Zimowa gra o mistrza

Śląsk wypracował jesienią kilkupunktową przewagę nad rywalami. Jednak przerwa zimowa, podczas której włodarze mają zielone światło na transfery, a piłkarze szukają formy, to zazwyczaj czas przeobrażeń. Na lepsze lub gorsze. Sparingi nie są wymierne, lecz na podstawie ruchów kadrowych (lub ich braku) można pokusić się o wnioski. A te są dla WKS-u pozytywne.


 

W 1998 roku Wisła Kraków finiszowała w lidze na trzecim miejscu. Młodszym kibicom być może należy przypomnieć, że nie była to porażka. Wręcz odwrotnie, podium było nagrodą za wyśmienitą wiosnę. W jej trakcie udało się przeskoczyć w tabeli dziesięć drużyn. Kluczowa była właśnie zima, gdy na Reymonta pojawiła się Tele-Fonika z workiem pieniędzy na nowych graczy. Wówczas pojawili się tam Ryszard Czerwiec, Kazimierz Węgrzyn, Grzegorz Kaliciak, Daniel Dubicki, a wkrótce po nich kolejni.

Obecnie nikt nie kupuje na taką skalę. Właściwie tylko Józef Wojciechowski nie obraca dwa razy złotówki zanim ją wyda. Polonia, która ma sześć punktów straty do Śląska, zakontraktowała zimą snajpera Władimira Dwaliszwilego. Skuteczny w lidze izraelskiej (Maccabi Hajfa) Gruzin zarobi w Warszawie podobno w rok 625 tysięcy euro. Dla porównania, Marian Kelemen, który latem dostał podwyżkę, kasuje ponoć o 425 tysięcy mniej. Maor Melikson wyrobił swojej rodzimej lidze dobrą markę, bo do Czarnych Koszul trafił także utytułowany pomocnik Aviram Baruchyan z Baitaru Jerozolima. Zespół, który pod kierunkiem Jacka Zielińskiego rozkręcił się w końcówce jesieni, może być groźny. Pytanie tylko, czy Polonia nie ma zbyt dużej straty, by sięgnąć po najwyższy laur?

W końcu we Wrocławiu nie ma przesłanek ku pesymizmowi. Zespół posiadał szeroką i wyrównaną kadrę już jesienią. Nikt nie odszedł, doszło dwóch graczy z zagranicy. Patrik Mraz i Dalibor Stevanović mogą się nawet przebić do podstawowego składu, tak przynajmniej sugerują ruchy Oresta Lenczyka w sparingach. Śląsk ma być mocniejszy.

A Legia? Zacytuję fragment artykułu z portalu Weszło.com: Obecne okno transferowe jest KATASTROFALNE dla polskich klubów, a najbardziej katastrofalne dla Legii (pisownia oryginalna – AO). Dla porządku: powyższe słowa padły zanim na zgrupowanie Tereka Grozny poleciał Maciej Rybus. Warszawianie nie zainwestowali dwóch milionów euro, które zarobili na sprzedaży do Kaiserslautern Ariela Borysiuka. To było ważne ogniwo, ale możliwe do zastąpienia, choćby przez Janusza Gola. Owszem, za Rybusa wskoczyć może chwalony zewsząd Michał Żyro, ale kadra Legii robi się szczupła i oparta na młodzieży. Czy młodzi dadzą radę (póki co na dwóch frontach, bo przed nimi dwumecz ze Sportingiem w LE), gdy wokół nich zabraknie Radovicia i Ljuboji, którzy leczą kontuzje? Ile zajmie Serbom powrót do formy? Chcą zdobyć mistrza dla Legii tak z marszu? Legia robi coś, czego nie robi Śląsk. Wychowuje młodych graczy. To drużyna przyszłości, ale czy tej najbliższej, półrocznej? Mam wątpliwości, i to nawet po ewentualnym przyjściu Słowaka Filipa Sebo.

Dla Wisły Kraków dużym wzmocnieniem będzie powrót do zdrowia i formy czołowych piłkarzy: Meliksona, Małeckiego czy Garguły, który po latach przebudził się w końcówce zeszłego roku. Z Poznania do Gdańska przeniósł się przereklamowany Jakub Wilk. Po stronie zysków Wisły i Lecha widnieją zera. Z kolei Ruch (osiem punktów straty do lidera) wzmocnił i tak silną linię napadu Andrzejem Niedzielanem. Waldemar Fornalik ma pole manewru z przodu, ale w innych formacjach braki. Ruch to nie zespół na mistrza.

Rok temu lider z Białegostoku miał trzy punkty przewagi nad drugą Wisłą, a skończył sezon z ośmiopunktową stratą do mistrza z Krakowa. Tyle że Jagiellonia pozbyła się zimą napędu w postaci Grosickiego. Stan Valcx wespół z Maaskantem podłożyli zaś podwaliny pod sukces: dali angaż Pareice, Meliksonowi, Genkowowi. Na zdrowy rozum, tym razem lider nie sprzeda tanio skóry.



Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.