Wywiad z Prezesem

Wśród rozmów kibiców jednym z najczęściej przewijających się w ostatnim czasie nazwisk jest Sobański. Postanowiliśmy spotkać się z Prezesem i porozmawiać o jego pracy, sukcesach, problemach. Stanowisko, które piastuje jest jednym z najważniejszych w klubie, tymczasem kibice tak naprawdę niewiele wiedzą o Ryszardzie Rafale Sobańskim. O przeszłości, ale przede wszystkim o planach na przyszłość Prezes mówił dużo i wyraziście. Mam nadzieję, że dzięki temu wywiadowi wszyscy poznamy lepiej osobę, której decyzje mają ogromny wpływ na nasz klub.
Poniżej zapis całej rozmowy.


 

Pełni Pan jedną z najważniejszych funkcji w klubie, jednak kibice niewiele o Panu wiedzą. Mógłby Pan opowiedzieć w kilku zdaniach o sobie?

Ja w sporcie, w Śląsku Wrocław jestem od 6 lat. Jestem prezesem sekcji zapasów WKS Śląsk Wrocław. Z tym klubem zdobyłem czterokrotnie drużynowe Mistrzostwo Polski, zawodnicy mieli także sporo indywidualnych osiągnięć m.in. zdobyli Mistrzostw Europy, czy sukcesy na Olimpiadzie. Zostałem Działaczem Roku, wyróżnienie otrzymałem na jednym z Dolnośląskich Balów w 2001 roku, jeśli się nie mylę. Dostrzeżono mnie, że dobrze działam na rzecz sportu, nie ukrywam, że w tym okresie dużo pieniążków cedowałem i pomagałem zapasom na tyle, na ile mogłem ja i moja firma. Było to kilka lat temu, w tej chwili są inne problemy, może mniej potrzeb jest w zapasach, a ja jestem przyjacielem pana Ptaka i to on zaproponował moją kandydaturę przy okazji przejmowania pakietu większościowego akcji w spółce akcyjnej WKS Śląsk i Rada Nadzorcza, zaakceptowała moją osobę. Znała mnie z działania na niwie sportowej, jakieś osiągnięcia mam i nikt nigdy się na mnie nie zawiódł i nie zraził. Robiłem to do tej pory dobrze, mam także doświadczenie menedżerskie, bo prowadzę swoją firmę, a teraz swoje umiejętności pożytkuję działając na rzecz Śląska. Jestem bardzo zaufaną osobą Pana Ptaka i mu oddaną, a także merytorycznie przygotowaną do sprawowania takiej funkcji, bo teraz moje doświadczenia z lat poprzednich mogą zaowocować. Jest to większe wyzwanie, niż w zapasach gdzie dalej jestem prezesem, ale mam dużo pomysłów, które można wdrożyć. Funkcja moja jest typowo społeczna, mało tego na ile mogę to sam pomagam, wiadomo nie wliczane są koszty telefonów komórkowych, benzyny. Jestem osobą, która się oddaje bez reszty, chcemy wnieść coś nowego z Panem Ptakiem , czego jeszcze w Śląsku nie było. On jest człowiekiem, który mi zaufał, dał mi na niektóre rodzaje działalności wolną rękę, mając do mnie pełne zaufanie i widząc, że jak coś robię, to robię to dobrze. Pan Ptak jest bardziej merytorycznie przygotowany do spraw piłkarzy, kontraktów, zakupów. Konsultujemy to razem, ale on wiedzę ma w tym obszarze większą, z racji tego, że częściej bywał przy piłce i miał na co dzień do czynienia z Pogonią Szczecin, Piotrcovią i wcześniej z innymi klubami. On korzysta z tego doświadczenia w Śląska, a jednocześnie przekazuje je mnie i ja poznaje te aspekty. Natomiast jeśli chodzi o sprawy menedżerskie, to nikt zastrzeżeń nie może do mnie mieć. Pomysły, które się rodzą i są wdrażane dadzą efekt troszkę później, bo myśmy przejęli zespół tuż przed rozpoczęciem rozgrywek. Trzeba było połatać dziury, pospłacać zadłużenie, by otrzymać licencje na grę w drugiej lidze. Chcę dobrze dla klubu, oddaję się bez reszty. Robię wszystko, by było dobrze, szanuję grosz Pana Ptaka, który on wykłada, tym samym szanuję grosz klubu, bo trzeba umieć gospodarować pieniędzmi, które ktoś daje. Mało tego wyszukujemy sponsorów, tworząc dział marketingu, choć na razie nie do końca nam to wychodzi, ale są różne pomysły. Założyliśmy fundację i będziemy to wdrażać. Przy okazji tej fundacji będziemy jakieś podmioty własne tworzyć, które będą wypracowywać środki na potrzeby pomocy spółce akcyjnej WKS Śląsk. Stwarzamy drugą fundacje , która będzie miała status organizacji pożytku publicznego. Z tej działalności będziemy mieli darowizny, czy odpisy z firm, które będą chciały scedować np. 1 procent podatku. Fundusze chcemy kierować na Stowarzyszenie Młodzieżowe. Chcielibyśmy pomagać zapleczu, które do tej pory było może mniej zauważalne, miej postrzegane. Chcemy to zorganizować bardziej profesjonalnie. Takie mamy zamiary z Panem Ptakiem, żeby nie tylko inwestować w pierwszą drużynę, tak, by mieć jak najwięcej wychowanków, którzy wcześniej gdzieś tam nam uciekali. Żeby podpisywać z nimi kontrakty, mniejsze, czy większe, ale jest to robione. Do tych spraw pełnomocnikiem jest Pan Caliński, który ładnie to robi i jest profesjonalistą. Ma działkę swoją do obrobienia i on jak gdyby nam to wszystko „klei”. On jest od tego, by wyłapywać talenty i szybciej podpisywać kontrakty, żeby ta zdolna młodzież zostawała u nas we Wrocławiu albo żebyśmy za ich szkolenie mieli jakiekolwiek profity. Do tej pory nie było tak to prowadzone. Jeszcze nie mamy tylu środków ile byśmy chcieli, ale myślę, że to zostanie dopracowanie i będzie szło w dobrym kierunku. Idziemy do miasta , będziemy prosili Prezydenta o lokale, żeby się identyfikować z klubem. Myślę, że dużo będzie szedł nam na rękę Pan Prezes Wojskowego Klubu Sportowego, gdzie jestem w radzie Nadzorczej, a wcześniej byłem w Zarządzie. Prezesem jest generał Ryszard Lakner i po rozmowie z nim liczę, że pozyskamy prawdopodobnie cale 6 piętro w hotelu na swoje potrzeby i działalność. Chcemy profesjonalnie podchodzić do piłki, mieć pokoje dla piłkarzy, piłkarzy przyjezdnych. Tak by zawodnicy, gdy mecze będą rozgrywane w godzinach popołudniowych mogli zjeść śniadanie, czy obiad, potem poleżą w pokojach. Chcemy to robić, tak jak się robi w zawodowej piłce nożnej. Chcemy te kanony wprowadzić na swoje podwórko.


Jest Pan Prezesem Śląska od ponad 4 miesięcy. Czy przez ten okres odniósł Pan więcej sukcesów, czy porażek?

My żeśmy sobie założyli plan wchodząc tutaj, że sukcesem będzie jeśli w tym roku z takim składem drużyny uplasujemy się w dziesiątce, żeby się nie męczyć w żadnych barażach. Było to minimum oczekiwań wobec tej drużyny. Jak widać jesteśmy mile zaskoczeni na dzień dzisiejszy. Chciałbym, żeby tak zostało do końca rundy. Zamiary są wzmocnienia drużyny, bo jak widzimy kartki, kontuzje robią swoje. Mamy za krótką ławkę i zdajemy sobie z tego sprawę. Przejmując drużynę nie mieliśmy już za bardzo możliwości i czasu na szukanie nowych graczy, nie było także sponsorów. W tej chwili coraz więcej wiemy kto może nam pomóc, jakie nasza działalność może wypracować środki. Przymierzamy się do pierwszej ligi, jeśli będzie taka okazja na pewno jej nie przepuścimy. Robimy wszystko, żeby jak będzie sytuacja i okazja, walczyć o miejsce w pierwszej lidze. Wiadomo, że łatwiej jest na dzień dzisiejszy utrzymać zespół w pierwszej, niż drugiej lidze.



Budżet klubu w chwili obecnej nie jest za wysoki. Czy kibice mogą oczekiwać, że w najbliższym czasie do Piasta dołączą następni sponsorzy?

Są prowadzone rozmowy. Ja bym nie chciał do końca wszystkiego mówić, ale uchylę może rąbka tajemnicy. Mam informacje z działu marketingu, że są szanse na porozumienie z firmą Intermind, która produkuje tonery do drukarek i działa w branży papierniczej i oni są chętni do pomocy. Są prowadzone rozmowy z firmą Koelner, która jest znana ze wspierania koszykówki. Są inne firmy, ale nie wiem na jakim poziomie są zaawansowane rozmowy. Robimy wszystko, by byli mali sponsorzy, sponsorzy meczu typu Honda ostatnio. Myślę, że sukcesy drużyny Śląska tylko pomogą nam w pozyskaniu sponsorów. Moim pomysłem i celem jest doprowadzenie do stworzenia fundacji, tak by stworzyć coś swojego. Być może kibice nam pomogą pozyskać firmy, zakłady pracy, które będą chciały handlować z fundacją Wrocławska piłka nożna WKS Śląsk. Poprosimy może was kibiców, którzy mają wpływ na firmy własne, rodziny, by zakupy artykułów biurowych, czy środków czystości były od tej fundacji. Wszystkie pieniądze z tych transakcji będą przeznaczone dla Śląska i Stowarzyszenia Młodzieżowego. Później być może wprowadzimy jakieś ubezpieczenia, z których wypracowane środki byłyby przeznaczana na cele klubu. Pomysłów jest dużo, być może zaangażujemy się w wypożyczalnie samochodów, które też przynosiłyby środki. Pomału jeśli to zacznie się rozkręcać być może będziemy prosić także miasto o udostępnienie lokalów na prowadzenie tej działalności. Być może dojdziemy do tego, że pod marką Śląska wyprodukujemy jakieś rzeczy np. zeszyty z logo Śląska, z piłkarzami będziemy rozprowadzać wśród kibiców i szkół. Wszystkie pomysły na przyniesienie pieniędzy od kibiców są mile widziane. My to wszystko przyjmiemy, nie wszystko zrealizujemy od razu, może nie do końca,. Mamy bardzo dobry pomysł, który mogę już zdradzić. Mamy bank, nazwy na razie nie będę ujawniać, w którym będziemy chcieli wystawiać karty debetowe Visa Mastercard z logo Śląska. Dogadujemy się z bankiem, który współpracował by z fundacją, i połowę profitów z nią związanych bank cedował by na jej rzecz. To także będzie apel do kibiców, być może wy pomożecie nam rozszerzyć nam sprzedaż tych kart, przy których nie ponosi się żadnych kosztów, a każdy pracujący kibic będzie mógł taką kartę mieć. Bayern Monachium, Chelsea Londyn mają swoje karty. W tej chwili jest opracowana grafika, wygląd. Są to pomysły, które wdrażają. Być może będzie też jakaś zgaduj-zgadula, 0-700, SMSy, konkursy jakim wynikiem się skończy mecz. Może jeszcze jakieś inne pomysły zrealizujemy, żeby utrzymanie drużyny nie opierało się tylko na sponsorach, bo kiedyś się mogą skończyć pieniądze jednego, czy drugiego, ale żeby wypracować własne środki. Pomysłów jest mnóstwo, na razie nie liczymy na dużo, ale z czasem mamy nadzieje, że wypracują dobry pieniądz, zapewnią komfort drużynie, tak by klub miał pieniądze na bieżące utrzymanie. Mało tego, my w tej chwili mamy kupę długów. Teraz się odzywają widząc, że mamy sponsora, to zamykają nam konta. Do sponsorów wysyłają pisma, chcą egzekwować zaległe długi. Mam prawników, którzy też się oddają bez reszty za nic, bo działają społecznie. Mecenas Korwin-Kijuć, który walczy, żeby prowadzić negocjacje z wierzycielami, żeby odejść od zajęć komorniczych. Chcemy wyprowadzić na prostą zadłużony Śląsk. Taki jest nasz cel – mój, Pana Ptaka.


Wspomniał Pan o współpracy z władzami miasta. Niedługo po przejęciu sterów klubu stwierdził Pan, że współpraca z układa się doskonale, jednak na razie efektów nie widać. Jak się ta współpraca się układa?

Efektów nie widać, my cały czas czekamy. Pan Ptak jest umówiony z Panem Prezydentem i być może w tym miesiącu będziemy mieli większą jasność co do pomocy. Miasto mówi cały czas o dobrej woli, jednak mniej czynów za tym idzie. My jesteśmy cierpliwi, był okres wyborów ostatnio. Nikt nie powiedział, że nie pomoże i to jest najważniejsze. Trzeba teraz wspólnie usiąść, jest dobra wola. Myślę, że widząc, ze my robimy dobrze dla piłki, wszyscy z Panem Korzeniowskim na czele wykażą ochotę do współpracy. Spotkamy się z Panem Prezydentem w tym miesiącu, po tym będziemy mieli większą jasność. Tak jak mówiliśmy wcześniej chcemy boiska Na niskich łąkach, żeby była tam baza treningowa dla młodzieży, drugiej drużyny, dla pierwszego zespołu. Chcemy rozmawiać na temat boisk, które mają się budować z tylu za stadionem. Także na temat samego stadionu, tak by był to obiekt z prawdziwego zdarzenia. Wzorem jest tutaj stadion w Kielcach za nieduże pieniądze zrobiony. Być może trzeba by powiększyć, bo plany które są w tej chwili są na mniejszą ilość widowni. Pan Tarasiewicz zapytał czemu taki mały ma być, powinniśmy mieć większy. Myślę, że to powinna być nasza wspólna rola i dziennikarzy, żeby ten stadion był zbudowany. Może trzeba odejść czasem dla szlachetnych celów póki nie jest jeszcze za późno, poświęcić zrobiony już projekt. Tamten stadion został zbudowany za 35 milionów złotych, a tu koszty są podawane dużo większe. Może trzeba iść ich śladem, ale to muszą wszyscy chcieć. Trzeba przy tym siąść, zastanowić się, ja tu nie jestem osobą do tego upoważnioną, ale myślę, że prowadzone będą na ten temat rozmowy i będziemy mogli przedstawić swoje uwagi. Jest dobra wola ze strony miasta, konsultują się i my swoje uwagi wskazujemy i myślę, że jakieś wnioski zostaną wyciągnięte. Na dzień dzisiejszy wszystko rusza, robione jest ogrodzenie, może będzie monitoring, kasy z prawdziwego zdarzenia. Ma to być na wiosnę wszystko, to też ułatwi funkcjonowanie klubowi, bo odciąży nas od monitoruingu, ułatwi wpuszczanie kibiców. Będzie większe bezpieczeństwo, będziemy tym samym wyłapywać niesfornych kibiców. Jeśli ktoś będzie wchodzić bez biletu, to zostanie szybko wyłapany. Nam zależy na tym i kibicom rzetelnym też, by fundusze z biletów były przeznaczane na cele klubu. Ja pracuje społecznie i nie biorę złotówki. Będę się szczycił, jeśli moja praca zostanie zauważona
Mam żal i to powiem oficjalnie, o to jak zostałem potraktowany, gdy chciałem zrobić dobrze dla klubu. Zostałem wezwany na prośbę Pana Tęsiorowskiego z trybun w ŁKSie, może nie powinienem iść, ale zostałem poproszony żebym podszedł, porozmawiał, bo kibice nie reagowali na argumenty piłkarzy, trenera, Janusza Sybisa i mnie poproszono jako ostatniego. Później Pan Ptak wyszedł, ale Pan Sybis go odciągał. Moim zadaniem było przekazać, bo takie było polecenie Pana Ptaka, że jeśli będą przeszkadzać i będą zabierane punkty, to on się wycofa ze sponsoringu. Ja także przy takim klubie jako prezes nie mogę pracować. To powiedziałem i zostałem wulgarnie wyzwany, z moim zdaniem się nie liczono. Potem usłyszałem, że ja powinienem przeprosić, bo kibice wyszli. Prawda jest taka, że to ja zostałem wyzwany, a kibice wyszli na znak solidarności z fanami ŁKSu, którzy pierwsi zaczęli ściągać flagi i wychodzić. Reakcja naszych kibiców była taka, że jeden z fanów podszedł do mnie i mówi, że oni też pójdą. Ja mówiłem, że jak to, zostańcie. Ja ich szanuję, kocham za to, że jeżdżą z drużyną. Ja naprawdę nie mam nic do tej flagi, a dowodem na to jest fakt, że wysłałem dziś Romana Zielińskiego, żeby bronił tej flagi w PZPN-ie. A druga sprawa jest taka, że przed meczem ze Szczakowianką, czytając, że może dojść do różnych sytuacji szukałem jakiegoś wyjścia, ratunku z sytuacji. Konsultowałem z policją co ta flaga znaczy. Dla policji nie mówiła ona nic. Napisałem pismo do prokuratury jak oni się odnoszą do tego, czy skinheadzi to grupa rasistowska. Czekamy na odpowiedź. Ponieważ nie było jasności, gdy flaga ta została wyłapana przed meczem, kierownik ochrony powiadomił mnie o tym, bo zażyczyłem sobie takich informacji. Razem z Panem Ptakiem negocjowaliśmy z przedstawicielem PZPN-u, by do mementu wyjaśnienia sprawy w PZPN-ie przymknął oko. Chcieliśmy żeby przy rozpatrzeniu sprawy w PZPN-ie, swoje racje mogli wyłożyć także kibice. Tak to wyglądało i za to później zostałem wyzwany na trybunach. Jest mi przykro. Pracuję społecznie, zostałem wybrany jednogłośnie przez Radę Nadzorczą i Pana Ptaka, który mi zaufał. Wnioski są takie, że chyba będziemy przy pomocy monitoringu, który będzie już wkrótce, wyłapywać tych niesfornych kibiców, prowodyrów. Jeśli oni będą prowokować i zniechęcać działaczy, którzy chcą stworzyć dobrą piłkę nożną, to my się nie poddamy. Wyłapiemy ich jakoś, tych niesfornych kibiców, może będą mieli zakazy wstępu. Tak jak powiedziałem, ja nikogo nie obraziłem i dlatego nie mam zamiaru przepraszać. Ja powiedziałem grupie panów, którzy byli przed stadionem z tą flagą: Panowie, wyślijcie swojego delegata w czwartek. Ja nawet nie pojechałem, wysłałem autorytet - Pana Sybisa i Pana z marketingu Leszka Budycha, niech bronią dzisiaj o 15:30, ponieważ grozi nam zakaz wyjazdowy i kara pieniężna. Jeśli takie rzeczy będą miały miejsce i powie PZPN, że za to jest kara, to przepraszam, ja nic nie mam do tej flagi, ale ja, Pan Ptak, czy inni działacze będą bronić tego, żeby klub nie dostał walkowera. No bo po co my mamy wydawać pieniądze, to lepiej wszyscy podziękujmy sobie nawzajem i odejdźmy z klubu. Nie wiem, niech kibice manifestują swoje poglądy inaczej, gdzie indziej. Mnie ta flaga osobiście nie przeszkadza, ale jeśli to ma być ze szkodą dla klubu, to żaden z działaczy takiej postawy nie przyjmie.



Według kibiców powiedział Pan, że dla Pana oni mogą wyjść ze stadionu, ale abstrahując od tego...


Oni powiedzieli, że wychodzą. Ja powiedziałem, że jeżeli macie takie życzenie to dla mnie możecie wyjść, ale ja was nie wyganiam. Mało tego powiedziałem, żeby zostali. Ja na to nie miałem wpływu, bo ja prosiłem, a później odszedłem i wtedy flagi zaczęły być ściągnę po stronie ŁKS-u i oni też ściągnęli .Ja praktycznie nie brałem w tym udziału, nie dyskutowałem, czy wychodzą, czy nie wychodzą, stałem dziesięć metrów od płotu. Ja w duchu cieszyłem się, że została zdjęta flaga, bo wiedziałem, że Pan Tomaszewski powiedział jasno: Będą dwa walkowery. Ja tylko to mówiłem: Panowie, nie jest tak, że wy przyjechaliście i to ŁKS dostanie walkower, tylko jedni i drudzy zostaną ukarani. Źle się stało też, że w ogóle mecz został przerwany, ale to już inna sprawa.



Jednak kibice domagają się od Pana przeprosin. Przeprosin. Taka sytuacja, gdy podczas meczu spora część kibiców obraża Prezesa klubu, gdy wiszą transparenty, nie buduje dobrego wizerunku klubu. Z pożytkiem dla wszystkich było by porozumienie. Czy dla dobra ogółu nie lepiej było by przeprosić i zakończyć sprawę, nawet mimo tego, że nie czuje się Pan do tego zobowiązany?


Ja jestem człowiekiem poważnym. Mam 52 lata prawie. Jak ja mogę kogoś przeprosić, jeśli nikogo nie obraziłem. Tym samym bym się przyznał do czegoś, co nie miało miejsca. Mało tego jeśli ja bym się teraz przyznał do czegoś, to mogło by dojść do takich paradoksów, że później kibice stawiali by kolejne ultimatum i de facto to oni by rządzili Zarządem. Nie dajmy się zwariować. Ja tu przyszedłem jako działacz z krwi i kości i przeprosić mogę, ale tylko za to, co zrobiłem. Konsekwencje z tej całej sytuacji jeśli to się będzie powtarzać, zostaną wyciągnięte w stosunku do tych osób, które to inspirowały, prowadziły na stadionie takie działania. Myślę, że kibice są na tyle dojrzali, także ci, którzy prowokują, że gdy zauważą naszą działalność dla dobra klubu to zrozumieją i się pod wszystkimi podpiszą. Bo tak naprawdę, ja uważam, że jest parę osób, które tutaj mieszają, a inni chcą Śląska i piłki na wysokim poziomie i prawdziwych działaczy, a nie ludzi którzy będą okradać klub, a potem przepraszać. Ja do takich ludzi nie należę. Mówię to co myślę i jeśli powiem coś za dużo, to wtedy przeproszę i znają mnie z tego wszyscy działacze. Powtarzam jeszcze raz, nie poczuwam się w tej sytuacji do przeprosin i mało tego, to mnie tak naprawdę obrażono i osoby, które to robiły były pod wpływem alkoholu. Kto jest autorytetem - ja osoba trzeźwa, czy osoby będące pod wpływem alkoholu?



Kibice nadal zamierzają tę flagę wywieszać, zatem groźba wycofania się z klubu Pana Ptaka nadal istnieje. Pytanie tylko, co w takiej sytuacje będzie dalej ze Śląskiem?


Jeśli chodzi o Pana Ptaka, to swoje stanowisko przedstawił on na lamach prasy jasno. Ja mogę to tylko potwierdzić. Jeśli zachowanie kibiców, czy flagi które wnoszą spowodują walkower, to stanowisko wtedy Pana Ptaka będzie jednoznaczne. Jeśli coś mówi, to tak robi. Chyba, że znajdzie się inna alternatywa. Być może takich kibiców nie będzie wpuszczał. Nam nie zależy na kibicach, którzy będą przeszkadzać w zdobywaniu punktów klubowi. Jeśli go kochają, to nie powinni tak robić. Mnie ta flaga nie przeszkadza, ale jeśli przeszkadza ona PZPN-owi, a wy kibice sami nie potraficie tego obronić, to przepraszam my nie możemy tolerować czegoś takiego, żeby Śląsk za to był karany. Po co w ogóle piłkarze mają wybiegać. Może mecze będą się odbywać przy pustych trybunach, skoro kibice nie chcą zrozumieć, że nie naszym celem jest wam czegoś zabraniać, ale my robimy wszystko, by punkty nie zostały w głupi sposób odbierane klubowi, którego finansowanie kosztuje bardzo dużo pieniędzy. Pomijając nawet fakt, jaki wysiłek wkładają w to sami zawodnicy i trenerzy.



Żeby kibic mógł obejrzeć mecz musi zakupić bilet. W związku z wejściówkami jest wiele kontrowersji. Czemu nie jest prowadzona przedsprzedaż wejściówek? Czemu nie ma karnetów? W dobrze zorganizowanych klubach pieniądze ze sprzedaży karnetów stanowią spory ułamek klubowego budżetu. Mieliśmy także do czynienia z „aferą biletową”. Po kilku meczach twierdzono, że frekwencja, która podana jest w mediach nie pokrywa się ze sprzedaną ilością wejściówek. Tymczasem podczas meczu z Ruchem Chorzów w kasach zabrakło wejściówek za 10 zł. Czy jednak problem nie był zbyt przesadzony?


Wszyscy wiedzą, że przejęliśmy klub niedługo przed startem sezonu. Mamy pewną koncepcję, ale np. karnety nie mogą powstać tak „na gorąco”. Ich wprowadzenie tez kosztuje, a robienie tego w trakcie rozgrywek nie ma wielkiego sensu. Jeśli chodzi o przedsprzedaż, to dochodziły nas słuchy, że bilety były fałszowane i chcieliśmy na razie doprowadzić do perfekcji obecną technologię, oszczędzając np. na znakach wodnych. Chcieliśmy swoimi sposobami uszczelnić system i dlatego na ostatnią chwilę wpuszczaliśmy bilety do obiegu. Stawialiśmy także swoje pieczątki, żeby jak najmniejsza korupcja była, żeby jak najwięcej pieniędzy wpłynęło na konto klubu. To było działanie zamierzone, pozwalało nam przy okazji sprawdzić ile biletów sprzedajemy. Ja byłem w tej materii laikiem i musieliśmy na własnej skórze się o pewnych rzeczach przekonać. W tej chwili mamy pewne doświadczenie, pomysły. Być może wprowadzimy karnety. Teraz, gdy zespół zajmuje wysoką pozycję, przy pomocy działu marketingu może zaczniemy je rozprowadzać. Mamy teraz drukarnię, robimy bardziej profesjonalne bilety. Być może koszty wytworzenia będą większe, ale będzie taki, którego nie będzie można podrobić, skserować. Raz zabrakło, ale to była nieopatrzność, któregoś z rozdających. Ktoś miał gdzieś zamknięte i nie dał do kas. Nie znaczy to, że zostały wszystkie wykupione, bo wydrukowanych biletów było aż zanadto. Był to wtedy rzeczywiście ciekawy mecz, pogoda była dobra. Zawalił sprawę jeden z pracowników, który nie dał biletów w odpowiednie miejsce. Produkujemy bilety w takiej ilości ile mamy miejsc na trybunach i nie może ich zabraknąć. Był to incydent, który został nagłośniony. Zawsze jest taka ilość biletów, ile miejsc na stadionie.



Dlaczego Śląsk jako jedyny z klubów drugoligowych, ba nie tylko z zaplecza ekstraklasy, rozgrywa prawie wszystkie mecze w niedzielę? Wiele osób ma o to pretensje.


Doszliśmy do takiego wniosku wspólnie z Radą Nadzorczą, Panem Ptakiem. Zostało to przegłosowane, że mecze będą rozgrywane w takim terminie. Dla nas wszystkich jest to najbardziej dogodne. To nie jest decyzja tylko moja, ale całej Rady Nadzorczej. Padały różne propozycje, ale takie zapadły ustalenia odnośnie cen biletów i terminów meczów.



Gdy pierwsza drużyna rozgrywa mecze w niedziele, rezerwy nie mogą zostać wzmocnione graczami pierwszej drużyny, nawet takimi, którzy przesiedzą całe 90 minut na ławce rezerwowych. Nie mogą się zatem ogrywać. Czy ustalanie terminarza konsultowano z Ryszardem Tarasiewiczem?


Prawdopodobnie było. Na dzień dzisiejszy szczegółowo nie mogę się wypowiedzieć na ten temat. Wszystkie decyzje, związane z drużyną są konsultowane z trenerem. Wszystkie za i przeciw są rozważane. Dajemy trenerowi w sprawach sportowych wolną rękę i później będziemy go z tego rozliczać. Staramy się nie przeszkadzać i na tyle na ile pozwala budżet, czy fundusze Pana Ptaka, to takich zawodników sprowadzimy. Wskazówki są trenera, my nie naciskamy. Były różne opcje z piłkarzami Pogoni, czy z innymi, którzy pojawiali się na treningach, a Pan trener podejmował decyzję. Pan Ptak daje różne możliwości, mówi, że jest taka możliwość, czy inna, ale to nie on decyduje i chwała mu za to. Chyba, że zobaczy, że Pan Tarsiewicz sobie nie radzi i sytuacja klubu jest tragiczna, to może wtedy jakąś decyzję podejmie np. powoła nowego trenera. Zasady są takie, że trener bierze odpowiedzialność za tworzenie drużyny i jemu się przedstawia budżet, koncepcje i on się dostosowuje. Albo podejmuje się wyzwania i stworzenia czegoś, albo nie. Nic bez trenera nie działamy.



Wszyscy chcą ekstraklasy, jednak patrząc realnie w chwili obecnej Śląsk ma dwóch piłkarzy, którzy rozegrali kilkanaście meczów w ekstraklasie: Dariusza Sztylkę i Krzysztofa Szewczyka. Stadion Śląska nie otrzymałby w chwili obecnej licencji. W przypadku awansu, by po roku nie spaść, budżet musiałby zostać podwojony. Mówiąc wprost – z czym WKS ma iść do 1 ligi?


Nie jest powiedziane, że więcej zawodników by sobie nie poradziło w pierwszej lidze. Na pewno w rundzie wiosennej będziemy potrzebowali czterech, może pięciu wzmocnień. Będziemy wszystko robić, żeby te wzmocnienia były. Być może dołączy do nas dwóch obrońców, pomocnik i napastnik i to jest minimum.



Czy będą to tylko gracze „wolni”, czy też znajdą się pieniądze na transfery z innych klubów?

Oczywiście są przewidziane wykupienia z innych klubów. Tutaj też wskazują nam nazwiska trenerzy Tarasiewicz i Tęsiorowski. Nie chcemy na razie zdradzać nazwisk, ale rozmowy będą prowadzone z zawodnikami, których oni wskazują. Jeśli chodzi o pierwszą ligę to wiadomo, że tam bez rewolucji się nie obejdzie. Z tej drużyny obecnej ja bym widział zawodników, którzy by się łapali do pierwszoligowego zespołu, może nie wszyscy do pierwszego składu, ale na pewno dużo zawodników jest wartościowych. Jeśli nikt nie przeszkodzi Panu Ptakowi takimi flagami, rozruchami, itd. to Pan Ptak znajdzie pieniądze na to i odpowiednio powiększy budżet na tyle, by zmontować solidną drużynę.



Apropos szkoleniowca, to w prasie pojawiają się informacje, że jest on brany pod uwagę jak kandydat do objęcia Reprezentacji Olimpijskiej. Trener Tarasiewicz twierdzi, że gdyby dostał taką propozycję, to poważnie by się nad nią zastanowił. Czy w klubie prowadzono z nim rozmowy na ten temat? Czy zastanawiano się nad ewentualnym jego następcą?

Następcy żadnego nie szukamy, bo nie ma na razie takiej potrzeby. Pan Tarasiewicz ma swój cel, jakim jest wprowadzenie Śląska do pierwszej ligi. Nawet gdyby objął Reprezentację Olimpijską i by to nie kolidowało z pracą w klubie, to nadal by w Śląsku pozostał. Jeśli by to kolidowało, to nie chciałbym za niego się wypowiadać. Pan Tarasiewicz się wypowiadał na łamach prasy jakby to widział. Wiadomo, że to była by dla niego okazja, szansa. Jest młodym trenerem, ma prawo do tego, żeby się wybić, pokazać. Na pewno także było by to z korzyścią dla Śląska, bo dużo rzeczy by nam mógł podpowiedzieć, bo jego korzenie są tutaj i ze Śląskiem zawsze będzie związany. My nie chcemy mu wiązać nóg i rąk. Na razie wszystko pod jego pieczą idzie dobrze i niech tak dalej będzie, ale nie możemy mu niczego nakazywać, zakazywać. Jeśli będzie miał taką szansę, to ja uważam, że powinien z niej skorzystać. On z resztą sam mówi na łamach pracy, że prawdopodobnie by z niej skorzystał. My nie możemy mieć w takiej sytuacji pretensji. Na dzień dzisiejszy się nie zastanawialiśmy nad ewentualnym następcą, bo nie ma takiej potrzeby. Na razie jest tam spore grono kandydatów i dobrze, że trener Tarasiewicz został dostrzeżony. Cieszy, że na w Śląsku się tak wypromował i jest zauważalny. Kiedyś był jako piłkarz w Śląsku wyróżniający się, teraz jest jako trener. Ja mu życzę sukcesów z całego serca.


Na koniec, czy chciałby Pan coś przekazać kibicom za naszym pośrednictwem?

Chciałem serdecznie pozdrowić kibiców i zaprosić do kulturalnego kibicowania. Cieszę się, że mamy kibiców, którzy wyjeżdżają na wyjazdy i kibicują bardzo ładnie. Trzeba powiedzieć, że należycie, jako wrocławscy kibice, do jednych z lepiej kibicujących w Polsce. Tym się mogę poszczycić i cały czas to podkreślam. Tego nam czasami zazdroszczą. Mniej się cieszę ze znieważania mnie, ale tak jak powiedziałem, nie jest moją rolą przepraszanie. Ja będę bronił interesów Śląska. Jeśli mają mi za złe, że ich bronię, to przepraszam bardzo, ale to niech kibicują innej drużynie, a nie Śląskowi Wrocław.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.