Zgoda buduje
Po dwóch miesiącach skończyły się zawirowania wokół Marcina Wielgusa. Zawodnik podpisał wczoraj kontrakt ze Śląskiem i będzie do dyspozycji trenera na mecz z Podbeskidziem. Czy jednak całe zamieszanie nie wpłynęło niekorzystnie na jego formę? O tym kadra trenerska może się przekonać podczas treningów, bowiem na Oporowskiej od kilku dni gracz ćwiczy wraz zespołem. Przypomnijmy, co spowodowało, że dopiero teraz Wielgus podpisał nową umowę ze Śląskiem. Z końcem poprzedniego sezonu „Cinkowi”, tak jak kilku innym graczom, skończył się kontrakt. Nadchodziły jednak zmiany organizacyjne (przejecie władzy przez E. Ptaka) i w związku z tym rozmowy o nowych umowach miały odbyć się później. Wielgus był jednym z najlepszych graczy WKSu, w związku z tym zainteresowały się nim inne kluby – Jagiellonia Białystok i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Drugi z nich zaprosił go nawet na testy i zaproponował kontrakt z pensją o 100% wyższą , niż miał mieć we Wrocławiu. Po kilku dniach po przemyśleniu wszystkich za i przeciw zawodnik wrócił do stolicy Dolnego Śląska. Pojechał z drużyną na obóz, cały czas naciskając na działaczy, by w końcu podpisać umowę. Gdy w końcu działacze przedstawili dokumenty, na których kwota odbiegała od wcześniej ustalonej słownie, zawodnik zdenerwował się. W międzyczasie dostał ofertę z Grecji, jednak wiedział, że tamtejsze kluby bywają niesolidne. Gdy jednak pewna osoba zapewniła, że klub jest wypłacalny, Wielgus poleciał do Hellady. Po jego wyjeździe wzburzeni działacze stwierdzili, że zostali oszukani. Oskarżyli zawodnika, że pojechał na obóz, na którym szlifował formę, a wiedział o wyjeździe. Stwierdzili, że nawet jeśli wróci, to nie będzie dla niego miejsca w Śląsku. Na miejscu okazało się jednak, że nie wszystko jest tak różowo i zawodnik wrócił do kraju (bawił się na weselu K. Ulatowskiego). Znalazł się w kręgu zainteresowań Zagłębia Sosnowiec, ale we Wrocławiu zrobił się duży problem z atakiem i postanowiono powrócić do rozmów. Gracz podjął treningi przy Oporowskiej i w końcu podpisał nowy kontrakt.
źródło: własne
