Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 29:27 (10:14)
Relacja Słowa Polskiego Gazety Wrocławskiej:
Spotkanie zaczęło się dobrze dla Śląska, który w 4 min., dzięki kontrze Glińskiego, prowadził 3:0. Minutę później Jaszka zdobył pierwszą bramkę dla gospodarzy dając sygnał do pogoni za rywalem.
W 12 min. Niedośpiał doprowadził do remisu 4:4, ale wtedy do kontrofensywy przystąpili wrocławianie. Po trzech trafieniach Dmytruszyńskiego, Salamiego i Garbacza odzyskali prowadzenie (4:7). Wprawdzie przed przerwą lubinianie zdołali jeszcze zbliżyć się do rywali na dwie bramki, jednak pierwszą odsłonę celnym strzałem zakończył Salami, powiększając przewagę przyjezdnych do 4 goli. Początek II połowy był wyrównany - na bramkę lubinian goście odpowiadali bramką, utrzymując bezpieczny dystans. Gdy w 39 min. Salami powiększył przewagę do pięciu oczek (Śląsk grał w tym momencie osłabieniu), wydawało się, że walka o brązowy medal została rozstrzygnięta. Widząc, że wygrana wymyka im się z rąk gospodarze zaczęli grać bardziej agresywnie. W 48 min., po kontrze Kozłowskiego, był remis 23:23, ale po następnych 2 min. Śląsk odzyskał dwubramkowe prowadzenie. W 52 min. Jaszka doprowadził do kolejnego remisu 26:26.
Niestety dla gości Dmytruszyński nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy i trzecia kara wyeliminowała go z gry. Dzięki Jaszce lubinianie pierwszy raz w 57 min. objęli prowadzenie i nie oddali go do końcowego gwizdka. W ostatniej minucie, przy stanie 28:27, Nowakowski pokonał Banisza, ale sędziowie uznali, że popełnił faul ofensywny i na dodatek ukarali lubinianina za krytykowanie ich decyzji. W ostatniej akcji wrocławian Salami trafił w poprzeczkę, a wynik ustalił Orzłowski. - Przegraliśmy spotkanie, którego nie powinniśmy przegrać. Prowadziliśmy cały czas, ale okazało się, że w ważnych momentach zawodnicy popełniali proste błędy. Mam na myśli szczególnie wykluczenia. Takie kary nie powinny się zdarzyć bo nie da się wygrać z dobrym przeciwnikiem, grając w trójkę przeciwko sześciu – powiedział po meczu Marek Karpiński, trener wrocławian. - Nie spodziewałem się, że potrafimy odrobić taką stratę. W środę rozegraliśmy bardzo ciężkie spotkanie w Płocku, do tego doszła trudna podróż, o mało co zakończoną czołowym zderzeniem z TIR-em. Przeżyliśmy ogromny szok i dziękuję zawodnikom za to, że potrafili się pozbierać. Dziś udowodnili, że tworzą zdyscyplinowany kolektyw – stwierdził Zenon Łakomy, szkoleniowiec lubinian.
źródło: własne/G. Wrocławska
