''Zagramy ultraofensywnie'': Śląsk - Stal (zapowiedź)
Zespół Stali po sześciu kolejkach jest drużyną, która straciła najwięcej bramek ze wszystkich drugoligowców – aż 14 razy Tomasz Wietecha musiał wyjmować piłkę z siatki. Nic więc dziwnego, że wrocławscy kibice w myślach już widzą wynik sobotniego meczu podobny do tego z 2000 roku, gdy Śląsk odprawił ekipę ze Stalowej Woli z bagażem 7 bramek. I choć trener Ryszard Tarasiewicz mówi, że nie analizował gry rywala, bo to Śląsk jak gospodarz musi narzucić rywalom swój styl gry, to nie można jednak lekceważyć przeciwnika. Przedmeczowej koncentracji ma posłużyć pobyt w Sobótce i miejmy nadzieję, że wpłynie ona szczególnie korzystnie na piłkarzy ofensywnych, bo na grę w defensywie narzekać nie można. Wrocławianie od 5 meczów nie dali sobie strzelić gola, a na Oporowskiej rywale nie zmusili do kapitulacji golkiperów WKS-u od 860 minut. W ostatnich 11 spotkaniach Śląsk nie przegrał na własnym stadionie i mało prawdopodobne wydaje się, by passę tę zdołał przerwać zespół Stali. Za podopiecznymi trenera Tarasiewicza przemawia też historia – wszystkie dotychczasowe pojedynki tych drużyn we Wrocławiu kończyły się wygranymi Śląska. Rywala zdają sobie sprawę, że nie są faworytami, ale trener Albin Mikulski, mimo że ma spore problemy kadrowe zapewnia, że jego drużyna przyjedzie na Oporowską walczyć i jest przygotowany na to, że wrocławianie od pierwszych minut przeprowadzą szturm na bramkę. Pierwszy gwizdek Sebastiana Jarzębaka zabrzmi o godzinie 19:00. Po środowym meczu w Łomży, w którym piłkarze Śląska potrafili stworzyć sobie kilkanaście okazji strzeleckich, ale piłka ani razu nie wpadła do siatki, Dariusz Sztylka mówił, że sprawa niepojętą jest to, że nie zdołali wykorzystać ani jednej sytuacji i wygrać spotkania z ŁKS-em. Sytuację dobrze zanalizował Patryk Klofik, który przebywa z drużyną od krótkiego czasu, a już stał się jej czołową postacią. - Zaważył moment podjęcia ostatniej decyzji w polu karnym, czy podawać piłkę, czy strzelać – stwierdził pomocnik. Wydaje się, że to jest właśnie kluczowy problem, decyzja czy samemu strzelać, czy spróbować jeszcze znaleźć lepiej ustawionego partnera. Waldemar Tęsiorowski informował, że rozmawiał z zawodnikami na ten temat. – Piłkarze muszą mieć zakodowane w głowach, że gdy już miną obrońcę i mają przed sobą bramkarza to nie ma o czym myśleć, rozglądać się, tylko trzeba uderzać na bramkę – mówił drugi trener Śląska. Trudno jednak takie sytuacje ćwiczyć na treningach, bo podczas meczu pojawia się stres i presja. Miejmy nadzieję, że rozmowy i wypad do Sobótki pomoże piłkarzom.
Tymczasem rywale, którzy w sześciu meczach gromadzili tylko 4 punkty (wygrana z Kmitą, remis z Wartą w Poznaniu, porażki z Podbeskidziem, Peliknem, GKS-em i Zniczem) zajmują 14 miejsce w tabeli. O Stali zrobiło się głośno po meczu 3. kolejki, w którym Pelikan wygrał z nią aż 5:0. Wtedy to władze klubu podjęły decyzję o zrezygnowaniu z usług legendy klubu Mieczysława Ożóga, a także doświadczonych Andrzej Kasiaka i Marka Kusiaka. Tym samym trener Mikulski miał do dyspozycji tylko 17 zawodników, w tym dwóch kontuzjowanych. Szkoleniowiec nie załamuje jednak rąk i stwierdza, że jak będzie trzeba to grać będą juniorzy. Stalowowolanie starają się jednak wzmocnić szeregi i we wtorek doszli do porozumienia z czterema piłkarzami. Barwy Stali będą reprezentować: 25-letni Michał Janicki grający w amatorach Vfl Wolfsburg, 28-letni Nigeryjczyk Abel Salami, 27-letni Węgier Gergely Zsoltan Gheczy i 24-letni Bośniak z australijskim paszportem Aldin Hadzic. Nie wiadomo jednak czy „stalówka” zdoła do soboty zatwierdzić tych zawodników. Dodatkowo we Wrocławiu nie zagrają kontuzjowany Jakub Ławecki, a za nadmiar żółtych kartek pauzować będzie musiał Jaromir Wieprzęć. Pod znakiem zapytania stoi zaś występ Marka Drozda i Longinusa Uwakwe. Szkoleniowiec z pewnością będzie mieć wielki ból głowy jeśli chodzi o zestawienie linii defensywnej.
Takich zmartwień nie ma trener Tarasiewicz. Oprócz skręcenia stawu skokowego Krzysztofa Kaczmarka i lekkiego naciągnięcia przywodziciela Imeha, pozostali zawodnicy nie narzekają na poważne dolegliwości. – W sobotę zagramy ultraofensywnie – zapewnia Waldemar Tęsiorowski, ale z pewnością nie zobaczymy Śląska z trzeba nominalnymi napastnikami. Wiele wskazuje na to, że szansę gry od pierwszej minuty otrzyma Krzysztof Ostrowski, a na lewe skrzydło powróci Janusz Gancarczyk. Wrocławianie będą chcieli zagęścić środek pola, gdzie piłki rozdzielać ma Patryk Klofik , który zadebiutuje tym meczem przed wrocławską publicznością.
