Zdarzyło się wczoraj: Koniec grillowania Urbana

Zdarzyło się wczoraj: Koniec grillowania Urbana

fot.:

W kolejnej odsłonie naszego cyklu cofamy się o cztery lata, kiedy w burzliwych okolicznościach dobiegła końca kariera Jana Urbana na ławce Śląska. Szkoleniowiec po niezłym starcie sezonu, niespodziewanie znalazł się w sytuacji bez wyjścia, a przygotowania do jego dymisji trwały długie tygodnie.



 

Jan Urban we Wrocławiu pojawił się na początku 2017 roku, kiedy w roli szkoleniowca zielono-biało-czerwonych zastąpił Mariusza Rumaka. Jego zespół w rundzie wiosennej praktycznie do końca był zaangażowany w walkę o miejsce w grupie mistrzowskiej, ostatecznie musiał się jednak skupić na grze w dolnej połowie tabeli i mimo początkowych kłopotów szybko zapewnił sobie utrzymanie. W tym, by sezon 2017/2018 był lepszy zadbać miał dyrektor sportowy Adam Matysek, który z zaskakującą skutecznością kontraktował między innymi Marcina Robaka, Arkadiusza Piecha, Jakuba Koseckiego, Michała Chrapka czy Jakuba Słowika. Wzmocniony na każdej pozycji Śląsk miał z rozpędem wejść w nowe rozgrywki, po dwóch kolejkach… nie miał jednak na koncie choćby jednego punktu i bramki, a jego bilans stanowiły wyjazdowe porażki z Arką (0:2) oraz Zagłębiem (0:1).

CZARA GORYCZY W NIECIECZY?

Takie były złe miłego początki, bo trener Urban szybko dał radę opanować sytuację, a jego drużyna jeszcze przed końcem wakacji wyszła na prostą. Śląsk jesienią 2017 roku wypracował ostatecznie serię dziewięciu ligowych występów bez porażki, w międzyczasie notując wygrane z Legią (2:1) i Lechem we Wrocławiu (2:0). Wrocławianie długo byli murowanym kandydatem do gry w grupie mistrzowskiej, z biegiem czasu sprawy zaczynały się jednak wymykać spod kontroli. Trenera Urbana coraz częściej nękały kontuzje i kartki jego zawodników, a drużynie zaczęły zdarzać się tak zawstydzające potknięcia, jak 1:4 w Płocku czy 0:3 w Kielcach. Czarę goryczy miał przelać przedostatni mecz 2017 roku, w którym Śląsk przegrał 1:2 na stadionie Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. W ostatnim spotkaniu ligowej jesieni przeciwko Jagiellonii na ławce wrocławian miał usiąść jeden z dotychczasowych asystentów Dariusz Sztylka, a zimę planowano poświęcić na poszukiwania nowego szkoleniowca.

STARY TRENER, NOWY PREZES

Niewykluczone jednak, że z pomocą Urbanowi przyszedł… terminarz, bo porażka w Niecieczy zdarzyła się we wtorkowy wieczór, a kolejny mecz zaplanowany był już na piątek. Niechęci do zmiany w takim momencie nie ukrywał ówczesny prezes klubu Michał Bobowiec, a sam trener Śląska na konferencji przed meczem z Jagiellonią przyznawał, że nic nie wie, choć to tak jak ze zdradą, gdy zainteresowany dowiaduje się jako ostatni. Urban poprowadził zespół przeciwko białostoczanom, zielono-biało-czerwoni po całkiem niezłym występie niespodziewanie wygrali 1:0, więc… druga część sezonu rozpoczęła się z tym samym szkoleniowcem, ale za to nowym prezesem. Obowiązki Bobowca przejął Marcin Przychodny, a trener Urban otrzymał niezwykłą szansę od losu. Sęk w tym, że jej nie wykorzystał, bo Śląsk ligową wiosnę rozpoczął od wyjazdowych porażek z Cracovią (1:2) oraz Legią (1:4) i właśnie po tym drugim meczu rozegranym 16 lutego 2018 roku zapadła ostateczna decyzja o rozstaniu z Urbanem. Jego obowiązki przejął Tadeusz Pawłowski, utrzymał wrocławian w ekstraklasie, przepracował dziesięć miesięcy, po czym zastąpił go Vitezslav Lavicka. Ze Śląska wspólnie z dotychczasowym szkoleniowcem odszedł także Adam Matysek, a rolę dyrektora sportowego przejął Dariusz Sztylka.

- Można to było zrobić już w grudniu, po pierwszej rundzie. Wtedy nowy trener miałby czas na przygotowanie zespołu. W Śląsku w tamtym czasie z reguły działo się tak, że tych zmian prezesów było bardzo dużo. Przychodził kolejny, nowy, więc miał prawdo do tego, aby pracować ze „swoim” szkoleniowcem. Na pewno brak takiej stabilizacji nie pomaga w tym, żeby była jakaś ciągłość pracy zarówno trenerskiej, jak i w budowaniu drużyny. Nie mam żadnej zadry, wiem jak funkcjonuje się w piłce. Mam bardzo przyjemne wspomnienia z Wrocławia, to jest super miejsce do pracy dla trenera -

- mówił Jan Urban, gdy o czas pracy w Śląsku zapytaliśmy go po grudniowym meczu wrocławian na Arenie Zabrze (1:3). Górnik to pierwszy klub w ekstraklasie tego szkoleniowca po rozstaniu z Oporowską, pierwszy powrót na teren dawnego pracodawcy w ostatniej kolejce sezonu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.