''Zaczekajmy z diagnozami do lata'' - R. Rosiński

O przyczynach przesunięcia do rezerw, planach na przyszłość i sytuacji w Śląsku w wywiadzie dla „Sportu” mówi Robert Rosiński .

- Byłem w dyskotece o później porze, ale posądzanie mnie o spożywanie alkoholu to już czyste wymysły. Następnego dnia doszło do ostrej wymiany zdań między mną a trenerem Żurkiem. W efekcie ćwiczę dzisiaj z rezerwami...


 

- Kto pana wydał?

- Nie wiem i nie interesuje mnie to w tej chwili. Jeśli ktoś poluje na czarownice, to zawsze dopnie swego...

- Co teraz?

- Dostałem już dwie oferty zatrudnienia, obie z klubów drugoligowych. Jedna z nich nadeszła z Białegostoku od trenera Tarasiewicza. Bardzo mu dziękuję, że nie zapomniał o mnie w takim momencie. Żeby zagrać w Jagiellonii jeszcze w tej rundzie, musiałbym rozwiązać obecny kontrakt z winy klubu. Chciałem to zrobić, ale na razie nic z tego. Być może będę musiał zaczekać do czerwca.

- Wyklucza pan występy w Śląsku w następnym sezonie?

- Tego nie mogę powiedzieć. Jestem na dobrej stopie z prezesem Mazurem, więc zmiana barw nie jest przesądzona. Wiem, że koledzy też są za mną. Moja umowa wygasa dopiero w połowie przyszłego roku.

- Ma pan żal do trenera Żurka za pokazową bezkompromisowość?

- Boli mnie to, że pozbawiono mnie możliwości gry w drugiej lidze. Słów, które wypowiedziałem nie żałuję i podtrzymuję swoje stanowisko. Jakie? Teraz nie mogę o tym głośno mówić. Mam ważny kontrakt, więc mogę być karany.

- Wszystko to dzieje się w czasie, kiedy nareszcie uwolnił się pan od problemów zdrowotnych...

- Jesienią zeszłego roku w prywatnej klinice doktora Ficka przeszedłem operacje obu przywodzicieli. Zabieg został przeprowadzony nowatorską metodą i wszystko poszło jak należy. Po urazie mięśni brzucha też nie ma już śladu. Jestem dzisiaj zdrowiutki jak ryba.

- Gorzej z kondycją zespołu. Wiosenna postawa Śląska w tej rundzie nie wywołuje euforii...

- Zaczekajmy z diagnozami do lata. Wtedy będziemy mieli jasność, czy rewolucja kadrowa była krokiem we właściwym kierunku, czy pomyłką.

- Na Oporowskiej poległ ostatnio lider z Chorzowa, ale z meczów wyjazdowych od dobrych kilku miesięcy regularnie wracacie na tarczy. Dlaczego?

- Proszę zapytać trenera Żurka. Do zespołu dołączyło kilku bardzo doświadczonych graczy, więc niepowodzeń nie można zrzucać na karb niedoświadczenia czy słabej psychiki. Przyczyn szukałbym gdzie indziej...

Rozmawiał Łukasz Żurek

źródło: Sport

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.