''Zagraliśmy jak juniorzy'' - M.Makuch

Po meczu przeprowadziliśmy krótkie rozmowy z dwoma strzelcami bramek – Marcinem Makuchem z Podbeskidzia oraz Marcinem Wielgusem. Zanotowaliśmy także wypowiedzi obu szkoleniowców, którzy komplementowali drużyny przeciwne. Rozżalony Jan Żurek na gorąco szukał przyczyny porażki.


 

Mimo prowadzenia przegraliście, co się stało?

Marcin Makuch (Podbeskidzie): Szybko strzeliliśmy bramkę i choć w końcówce pierwszej połowy Śląsk przycisnął, to utrzymaliśmy do przerwy ten wynik. Drugą połowę zaczęliśmy katastrofalnie. Tak nie można grać. Potem wyciągamy na 2:2 i w końcówce sami sobie dajemy strzelić bramkę jak juniorzy.



Z przebiegu spotkania Śląsk chyba zasłużenie wygrał?

Nie zawsze jest tak, że ten kto sprawia lepsze wrażenie wygrywa. Liczy się to, która drużyna strzeli więcej bramek. Dzisiaj akurat był to Śląsk, ale przy naszej większej determinacji wywiezienie remisu było jak najbardziej możliwe. Ciężko powiedzieć, czy byłby to zasłużony wynik, ale punkt byłby punktem.






Wróciłeś do Wroclawia i od razu stałeś się bohaterem!

Marcin Wielgus Śląsk: Nie, myślę, ze cała drużyna jest bohaterem. Zagraliśmy, szczególnie tą drugą połowę w dobrym stylu. Strzeliliśmy trzy bramki i mecz mógł się podobać.



Powrót do drużyny wspaniały.

Na pewno warto było wrócić. Widać, że trochę brakuje mi do optymalnej formy Brakowało mi gier, ale z czasem myślę, że trener będzie mnie wprowadzał do drużyny i odzyskam tą dawną świeżość.



Widać, że podglądałeś obrońców Podbeskidzia, bo kilka razy solidnie nimi zakręciłeś.

Na pewno coś zapamiętałem z pobytu tam. Przydało to się i myślę, że a jakiś sposób to pomogło.



Teraz Podbeskidzie żałuje, że cię nie zatrudniło.

To już ich strata.



Liczysz, że teraz trener wystawi cię od pierwszego gwizdka w następnym meczu?

Myślę, że wejdę i znowu wniosę coś do zespołu, a czy od pierwszej minuty, to już zależy do trenera






Jan Zurek (trener Podbeskidzia): - Było to na pewno emocjonujące spotkanie. Wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Dla nas mecz ułożył się bardzo dobrze. Prowadziliśmy 1:0 do przerwy. Natomiast w ciągu pięciu minut zespół popełnił dwa koszmarne błędy w tyłach i już musieliśmy gonić wynik. 2:2 i dziesięć minut do końca i kolejny błąd obrońców i bramka. Za przeproszeniem szlag mnie trafia, bo trzeci mecz kiedy tracimy punkty we frajerski sposób. Jeżeli się ma taki wynik na wyjeździe, to trzeba go dotrzymać do końca. Ostatnio u siebie tracimy gola w 92 minucie z rzutu karnego, na Zagłębiu po dwóch stałych fragmentach gry. Jestem rozgoryczony, bo liczyłem tutaj na punkty. Niestety trzeba przełknąć gorycz porażki. Śląsk wygrał, gratuluję trenerowi, a przed nami jeszcze sporo pracy.




Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska): Uważam, że Podbeskidzie zaprezentowało się dużo lepiej, niż Kujawiak tutaj w pierwszym meczu. Jest to zespół dobrze zorganizowany, straciliśmy pierwszą bramkę bardzo szybko. Musze powiedzieć, że byłem trochę zaskoczony, bo myślałem, że Podbeskidzie nie będzie się na początku za bardzo wychylało i to nas troszeczkę sparaliżowało. Szczególnie ta pierwsza bramka, gdzie zawodnicy, których ja znam i widzę na co dzień popełnili proste błędy techniczne. Za szybko chcieliśmy wyrównać, a brakowało nam spokoju. Za bardzo forsowaliśmy grę środkiem pola. Małe korekty nastąpiły w przerwie. Uważam, że ten zespół stać na dużo lepszą grę, ale na dzień dzisiejszy nie mogliśmy pozwolić sobie na dużo, bo poprzez dobrą organizację gry Podbeskidzia, nie mogliśmy rozwinąć skrzydeł. Próbowaliśmy grać bokami i poprzez nieustanne nękanie w końcu znalazła się luka, którą wykorzystaliśmy. W życiu potrzebne jest szczęście i my dzisiaj mieliśmy go więcej. Ale gratuluję trenerowi Żurkowi dobrego zespołu.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.