Z tej mąki będzie chleb?
fot.: Mateusz Porzucek
Mecz Śląska Wrocław z Piastem Gliwice dostarczył nam kilku ciekawych odpowiedzi. I o ile nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, o tyle warto już na wstępie do nowego sezonu docenić tych, którzy robią naprawdę niezłe wrażenie. Kandydatów do wyróżnień jest dwóch, bo nie można przecież przejść obojętnie obok bramki i asysty Fabiana Piaseckiego, ale my skupimy się na Mateuszu Praszeliku. 20-latek może być kolejnym transferowym strzałem w dziesiątkę na pozycji młodzieżowca.
Wychowanek Legii Warszawa zostawił za sobą dobre wrażenie już w meczu pucharowym z ŁKS-em. Nawet mimo faktu, że w konkursie jedenastek nie pokonał Arkadiusza Malarza. Patrząc jednak na całokształt jego występu, można było pomyśleć, że z biegiem czasu Praszelik stanie się tą postacią, która potrafi zrobić w ofensywie coś nieszablonowego. Na dobrej szybkości, z fantazją. Zobaczyliśmy "to coś" w meczu inauguracyjnym z Piastem, gdzie 20-latek zaliczył imponującą asystę.
Mateusz Praszelik ma potencjał, żeby pójść śladami Płachety
Jak widać, nie trzeba przełączać kanału TV na Ligę Mistrzów, żeby zobaczyć asystę tej klasy. Tak, Neymar czegoś takiego by się z pewnością nie powstydził. Spójrzmy jednak głębiej, czyli na to, co potrafił zaoferować Praszelik na przestrzeni całego występu. Po pierwsze, niewątpliwie trzeba zwrócić uwagę na jego dynamikę zagrań. Szybkie decyzje, świetną technikę użytkową i umiejętność wchodzenia w drybling. Mówiąc wprost, 20-latek łączy cechy Damiana Gąska i Michała Chrapka, co czyni go obiecującym kandydatem na pozycję nr 10.
79% celności podań, jedno kluczowe podanie, 33 przyjętych podań (najwięcej w zespole). Postać centralna. Jedynym mankamentem był słaby procent wygranych pojedynków (tylko 27%), ale ogółem zapamiętamy ten mecz z ciekawych zagrań nowego młodzieżowca Śląska. Choćby to z pierwszej połowy spotkania, kiedy w okolicach 25 metra Mateusz zdecydował się na strzał z dystansu. O mały włos i mielibyśmy bramkę kolejki. Wyglądało to naprawdę świetnie. Oczywiście - powtórzymy - nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca, bo na bardziej przekrojową ocenę przyjdzie jeszcze czas, najpewniej jesienią, ale już teraz widać, że ten chłopak ma papiery na granie. Ma wizję, umiejętności i szybkość. Nic, tylko pracować nad sobą i notować dobre liczby.