WYWIAD W ARMENII: Ararat Erywań bez tajemnic
fot.: Marcin Polański
Dlaczego mecz z Araratem nie zostanie rozegrany w Erywaniu i jak zareagowali na to miejscowi kibice? Jak mocno w klubie wierzono w pokonanie Fehervaru? Który piłkarz chciał zagrać przeciwko Śląskowi? Jak oceniane są letnie ruchy kadrowe? O tym i wielu innych smaczkach przed pucharową potyczką WKS-u rozmawialiśmy z Davitem Galatsyanem, dyrektorem Departamentu Prasowego i PR armeńskiego klubu. Zapraszamy do lektury, bo takiej dawki wiedzy o rywalu WKS-u prosto z pierwszej ręki nie znajdziecie nigdzie indziej.
Jak w klubie został oceniony poprzedni sezon – miejsce poza podium, ale ze zdobytym Pucharem?
Zanim o zwieńczeniu sezonu, chciałbym cofnąć się do wydarzeń sprzed 12 miesięcy. Latem 2020 roku zaszły w klubie duże zmiany, pewnego rodzaju przemodelowanie i odświeżenie – zatrudniono nowego dyrektora, pojawił się nowy trener, również ja dołączyłem do zespołu. Przed startem sezonu podjęliśmy dość ryzykowną decyzję o kampanii marketingowej – przygotowaliśmy film, w której mówiliśmy „Nadszedł czas, żeby zasłużyć na noszenie tej koszulki”, bo przez 13 lat klub nie zdobył żadnego trofeum, nie było sukcesu. Potrzebny był nowy impuls.
Przez długi czas wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku – byliśmy liderem albo w czołówce po pierwszej rundzie i na początku wiosny. Potem wygraliśmy puchar, ale na finiszu ligi pojawiły się rozczarowujące rezultaty i sami piłkarze czuli niedosyt po ostatniej kolejce.
Przeanalizowaliśmy sobie z czego to wynikało wewnętrznie, natomiast trzeba wspomnieć też o czynnikach zewnętrznych. Z powodów pandemicznych część meczów została przełożona i finalnie w końcówce sezonu rozegraliśmy 6 meczów w ciągu 18 dni, także niestety terminarz był bardzo niesprzyjający. Mimo pewnego rozczarowania jednak cieszyliśmy się zarówno w klubie, jak i nasi kibice, bo zdobyliśmy trofeum i po raz pierwszy od 2008 roku możemy zagrać w europejskich rozgrywkach.
Latem w zespole zaszły jednak zmiany. Czy po tych korektach personalnych Ararat jest mocniejszą drużyną?
Na pewno dużą stratą jest odejście Urosa Nenadovicia, który był naszym najlepszym strzelcem, niestety przeniósł się do Kazachstanu. Kluczowym zawodnikiem był także David Khurtsidze, ale odszedł do Alashkert. Pojawili się w ich miejsce nowi gracze m.in. Świetnie znany w Armeni Serges Deblé. W sezonie 2014/15 występował w Shiraku i strzelił wtedy kilkanaście goli, potem grał m. in. w duńskim Viborgu i w Chinach. Zna się z tamtego czasu z naszym trenerem i postanowił powrócić do Armenii. Mamy też innych zawodników z Wybrzeża Kości Słoniowe - 19-letni Yacouba Silue dzięki trafieniu z Fehervarem stał się najmłodszym strzelcem gola dla Araratu w historii pucharowych rozgrywek.
No właśnie, piękna pucharowa przygoda – jako jedyna drużyna pozostaliście w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy i odprawiliście zdecydowanego faworyta. Po losowaniu chyba mało kto tak naprawdę wierzył, że uda się awansować?
Po ustaleniu składu koszyków Fehervar wydawał się najgorszą opcją. Niedawno grali w fazie grupowej Ligi Europy i zremisowali z Chelsea, więc rywal był bardzo silny. Mogę zdradzić nawet, że niektórzy pracownicy klubu zaplanowali sobie wakacje po 15 lipca i musieli je potem odwoływać (śmiech). Na pewno awans był pewnego rodzaju zaskoczeniem, bo po wróciliśmy na europejskie salony po długiej przerwie. W dodatku latem odeszło kilku ważnych zawodników. Drużyna przystępowała jednak pełna wiary do tej rywalizacji i pierwszy mecz pokazał, że mamy szansę, po tym jak udało się wyrównać w doliczonym czasie gry. W rewanżu zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie i udowodniliśmy, że ta drużyna może osiągać dobre rezultaty. Na stadionie pojawiło się około 1,5 tysiąca kibiców, liczymy, że w najbliższy stadion pojawi się ich jeszcze więcej. Pojemność obiektu w Giumri to około 4000 miejsc.
Kibice raczej nie byli zadowoleni, że mecz rozegrany zostanie 120 km od Erywania. Czemu mecz ze Śląskiem również odbędzie się w Giumri?
Stadionem Republikańskim zarządza Federacja. Mecze ligowe rozgrywamy na tym obiekcie, ale gdy przyszło do pucharów okazało się, że potrzebne jest też miejsce spełniające wymogi UEFA dla innych klubów. Finalnie zdecydowaliśmy się na skorzystanie z obiektu w Giumri i bardzo się z tego cieszymy, bo okazało się, że jest to miejsce dla nas szczęśliwe – udało się tam wywalczyć awans. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim w Giumri za pomoc – zarówno przy przygotowaniu infrastruktury, jak i miejscowym kibicom, którzy nas dopingowali.
Po sukcesie w pierwszej rundzie zdecydowaliśmy, że nie chcemy nic zmieniać i mecz ze Śląskiem też zagramy na tym obiekcie, a we wtorek na stadionie w Erywaniu w eliminacjach do Ligi Mistrzów zagra Alashkert. Jeśli jednak udałoby nam się awansować dalej, to w kolejnej rundzie już powrócimy na Stadion Republikański, bo ten w Giumri nie spełnia wymogów UEFA na tę fazę rozgrywkową.
Na decyzję o pozostaniu tam wpłynęły też kwestie organizacyjne – było mało czasu, żeby przebrnąć przez procedury biurokratyczne w UEFA, a dodatkowo byłyby sprawy logistyczne związane z brandingiem obiektu itp, a przecież swój mecz na Stadionie Republikańskim rozegra także Alashkert. To wszystko w połączeniu zdecydowało o lokalizacji meczu ze Śląskiem.
Oczywiście pojawiły się negatywne komentarze kibiców w mediach społecznościowych – pytano czy Ararat to drużyna z Erywania czy z Giumri. Większość jednak ze zrozumieniem przyjęła zaistniałą sytuację. Przygotowaliśmy kilka bezpłatnych autokarów, którymi kibice mogli dojechać do Giumri, ale sporo fanów podróżowało też indywidualnie.
Jakim zainteresowaniem kibiców cieszą się mecze ligowe Araratu i którą kibicowską siłą jesteście w mieście?
Na meczach ligowych czasami jest 500, czasami 200 widzów. Pewne jest to, że w dawnych czasach Ararat był klubem, który był ważny dla społeczeństwa w Armenii. Mistrzowie Związku Radzieckiego z 1973 roku, mają swój pomnik i są darzeni olbrzymim szacunkiem. Z resztą niedawno powstał film przypominający tamtą historię, a członkowie tej drużyny są ikonami. Wtedy tę drużynę tworzyli zawodnicy z różnych stron kraju, dlatego zjednoczyli Ormian.
Wtedy Ararat był w sercach wszystkich. Niestety okres współczesny sprawił, że klub już nie ma tylu kibiców, co kiedyś. Mamy grupę starszego pokolenia, staramy się zdobyć zainteresowanie młodszego, m. in. dlatego mocnej zaangażowaliśmy się w obecność klubu w sieci. Trzeba jednak pamiętać, że w mieście jest wiele klubów, za dużo (w ostatnim sezonie 8 z 10 drużyn było z Erywania – dop. MP) i ten kibicowski tort dzielimy między siebie.
To jest jednak problem szerszy, bo ogólnie nasza liga nie cieszy się dużym zainteresowaniem. Trudno jest zachęcić ludzi do przychodzenia na stadiony. Sporo osób interesuje się ogólnie futbolem i są na trybunach, gdy dochodzi do meczów reprezentacji czy występów klubów w europejskich pucharach. Czymś unikalnym jest chyba fakt, że tutaj wszyscy kibicują klubom walczącym w międzynarodowej rywalizacji. Mamy taką mentalność, że wspieramy się wzajemnie.
Czy zdobywcy goli w meczach z Fehervarem to aktualnie liderzy zespołu, jej najlepsi zawodnicy?
W poprzednim sezonie liderem środka pola był Nenadović i teraz po jego odejściu Dimitrije Pobulić wykorzystał szansę i prezentuje się dobrze na pozycji numer 10. Wcześniej nie był podstawowym zawodnikiem, ale wydaje się, że te dwie bramki i dobre występy dodały mu pewności siebie i teraz jest gotowy by być ważnym ogniwem w zespole.
Kone jeszcze w sezonie 2019/20 zdobył ponad 20 goli w barwach Shiraka, to był wielki wyczyn. W Araracie trafił tylko 7 razy do siatki, więc w porównaniu do tamtego wyniku, było to pewnego rodzaju rozczarowanie. Natomiast miał też trochę problemów zdrowotnych, co z pewnością wpłynęło na jego dyspozycję. Dodatkowo byliśmy w czołówce tabeli i rywale często grali mocno defensywnie i było mu ciężko trafić do taki. Strzelił natomiast bramki w finale pucharu, a to były bardzo ważne gole dla nas i za to wszyscy są wdzięczni.
Jak odebraliście wylosowanie Śląska w kolejnej rundzie? Patrząc na współczynnik UEFA Fehervar na papierze był silniejszym rywalem.
Zanim odpowiem – krótka anegdota. Do niedawna naszym zawodnikiem był Aghvan Papikyan, który urodził się w Łodzi i przed losowaniem mówił mi: „Wylosujmy Śląsk, chciałbym zagrać przeciwko polskiemu klubowi”. No i teraz na pewno jest bardzo rozczarowany, bo nie weźmie udziału w tych spotkaniach, bo niedawno odszedł do Alashkertu.
Twardo stąpamy po ziemi i na pewno tylko z tego powodu, że wygraliśmy z węgierską drużyną, nie będziemy podchodzić do meczu ze Śląskiem na luzie. Jesteśmy w pełni skoncentrowani, szykujemy się na bardzo trudną potyczkę. Poważnie traktujemy wrocławian i zespół już od poniedziałku jest w Giumri i szykuje się do pucharowego starcia. Są duże różnice w grze w Erywaniu i tam. Giumri leży na wysokości ponad 1,5 tysiąca kilometrów i wiele zespołów ma problemy, żeby się dostosować do specyficznych warunków tam panujących, nasze mecze z Shirakiem też bywały trudne. Dodatkowo na stadionie nie ma zainstalowanego oświetlenia, więc trzeba grać wcześniej i będzie wysoka temperatura. Nie aż tak bardzo, jak tutaj w stolicy, ale jednak w porze meczowej może być około 27 stopni, co w połączeniu z wysokim położeniem stworzy na pewno specyficzne warunki.
Czy można spodziewać się, że znów Ararat nastawi się na mocną defensywę i grę prostymi środkami do szybkich graczy ustawionych z przodu? Czy taki jest styl gry drużyny czy wyniknął z dopasowania się do Węgrów?
Są mecze w których przeważamy na boisku, gramy dużo w ataku pozycyjnym. Są spotkania, w których jesteśmy nastawieni na kontry. Nie wiem jak zagramy przeciwko Śląskowi, ale trener Bichakhchyan lubi ustawiać taktykę drużynę w taki sposób, jak zaprezentowała w meczach z Fehervarem, no i była skuteczna. Natomiast szkoleniowiec jest też elastyczny i dopasowuje sposób gry do rywala. Jest też najbardziej doświadczonym trenerem pod kątem walki w europejskich pucharach, osiągał z Shirakiem najlepsze rezultaty ze wszystkich armeńskich drużyn, gdzie czterokrotnie udawało mu się awansować do 2 rundy.
Partnerem wyjazdu redakcji do Armenii jest
UNIWER-TRANS – firma oferująca usługi w transporcie krajowym oraz międzynarodowym.
Partnerem redakcji SLASKnet.com jest Supercar24.pl – lider na rynku sprzedaży samochodów używanych.

