Zza kulis

Najszczęśliwszym człowiekiem w Rynku w niedzielne popołudnie zdawał się być Łukasz Gikiewicz, ale powody do zadowolenia mieli także inni gracze. Sebastian Mila został nowym kapitanem WKS-u, a Krzysztof Wołczek wyleczył kontuzję.Krzysztof Wołczek:
Gardło nie boli, choć troszkę pośpiewaliśmy. Impreza wyszła fajnie. Przyszło dużo kibiców i mam nadzieję, że to oznacza dobrą frekwencję na naszych meczach. Jestem już zdrowy. Trzy ostatnie dni na zgrupowaniu w Chorwacji normalnie trenowałem. W sparingach trenerzy dotychczas mnie oszczędzali, ale w Oleśnicy już wystąpię. Na mecz z Jagiellonią będę do dyspozycji trenera i od niego zależy, czy wybiegnę na boisko.
Sebastian Mila:
Bycie kapitanem to duża odpowiedzialność, ale też przyjemność. Jest to motywujące. To zaszczyt być kapitanem każdego klubu, a zwłaszcza Śląska, który jest historią polskiej piłki. Najgorsze jest to, że przejąłem opaskę po takim świetnym kapitanie jak Darek Sztylka. Stawiamy sobie wysokie cele, jesteśmy ambitnymi ludźmi, ale też nie mogę nikogo oszukać. Wiemy, jak futbol jest ciężki. Zajmiemy takie miejsce, na jakie nas będzie stać. Piłkarze, którzy do nas dołączyli, byli starannie dobierani. To nie były przypadkowe ruchy transferowe, widać to było w sparingach. Zaczęliśmy się z nimi świetnie rozumieć, dbaliśmy o nich, aby aklimatyzacja przebiegła szybko. Z transferów możemy być zadowoleni. Nie chcę zapeszyć, ale mam nadzieję, że kibice będą mieli podobne zdanie.