Zapowiedź 29. kolejki Ekstraklasy

Zapowiedź 29. kolejki Ekstraklasy

fot.:

29. kolejka to jeden z dwóch ostatnich gwizdków, by zespoły zakwalifikowały się do grupy mistrzowskiej. Chętnych na grę w grupie A nie brakuje. O awans zawalczy 10 drużyn, a po poprzedniej serii spotkań wiemy już, że wystąpią w niej na pewno Legia Warszawa oraz Piast Gliwice. O pozostanie w lidze walczyć będą w grupie B zespoły ŁKS-u, Arki Gdynia, Korony Kielce oraz Wisły Kraków - te drużyny nie mają szans na awans do grupy mistrzowskiej. Jedno jest pewne - po tej kolejce część zespołów będzie mogła zamienić znak zapytania, na kropkę w kontekście swojego położenia w tabeli po zakończeniu rundy zasadniczej.



 

Wtorek, 9 czerwca:

Lechia Gdańsk - Cracovia (18:00)

Inauguracja kolejki zapowiada się nad wyraz elektryzująco. Zarówno gdańszczanie, jak i Pasy muszą wygrać w tym meczu, jeśli chcą myśleć o grze w grupie A już po tej kolejce. Zwycięstwo którejś z ekip da bowiem bezpośrednie miejsce w górnej ósemce po sezonie zasadniczym. Cracovia jest w ewidentnym dołku i sam remis w tym spotkaniu może być dla niej wyzwaniem. Krakowianie nie wygrali meczu o sześciu kolejek - od tego czasu spadli z pozycji wicelidera na obecne szóste miejsce. Z drugiej strony, to właśnie goście triumfowali w ostatnich trzech spotkaniach przeciwko Lechii.

Piast Gliwice - Górnik Zabrze (18:00)

Mecze z udziałem tych dwóch drużyn budzą ogromne emocje na całym Śląsku. I choć oba zespoły dzieli aż 12 punktów i 8 miejsc w ligowej tabeli, to derby pozostaną na zawsze rzeczą święt - te mecze zawsze obfitują w emocje! Piast nadal stara się gonić Legię w walce o mistrzostwo kraju. Kiedy, jak nie w tym spotkaniu nadejdzie dla Górnika lepsza okazja, żeby podłożyć nogę swoim rywalom i - być może - pozbawić ich mistrzostwa, jednocześnie urywając parę punktów? 

Zagłębie Lubin - Korona Kielce (20:30)

Gospodarze w ostatnich pięciu spotkaniach aż piętnastokrotnie pakowali piłkę w siatce. Taki wynik powinien budzić respekt - tym bardziej, że sama Korona w całym sezonie zdobyła dotychczas zaledwie 20 goli, co jest najmniejszym dorobkiem bramkowym w lidze. Co ciekawe - jedną z nich Koroniarze zdobyli właśnie w wygranym spotkaniu z Zagłębiem w rundzie jesiennej.

Lech Poznań - Pogoń Szczecin (20:30)

Ugodowy remis - tym dla obu zespołów mogłoby zakończyć się to spotkanie. Obie ekipy, żeby zagwarantować sobie już w tym momencie miejsce w grupie mistrzowskiej potrzebują zaledwie jednego punktu. Sytuacja więc jest taka sama. Podobnie wygląda to w ligowej tabeli. Goście mają zaledwie punkt więcej od Kolejorza, który nie uległ na własnym boisku Portowcom aż od 2015 roku!

Środa, 10 czerwca:

Wisła Kraków - Raków Częstochowa (18:00)

7 bramek straconych w dwóch ostatnich spotkaniach kolejno z wiceliderem i liderem tabeli odnotowali podopieczni trenera Skowronka. Z drugiej strony natomiast zespół, który od trzech spotkań nie może przechylić szali na swoją stronę i w związku z tym je remisował. Zarówno Wisła, jak i Raków mają obecnie tyle samo bramek zdobytych.

Wisła Płock - Śląsk Wrocław (18:00)

Jeśli wrocławianie marzą o tym, by zagwarantować sobie już po tej kolejce grę w grupie mistrzowskiej, to będą musieli mocno się zmobilizować w Płocku - do zrealizowania tego scenariusza Śląsk potrzebuje trzech punktów. Zielono-biało-czerwoni będą chcieli powrócić ponadto na Ekstraklasowe podium po tym, jak po porażce z Arką musieli się z nim pożegnać.

Legia Warszawa - Arka Gdynia (20:30)

Paradoksalnie, więcej punktów dzieli Legię od Arki (29 pkt.), niż sami gdynianie zdobyli dotychczas w rozgrywkach ligowych w całym sezonie (28 pkt.). Oba zespoły będą mocno walczyły - Legia o powiększenie przewagi nad resztą drużyn, a Arka o ucieczkę ze strefy spadkowej. Pytanie natomiast, czy to starcie nie okaże się jednak typowym zderzeniem Dawida z Goliatem?

ŁKS - Jagiellonia Białystok (20:30)

Ostatni raz Jagiellonia przegrała spotkanie z łodzianami aż w 2008 roku. Niewiele jednak wskazuje obecnie na to, by coś zmieniło się w tym kontekście. Goście od pięciu spotkań są niepokonani, natomiast gospodarze w tym sezonie wyglądają na - conajmniej - zagubionych. Co ciekawe, ŁKS stracił dotychczas więcej bramek (46), niż udało się zdobyć Jagielloni (38).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.