odkryliśmy się i Śląsk uzyskał przewagę, groźnie kontrował. Gdy wszyscy skazali nas na degradację, zaczęło nam się grać łatwiej. Zeszła z nas blokada psychiczna . Cieszę, się, że jako kapitan zostawiam klub w ekstraklasie i nikt nie będzie miał do mnie pretensji, że uciekam z tonącego okrętu. Teraz odchodzę i jestem dumny, że przez sześć lat grałem w takiej drużynie. Po końcowym gwizdku dopiero usłyszałem, że Piast przegrał. Byłem lekko zszokowany, bo w trakcie gry mylnie usłyszałem, że gliwiczanie prowadzą 2:1. Wydawało mi się, że spiker tak powiedział, ale pomyliłem się. W momencie, gdy Śląsk strzelił drugiego gola, nasza sytuacja się skomplikowała – musieliśmy strzelić dwa gole. Atakowaliśmy, ale w tym momencie Śląsk stwarzał kolejne sytuacje. Sędzia nie podyktował nam też karnego, gdy jeden z graczy Śląska dotknął piłkę ręką w zamieszaniu. To mógł być kluczowy moment meczu, wtedy było 1:1.
Filip Burkhardt: W trakcie meczu domyśliłem się po reakcji naszej ławki rezerwowych, jaki jest wynik w Gliwicach. Byliśmy już spokojni, wiedzieliśmy, że mimo porażki utrzymamy się w lidze. W pierwszej połowie wykonaliśmy plan w 100%. Po przerwie oddaliśmy inicjatywę Śląskowi. Straciliśmy gola po stałym fragmencie gry, odkryliśmy się i straciliśmy drugą. Trudno, jesteśmy niezadowoleni z porażki, ale w lidze zostajemy. Z GKS-em i Piastem pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę i zasługujemy na ekstraklasę. Powinien być też karny dla nas, Wołczek zagrał piłkę ręką.
Dariusz Sztylka: Cieszymy się ze zwycięstwa, bo nie układał nam się ten mecz. Przegrywaliśmy po pierwszej połowie, ale pokazaliśmy determinację i zasłużyliśmy na zwycięstwo. Wierzyliśmy w nie cały czas. Nie ma się co oszukiwać, stracona bramka to ewidentny błąd mój i Mariusza Pawelca. Czy był spalony, czy nie, nasza reakcja powinna być jednak inna. Staraliśmy się strzelać bramki, choć do pewnego momentu nam nie wychodziło.