5-10-15? Czy zaraz się zacznie?
Zacznę przewrotnie – Śląsk jest niepokonany w lidze od 1 października ubiegłego roku, natomiast Korona swój ostatni mecz w Ekstraklasie wygrała 30 października w Gdańsku. Od tamtej pory piłkarze z Kielc nie są w stanie ugrać pełnej puli w ramach rozgrywek o Mistrzostwo Polski. Nie chcę prorokować, ale wynik wydaje się przesądzony jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Będzie 15-ty mecz Śląska bez porażki? Jednak wcale nie musi być tak różowo, zwłaszcza, jeśli spojrzy się na kadrę zespołu gości, w której znajduje się kilku ligowych wyjadaczy, na czele z Andradiną i Niedzielanem. W ostatniej kolejce Korona rzutem na taśmę zremisowała u siebie z Wisłą Kraków 2-2. Podobnie jak Śląsk z Widzewem gospodarze uratowali remis w ostatnich sekundach spotkania po bramce samobójczej Cezarego Wilka.
Zapowiada się ciekawe spotkanie, zwłaszcza, że w drużynie Śląska aż pięciu zawodników jest zagrożonych kartkami. Jeżeli w tym meczu dostaną upomnienie, to na pewno nie zagrają w następnym, czwartkowym spotkaniu z krakowską Wisłą. Niestety jest to aż trzech etatowych obrońców (Socha, Celeban, Fojut), oraz dwóch pomocników (Sztylka i Ćwielong). Wszyscy z wymienionej piątki w tej rundzie są w wysokiej formie i muszą się pilnować, aby przed kolejnym meczem niepotrzebnie nie osłabiać zespołu.
W Śląsku szykuje się istotna zmiana w linii napadu – na przedmeczowej konferencji prasowej trener Orest Lenczyk bardzo komplementował Cristiana Diaza i wydaje się, że argentyński snajper zagra od pierwszej minuty w najbliższym spotkaniu. Szkoleniowiec jednak lubi zaskakiwać, więc równie dobrze Diaz może na boisku pojawić się dopiero po przerwie.
Zapowiada się ciekawe, pełne emocji widowisko, bo mimo, że Korona ostatnio nie wygrywa, to potrafi urwać punkty Jadze, Wiśle, czy Lechowi, a więc drużynom, z którymi Śląsk również nie przegrywał, a w meczu w Białymstoku został perfidnie okradziony z dwóch punktów przez arbitra – Roberta Małka, a w zasadzie przez jego asystenta. Zapraszamy na Oporowską – emocje gwarantowane.