Znowu nam wygrał
W pierwszej połowie meczu gospodarze atakowali. W 13 minucie mogli zdobyć przypadkową bramkę, ale po strzale Tomasza Rudolfa i rykoszecie piłka trafiła w słupek.
Goście zaprezentowali się nieco lepiej od Ruchu Radzionków - poprzedniego rywala Śląska na stadionie przy ul. Oporowskiej. Wykorzystali też jedną z okazji. W 38. minucie Krzysztof Ostrowski stracił piłkę w środku pola na rzecz Rafała Majki. Ten odegrał do Artura Monasterskiego, który wbiegł w pole karne i uderzył obok Radosława Janukiewicza. Do pustej siatki dobił futbolówkę jeszcze Marcin Robak.
Po zmianie stron na boisku pojawili się Marek Kowalczyk i Robert Rosiński. Szczególnie ten pierwszy wniósł wiele ożywienia do gry ofensywnej Śląska. Jednak dopiero pojawienie się na placu gry Marcina Wielgusa zmieniło losy meczu.
W 67. minucie po akcji Kowalczyka w doskonałej sytuacji znalazł się Mateusz kasprzycki, ale z bliska przestrzelił do właściwie pustej bramki. Już jednak dwie minuty później kapitalnym uderzeniem popisał się Wielgus. Bramkarz Miedzi był w tej sytuacji równie bezradny, co napastnicy Śląska do tej pory.
Kolejna akcja przyniosła drugiego gola. Rosiński znakomicie strzelił płasko zza pola karnego i piłka wpadła tuż przy słupku do bramki. 2:1 dla wrocławian!
Miedź musiała zaatakować, więc miejscowi mieli możliwość grania z kontry. Powinni strzelić przynajmniej kilka bramek, ale swoją nieskutecznością irytowali kibiców. W 89. minucie Wielgus znalazł się z piłką na 40. metrze i miał przed sobą już tylko Alesza Jurcika. Na dodatek golkiper Miedzi dopiero biegł między słupki, więc cały stadion wraz z ławką rezerwowych domagali się lobu. To zagranie zupełnie napastnikowi Śląska nie wyszło.
Śląsk - Miedź 2:1 (0:1)
Wielgus (69.), Rosiński (72.) - Robak (38.). Ż.k.: Małecki, Kosztowniak, Szewczyk - Puchalski. Widzów 2000.
Śląsk: Janukiewicz - Wołczek, Lis, Rudolf, Ignasiak - Szczot (46. Rosiński), Szewczyk, Ostrowski (64. Wielgus), Ulatowski - Małecki (53. Kasprzycki), Kosztowniak (46. Kowalczyk).
źródło: własne