Zwycięskie rezerwy
W Zespół rezerw Śląska kontynuuje tegoroczną serie ligowych meczów bez porażki. W środę wrocławianie pewnie i zasłużenie wygrali z Górnikiem Złotoryja po bramkach Michała Mroza i Tomasza Rudolfa. Przez większość meczu podopieczni trenera Wiesława Urycza byli zespołem posiadającym piłkę, stworzyli więcej groźnych sytuacji podbramkowych. Nie obyło się jednak bez nerwowej końcówki, gdy gospodarze pozwolili rywalom na zdobycie kontaktowej bramki. Goli w meczu mogło paść więcej - piłka dwukrotnie trafiła w poprzeczkę, a raz w słupek. W rezerwach zadebiutował Patryk Pabiniak, który w 73 minucie zmienił Michała Ilkowa-Gołąba, któremu od pierwszej minuty w pierwszej linii partnerował ustawiony na nietypowej pozycji Michał Pędzich. W sobotę wrocławianie w meczu 3. kolejki zmierzą się z Polonią w Trzebnicy. Od pierwszej minuty inicjatywę na boisku przejęli piłkarze Śląska, jednak już po kilku minutach z powodu urazu boisko musiał opuścić Krzysztof Kaczmarek. – To lekkie podkręcenie stawu skokowego, ale wszystko będzie dobrze – stwierdził po meczu masażysta Radosław Kasendra. W miejsce kontuzjowanego gracza pojawił się Gawron, jednak zanim do tego doszło wrocławianie byli bliscy objęcia prowadzenia. Z rzutu wolnego w odległości 17 metrów od bramki technicznie uderzył Wan, ale trafił tylko w poprzeczkę. Choć więcej z gry mieli wrocławianie to rywale nie ograniczali się tylko do obrony. W 27 minucie z 20 metrów uderzył Drzewiecki, a niepewnie interweniujący Trojan w ostatniej chwili trącił futbolówkę zmierzającą pod poprzeczkę. Jednak po chwili to wrocławianie objęli prowadzenie. Piłka trafiła do Mroza, a ten stojąc w odległości 5 metrów od bramki zaczął tańczyć z piłką, wreszcie po kilku chwilach, gdy wszyscy w napięciu czekali na widok piłki w siatce, zawodnik zdecydował się na strzał i było to uderzenie skuteczne. Po kilku minutach mogło być już 2:0. Na strzał z dystansu zdecydował się Mróz, bramkarz odbił piłkę, dopadł do niej Ilków-Gołąb, ale górą tego pojedynku był golkiper ze Złotoryi.
Druga połowa rozpoczęła się dla wrocławian wyśmienicie. Z rzutu wolnego piłkę dośrodkował Gul, a dobrze ustawiony Rudolf skierował ją do siatki. Wrocławianie poszli za ciosem i w 60 minucie bliscy byli trzeciego gola, gdy z 16 metrów uderzył Gul, a bramkarz końcami palców zdołał odbić piłkę. Po kilku minutach na zaskakujący strzał z 22 metrów zdecydował się Kaźmierczak, ale piłka trafiła tylko w poprzeczkę. Potem gra gospodarzy straciła tempo, jakby wynik ich w pełni zadowalał. Choć piłkarze Śląska nadal dłużej utrzymywali się przy piłce, to nie przekładało się to na groźne sytuacje. Tymczasem rywale zaczęli grac coraz bardziej ofensywnie i przyniosło to skutek w 76 minucie, gdy Michalski wypatrzył Koguta, a ten dopełnił formalności. Po strzeleniu kontaktowej bramki goście jeszcze śmielej zaatakowali i mogło się to na nich zemścić w 86 minucie, ale tym razem słupek uratował bramkarza Górnika przed stratą bramki po strzale Gawrona. Wrocławianie w końcówce wyczekiwali ostatniego gwizdka arbitra, który wreszcie nastąpił i piłkarze WKS-u mogli cieszyć się z kolejnego kompletu punktów.
Śląsk II Wrocław – Górnik Złotoryja 2:1 (1:0)
Bramki: Mróz 30’, Rudolf 50’ – Kogut 76’
Śląsk: Trojan – Tarasiewicz, Pokorny (46’ Parada), Woźniak, Rudolf – Kaczmarek (13’Gawron), Gul, Mróz, Wan (46’ Kaźmierczak) – Ilków-Gołąb (73’ Pabiniak), Pędzich.
Górnik: Łuniewski – Wolak, Grubczyński, Krzeszowiec –Piędel, Terpiłowski (85’ Waluk) – Drzewicki (70’ Michalski), Popecki (46’ Horbacz), Stachowski, Baliński – Kogut.
