Zwariowany sezon Śląska
Przeżyjmy to jeszcze raz! Przypominamy Wam 10 przełomowych momentów niedawno zakończonych rozgrywek, które dla wrocławskich piłkarzy zakończyły się największym po mistrzostwie Polski w 1977 r. sukcesem. Niewątpliwie był to szalony rok. Na pewno nie było takiego w historii klubu, a i w całej ekstraklasie ciężko znaleźć podobny przypadek. Dotąd nigdy nie zdarzyło się, aby do pucharów z ligi dostał się klub, który przegrał więcej niż 3 mecze z rzędu. Nam udało się to po 5 porażkach! 1. Cracovia – Śląsk (2:3, II kolejka)
Po nieudanej wiośnie działacze postanowili ograniczyć wszechwładzę trenera Ryszarda Tarasiewicza i odpowiedzialność za transfery przenieść na barki dyrektora Krzysztofa Paluszka. Wśród nowosprowadzonych graczy pojawił się Argentyńczyk Cristian Omar Diaz, który już w 2. swoim występie zaliczył dublet. Dzięki temu WKS zdołał odwrócić losy meczu z "Pasami", a media i kibice zachwycali się ofensywną siłą zespołu.
2. Widzew – Śląsk (5:2, VI kolejka)
Szybko okazało się, że sam atak to nie wszystko. Spotkanie w Łodzi było tego najlepszym przykładem, bo choć obie drużyny oddały tyle samo strzałów, to gospodarze wysoko wygrali. Gra defensywna zespołu była momentami katastrofalna, a współpraca pomiędzy liniami niemal nie istniała. Dla wrocławian była to już 4. porażka z rzędu, co było bezpośrednią przyczyną zwolnienia szkoleniowca. Tymczasem drużyna na 6 kolejek wylądowała w strefie spadkowej.
3. Śląsk – "Polonia" W. (2:2, IX kolejka)
Nowy trener, Orest Lenczyk, rozczpoczął od remisu na boisku Wisły Kraków. W swoim ponownym debiucie we Wrocławiu był jednak bliski porażki i to pomimo prowadzenia do przerwy. Dopiero w ostatniej minucie pojedynku Przemysław Kaźmierczak strzałem głową zaskoczył bramkarza gości ratując remis. Wiele miesięcy później okaże się, że uratował także kapitalną serię meczów bez porażki.
4. Śląsk – Zagłębie (3:1, XI kolejka)
Po trzech remisach w lidze z rzędu, ośmiu grach bez wygranej oraz odpadnięciu z Pucharu Polski, WKS wreszcie się przełamał. Podobnie jak poprzedniej jesieni udało się to w derbowym boju przy Oporowskiej. Miejscowi w pełni kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, tylko w koncówce pozwalając lubinianom na uzyskanie honorowego trafienia. Koniec fatalnej serii oznaczał też początek innej, wspaniałej. Zwycięstwo z "Miedziowymi" było pierwszym z czterech odniesionych pod rząd!
5. Legia – Śląsk (1:2, XVIII kolejka)
Wrocławianie przezimowali na 9. miejscu, ale przy wyrównanej tabeli wciąż mieli oglądać się za siebie. Tymczasem po dwóch pechowych remisach pokonali w stolicy Legię! Nie załamali się szybkim prowadzeniem warszawian i dzięki przepięknym bramkom Kaźmierczaka i Sebastiana Mili powrócili do górnej połówki ligi. Inne wyniki też zaczęły się układać pod nich. Przed meczem u siebie z czwartą Lechią Gdańsk zmniejszyli stratę do niej do 5 punktów i powoli zaczęli myśleć o pucharach.
6. Śląsk – Korona (0:1, XXII kolejka)
Już w poprzedniej kolejce było widać oznaki kryzysu. Wówczas jeszcze udało się szczęśliwie uratować remis z Widzewem (2:2). Z Koroną jednak seria 14 spotkań bez przegranej dobiegła końca. Po kilku świetnych występach przeciwko wyżej notowanym rywalom, Śląsk zaczął tracić punkty z zespołami, które wyprzedzał w tabeli. Pojawiły się głosy, że Lenczyk osiągnął właśnie maksimum z tym potencjałem kadrowym. Trener nie po raz ostatni jednak zadziwił swoich oponentów.
7. "Polonia" W. - Śląsk (0:1, XXIV kolejka)
Pokonanie liderującej Wisły przywróciło wiarę w drużynę. Dopiero jednak sukces przy Konwiktorskiej postawił WKS w bardzo korzystnej sytuacji w walce o podium. To po strzale Waldemara Soboty wrocławianie zrównali się punktami z 3. Lechią. Wszystko to stało się w najmniej spodziewanym momencie, gdyż do Warszawy nie pojechali kontuzjowani: Kaźmierczak, Mila, ostatni z napastników Łukasz Gikiewicz i Dariusz Sztylka, a wkrótce ze składu wypadnie także Jarosław Fojut.
8. Śląsk – Bełchatów (4:2, XVII kolejka)
Triumfując w Lubinie z Zagłębiem (1:0) Śląsk wreszcie wspiał się na 3. miejsce, ale już 4 dni później został wiceliderem. Stało się tak dzięki efektownej 2. połowie pojedynku na pustym stadionie przy Oporowskiej. Wyrównał Tomasz Szewczuk, potem znów zabłysnął Diaz. Kibice dopingowali drużynę zza płotu. Właśnie o wydarzeniach pozaboiskowych mówiło się w tych dniach najwięcej i chwała zawodnikom za to, że w takich warunkach potrafili wygrać.
9. Górnik – Ślask (3:1, XXVIII kolejka)
Kiedy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, WKS nieoczekiwanie wbił sobie dwa samobóje i przegrał w Zabrzu. Wygrane Jagiellonii i Lechii pozwoliły tej dwójce wyprzedzić ekipę z Wrocławia na zaledwie 2 mecze przed metą. Najgorsza w tym momencie była bezradność – zespół Lenczyka prowadził grę, ale stracił komplet punktów i na dodatek musiał liczyć na potknięcie rywali.
10. Ruch – Śląsk (1:2, XXIX kolejka)
Samo spotkanie w Chorzowie miało dziwny przebieg. Na początku Śląsk zdecydowanie przeważał i łatwo wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Kiedy wydawało się, że można się już skupić na nasłuchiwaniu wieści z innych stadionów, "Niebiescy" strzelili kontaktową bramkę i do ostanich minut groźnie nacierali. Przełomowe było nie tyle wygranie przy Cichej, co wpadki gdańszczan i białostoczan, po których wystarczyło zremisować u siebie z Arką. To już było tylko formalnością.