Żądni rewanżu: Śląsk - Podbeskidzie (zapowiedź)

Celem Śląska przed ostatnimi trzema tegorocznymi meczami było zdobycie 9 punktów. Po meczu z Wartą wiadomo już, że nie uda się uzyskać tego dorobku. Wrocławianie zaledwie zremisowali z poznaniakami i nie wykorzystali szansy na powrót na fotel lidera drugiej ligi. W czołówce panuje jednak duży ścisk, a pierwsze od szóstego miejsca dzieli tylko 5 punktów. W sobotę piłkarze WKS-u staną przed szansą na odniesienie 9 zwycięstwa w tym sezonie, ale rywal nie będzie łatwy do pokonania. Zespół Podbeskidzia prowadzony przez Marcina Brosza nieoczekiwanie spisuje się nadzwyczaj dobrze i wywalczył na boisku tyle samo punktów co Śląsk, jednak rozpoczął sezon z 6 ujemnymi punktami, co jest pokłosiem udziału w procesie korupcyjnym. Wrocławianie są niezwykle zmotywowani przed sobotnią potyczką i żądni rewanżu za porażkę 0:3 na inaugurację rozgrywek. - Mamy im coś do udowodnienia, przegraliśmy u nich 0:3 w dodatku pokonali nas bez większego wysiłku – mówił Waldemar Tęsiorowski, drugi trener Śląska. - Chcemy pokazać, ze porażka w Bielsku-Białej to był wypadek. Zrobimy wszystko, aby teraz wygrać – dodaje Radosław Janukiewicz. Pierwszy gwizdek arbitra Piotra Siedleckiego z Warszawy zabrzmi na Stadionie Olimpijskim w sobotę o godzinie 17:00. - Mam nadzieje, że za tydzień podczas meczu z Podbeskidziem będzie więcej kibiców – stwierdził w niedzielę na prezentacji w centrum handlowym trener Ryszard Tarasiewicz. Będzie to ostatni mecz ligowy Śląska we Wrocławiu. Bądźmy dwunastym zawodnikiem WKS-u, weźmy ze sobą kolegów oraz znajomych, wesprzyjmy piłkarzy głośnym dopingiem i podziękujmy im za dobre wyniki, które osiągnęli w tym sezonie! Oby nie był to pożegnana lny występ przed wrocławską publicznością Patryka Klofika i Przemysława Łudzińskiego, którzy stanowią o sile zespołu.



 

Na korzyść gospodarzy przemawia statystyka – w dotychczasowych spotkaniach rozegranych we Wrocławiu zawsze wygrywał zespół Śląska. Tym razem rywalom nie będzie jednak łatwo strzelić bramkę. Ekipa z Bielska-Białej ma bowiem najlepszą defensywę w całej lidze – straciła w 17 meczach tylko 9 goli! W dodatku Podbeskidzie nie przegrało ostatnich 7 ligowych spotkań, jednak wrocławianie w roli gospodarza nie przegrali od ponad roku, nie dając się pokonać w kolejnych 17 meczach! Z pewnością atutem gospodarzy nie będzie murawa, która na Stadionie Olimpijskim jest w fatalnym stanie. – Dobrze, że to ostatni nasz mecz tutaj – stwierdził po piątkowym treningu trener Tarasiewicz, który nie będzie mógł w sobotę skorzystać z kontuzjowanych Vladimira Ćapa i Roberta Rosińskiego. Szkoleniowiec prawdopodobnie w sobotę zdecyduje się na wysłanie w bój takiej samej jedenastki, jak tydzień temu przeciwko Warcie.

Tymczasem trener Brosz, który lipcowym meczem ze Śląskiem debiutował w roli szkoleniowca Śląska, także nie ma komfortowej sytuacji. Szkoleniowiec Podbeskidzia nie będzie mógł skorzystać z usług Tomasza Górkiewicza, który musi pauzować za żółte kartki oraz Marcina Kocura (kontuzja mięśnia dwugłowego uda). Bielszczanie tydzień temu bezbramkowo zremisowali w Pruszkowie, a po meczu ze Zniczem do rezerw został przesunięty Janusz Surdykowski, który z końcem roku pożegna się z Podbeskidziem. Do pierwszej jedenastki po kontuzji powinien powrócić natomiast Nigeryjczyk Mike Mouzi, a także Słowak Martin Matuś, który pokonał w poprzednim meczu Radosława Janukiewicza. Ważą się natomiast losy gry kapitana Podbeskidzia – Sławomira Cienciały. Na mecz ze Śląskiem z pewnością specjalnie mobilizuje się Adrian Pajączkowski, dla którego w drużynie WKS-u miejsca nie widział trener Tarasiewicz i zawodnik w trakcie rundy przeniósł się do Podbeskidzia.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.