Zwycięstwo na inaugurację: Śląsk - Miedź 3:1 (2:1)
Wielkie oczekiwania kibiców względem piłkarzy Śląska wydają się być spełnione – wrocławski klub pokonał w derbach Dolnego Śląska beniaminka II ligi Miedź Legnica 3:1 (2:1) i awansował na 9. pozycję w tabeli. Warto odnotować, że WKS po raz pierwszy w tym sezonie zdobył trzy bramki w jednym meczu. Na trybunach stadionu przy ulicy Oporowskiej zasiadło około 8 tysięcy ludzi (wśród nich wiele znanych osób m.in. nowy prezes Miedzi Andrzej Grajewski, kilku wrocławskich koszykarzy, Ryszard Sobiesiak, czy Edward Ptak) – takiej frekwencji nie było tu już dawno. Na przedmeczowej rozgrzewce ból poczuł Adrian Pajączkowski i trener Żurek w jego miejsce do gry desygnował Fernando Moralesa. Gospodarze rozpoczęli spotkanie bardzo skoncentrowani, ale gra wrocławian nie wyglądała zbyt dobrze. Piłkarze Śląska szybko znaleźli jednak sposób na skierowanie piłki do siatki. Wrocławianie strzelili dwie bramki, jednak pierwsza z nich, zdaniem sędziego, została zdobyta przez Lasockiego z pozycji spalonej. Jednak już chwilę później, w 10 minucie spotkania, prawidłowo bramkę zdobył Paweł Kaczorowski. Piłkę w pole karne zagrał mu Tomasz Szewczuk i były obrońca krakowskiej Wisły nie miał problemów z pokonaniem Łukasza Mariaka - strzelił lewą nogą nie do obrony. Po zdobyciu gola Śląsk starał się kontrolować sytuację na boisku, jednak grał zbyt wolno i bez pomysłu. Szczególnie słabo zagrali Sebastian Dudek oraz Fernando Morales, którzy zostali zmienieni w przerwie spotkania. Poza strzałem Dudka z 23 minuty Śląsk nie stworzył sobie żadnej groźnej okazji do podwyższenia rezultatu. Goście natomiast co raz śmielej atakowali bramkę Radosława Janukiewicza i zdołali wyrównać– błąd w kryciu wrocławskiej defensywy przy rzucie rożnym w 40 minucie wykorzystał debiutujący w II lidze Wojciech Smarduch, który skierował piłkę głową do siatki. Pomimo straty bramki wrocławianie grali nadal zdecydowanie za wolno, nie mając pomysłu na sforsowanie dobrze funkcjonującej defensywy Miedzi. Jednak już w doliczonym czasie gry, Vladimir Cap po raz kolejny udowodnił, że jest najlepszym egzekutorem rzutów wolnych w drużynie Śląska – piłka zagrana z bocznego sektora boiska na wysokości pola karnego przez Capa okazała się znakomitym dośrodkowaniem, które Petr Pokorny zamienił na bramkę „do szatni”.
Po zmianie stron zespół Śląska notował na swoim koncie wiele strat, ale akcje gości, którzy przejęli inicjatywę z reguły kończyły się na dobrze interweniujących wrocławskich obrońcach. Z dobrej strony w dzisiejszym spotkaniu pokazał się Nigeryjczyk Benjamin Imeh. Były napastnik Zawiszy Bydgoszcz, był bardzo aktywny i wymusił dwie żółte kartki dla gości, doskonale wracał się po piłkę na własną połowę boiska, potrafił ograć kilku przeciwników i celnie podać oraz przede wszystkim, jako jedyny napastnik, świetnie utrzymywał się przy piłce, stojąc tyłem od bramki. Mecz z Miedzią Legnica okazał się nie być meczem przyjaźni na murawie – gra w drugiej połowie była momentami bardzo agresywna, nie brakowała ostrych wślizgów i walki w środkowej strefie boiska. Lepiej w takich warunkach spisali się piłkarze Śląska, którzy prowadząc mogli zagrać z kontry. Wrocławianie zdołali wypracować sobie kilka groźnych akcji - w 66 minucie Imeh mógł podwyższyć prowadzenie, jednak po otrzymaniu piłki w polu karnym od Szewczuka, strzelił wprost w bramkarza gości. Kolejną okazję do strzelenia bramki zmarnował wprowadzony po przerwie Krzysztof Ulatowski - Imeh wywalczył piłkę w środku pola, ograł dwóch obrońców, zagrał do dobrze wychodzącego na pozycję Ulatowskiego, jednak popularny „Oko” posłał piłkę obok bramki. Tym razem jednak piłkarze Śląska oszczędzili kibicom na Oporowskiej nerwowej końcówki. Po pięknej akcji całego zespołu i wrzutce w pole karne Szewczuka wprost na głowę Grzegorza Wana, skrzydłowy Śląska nie miał problemu ze strzeleniem trzeciej bramki, zapewniającej zwycięstwo w tym spotkaniu WKS-owi. Czyżby Wan posiadał patent na zdobywanie bramek w spotkaniach z legnicznanami? W trzech meczach rozegranych przez niego przeciwko Miedzi, wychowanek Zagłębia Lubin zdobył trzy bramki!
Udana inauguracja rundy wiosennej we Wrocławiu dla Śląska w postaci zdobytych trzech punktów to dobry prognostyk na starcie walki o wysokie cele, jakie stawiają sobie trener Jan Żurek i wrocławscy piłkarze, a przede wszystkim kibice WKS-u.
Śląsk Wrocław - Miedź Legnica 3:1 (2:1)
Bramki: Kaczorowski 10', Pokorny 45'+3 , Wan 84' - Smarduch 40'
Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Kaczorowski, Pokorny, Wójcik, Cap, Lasocki - Szewczuk, Sztylka, Morales (Wan 46') - Dudek (Ulatowski 46') - Imeh (Rusinek 82').
Miedź Legnica: Mariak - Kłak, Kotlarski, Smarduch, Ziajka - Kret, Krzyżanowski, Wodniok (Zieliński 80'), Majka - Misan (Płaza 74'), Banda (Musiałowski 80').
K.Banasik
źródło: K.Banasik